Zasadniczo rośnie obecnie liczba Polaków, którzy chcą się zaszczepić, a biorąc pod uwagę badania statystyczne okazuje się, iż obecnie blisko 70% obywateli naszego kraju jest chętnych przyjąć szczepionkę. Pozytywne jest też to, iż spada odsetek osób, które zaszczepić się nie chcą. Informacje o przyspieszeniu akcji szczepień i zwiększeniu dostaw od koncernu Pfizer, mającego opinię lepszego i skutecznego preparatu, powodują wzrost zaufania do całej akcji.

Jak zatem dziś ocenić perspektywy prowadzenia akcji szczepień przeciwko COVID-19?

Co do zasady popularność szczepień ma duże znaczenie. Jak bowiem wynika z raportu autorów modelu epidemii, nowe mutacje koronawirusa spowodować mogą, iż pierwotnie zakładany poziom odporności populacyjnej po zaszczepieniu 70% społeczeństwa może okazać się niewystarczający. Dziś już mówi się, iż odporność populacyjną uzyskamy dopiero po zaszczepieniu się 80% społeczeństwa.

Generalnie największą chęć do zaszczepienia przejawiają osoby starsze, a najmniejszą młode, gdzie w grupie osób w wieku 18-29 lat tylko połowa osób chce się zaszczepić. Natomiast sama akcja szczepień jest pozytywnie oceniana przez ponad połowę polskiego społeczeństwa.

Jak ogłoszone ostatnio problemy z dostawami szczepionki od koncernu AstraZeneca przełożą się na powodzenie akcji szczepień?

Zasadniczo czy będzie to kłopot zależy głównie od tego, jak poważne problemy ma koncern i jak długo one potrwają. Ma to szczególne znaczenie dla nauczycieli, którzy powinni otrzymywać drugą dawkę tej szczepionki. W tym zakresie rząd liczy na to, iż szpitale węzłowe odłożyły zapas drugiej dawki.

Obecnie jeszcze problemów z prowadzeniem szczepień preparatem od AstraZeneca nie ma, tym niemniej sytuacja ta może ulec zmianie. Przykładowo jeden z warszawskich szpitali otrzymał niedawno 300 dawek szczepionki zamiast zamówionych 600 na realizację drugiej dawki. Jeżeli w najbliższym czasie nie otrzyma brakujących ilości dawek, powstanie problem.

W szpitalach węzłowych z kolei twierdzą osoby zarządzające nimi, iż drugiej dawki szczepionki od AstraZeneca nie trzymają w magazynach i jeśli nie otrzymają jej od Agencji Rezerw Strategicznych, powstanie problem z realizacją szczepień. Poza tym, jak zaznacza jeden z dyrektorów stołecznych punktów szczepień, nie ma żadnych wytycznych, by oszczędzać szczepionkę AstraZeneca i nie podawać jej chwilowo w ramach pierwszej dawki.

Taka sama sytuacja panuje również w Opolu, gdzie stan preparatów jest taki, jak siedmiodniowa liczba pacjentów w danym tygodniu. Jak twierdzi Dariusz Madera, dyrektor szpitala w Opolu, w maju szpital potrzebuje 700 dawek preparatu Astra Zeneca, a w czerwcu 1000 dawek. I jeżeli tych preparatów szpital nie otrzyma, wówczas nie będzie mógł podać drugiej dawki.

Rozwiązaniem w tym względzie może być tak zwany margines czasowy. Systemowo automatycznie druga dawka preparatu Astra Zeneca jest przesyłana po 8 tygodniach od podania pierwszej dawki, a jej podanie może nastąpić nawet do tygodnia. Tym samym mamy do czynienia z 4 tygodniami marginesu i jeśli dostawy od koncernu nie opóźnią się bardziej, akcja szczepień nie będzie miała negatywnych perturbacji.

Co do zasady magazynowanie preparatów jest niemożliwe, gdyż preparaty są wysyłane z centralnego magazynu w takich ilościach, ilu jest zapisanych pacjentów na podanie szczepionki. I druga dawka również jest wysyłana automatycznie po odpowiednim okresie czasu.

Jakie działania są zatem obecnie przewidywane, by akcja szczepień nie została wyhamowana?

Otóż obecnie szpitale mają raportować o swoich stanach magazynowych, gdyż w magazynach centralnych nie ma zbyt dużej ilości preparatów. Z danych rządowych wynika, iż zabezpieczenie w drugą dawkę jest obecnie dla 15,6 tys. osób, z zamówienia w trakcie realizacji obejmują 350 tys. dawek. Tymczasem nauczycieli zaszczepionych pierwszą dawką jest obecnie około pół miliona.

Z danych resortu zdrowia wynika, iż szczepienia nauczycieli preparatem AstraZeneca rozpoczęły się w połowie lutego i trwały do połowy marca. Zatem podanie drugiej dawki tego preparatu przypadnie głownie na maj. W sumie osób zarejestrowanych do podania drugiej dawki preparatu od brytyjskiego koncernu jest 931.092.

Biorąc pod uwagę ogłoszone przez koncern problemy z realizacją dostaw, dyrektorzy niektórych placówek zaczynają się zastanawiać, czy w sytuacji braku preparatu koncernu AstraZeneca będą mogli podać szczepionkę innego koncernu. Jednak eksperci mówią wprost, iż bez badań klinicznych i rekomendacji ze strony Europejskiej Agencji Leków jest to bardzo ryzykowne.

Jak zauważa Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Medycznych, Komitet ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi (CHMP) Europejskiej Agencji Leków (EMA) wydał ważną rekomendację w zakresie kontynuacji podawania drugiej dawki produktu Vaxzevria (czyli preparatu od koncernu AstraZeneca) od 4 do 12 tygodni po podaniu pierwszej dawki, co zostało zapisane w Charakterystyce Produktu Leczniczego i Ulotce dla Pacjenta. Jednocześnie CHMP poinformował o braku wystarczających danych do zmiany odstępu pomiędzy dawkami tej szczepionki, niepodawania drugiej dawki, jak i zastąpienia jej preparatami mRNA (czyli takimi, jak chociażby pochodzącymi od koncernów Moderna czy Pfizer) jako drugiej dawki.

Jak zatem obecnie wygląda sytuacja z mniejszymi dostawami szczepionek od AstraZeneca?

Oficjalne informacje na temat problemów z dostawami są dość skąpe i nie wiadomo jak duże zmniejszenia dostaw mogą nastąpić. Na razie bowiem dotarło do Polski o jeden milion preparatów mniej, nie wiadomo jednak czy będzie to wyrównane ani czy braki będą jeszcze większe.

Generalnie, zgodnie z wypowiedziami ministra Michała Dworczyka odpowiedzialnego za organizację akcji szczepień, opóźnienia mają być wyrównane w maju, lecz niestety nie ma żadnej pewności, iż tak się stanie. Zapisy na szczepienia nie są wstrzymane, zdarzyć się może natomiast przesunięcie terminów. Natomiast podanie drugiej dawki preparatu AstraZeneca jest traktowane priorytetowo.

Jednakże wiadomo już, iż opóźnienia w dostawach spowodują przesunięcia również w podawaniu pierwszych dawek szczepionki. Poza tym zapewne później ruszą ze swą działalnością masowe punkty szczepień uruchamiane przez samorządy i ich liczba może być mniejsza od pierwotnie planowanej. Pod znakiem zapytania stoi też szybkie uruchomienie akcji szczepień prowadzonych w przedsiębiorstwach.

Podsumowując, akcja szczepień jest oceniana raczej pozytywnie i generalnie coraz więcej osób jest skłonnych do zaszczepienia się. To na pewno pozytyw całej sytuacji z tym związanej. Natomiast ogłoszone ostatnio problemy z terminową dostawą szczepionek przez koncern AstraZeneca może spowodować całkiem realne kłopoty w tym względzie. Szczególnie zagrożone jest obecnie podanie drugiej dawki tego preparatu, głównie nauczycielom szczepionym pierwszą dawką w okresie lutego i marca bieżącego roku. Oby rzeczywiście koncern szybko uporał się z dostawami i okres na podanie drugiej dawki preparatu nie został przekroczony.