przychodnia medyczna pramed szczecin

pon - pt: 07.30 - 19.00

sb - nd: zamknięte

Wyzwolenia 7

70-552 Szczecin

Wyszyńskiego 42

70-552 Szczecin

Zapraszamy do nowego punktu pobrań przy ulicy Wyszyńskiego 42.
Godziny otwarcia: Pon – Pt: 08:00 – 13:00

Coraz więcej placówek podejmuje się kształcenia kadry medycznej

Coraz więcej placówek podejmuje się kształcenia kadry medycznej

Generalnie coraz więcej uczelni niemedycznych podejmuje się kształcenia przyszłych lekarzy, ratowników medycznych, jak i pielęgniarek. Tylko w tym roku zgodę na utworzenie takich kierunków otrzymały Katolicki Uniwersytet Lubelski, Akademia Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych z Elbląga, Akademia Mazowiecka z Płocka czy też Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza z Częstochowy. Zdaniem szefa resortu nauki działania takie były konieczne, by rozwiązać problem braków kadrowych, jednakże eksperci z kolei dostrzegają tutaj ryzyko, gdyż nie każda uczelnia dysponuje pełnym zapleczem badawczo-dydaktycznym w tym aspekcie.

Co zatem powinniśmy dziś wiedzieć o kształceniu nowych kadr medycznych w uczelniach, które niekoniecznie mają duże doświadczenie w tym zakresie?

Otóż otwieranie nowych kierunków medycznych takich jak pielęgniarstwo czy ratownictwo medyczne jest konieczne i leży w interesie naszego państwa, podobnie zresztą jak i otwieranie kierunków lekarskich. W tym kontekście braki kadrowe pośród lekarzy i pielęgniarek są efektem wieloletnich zaniedbań i jak przekonuje minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, konieczne były zmiany w tym zakresie. Już obecnie kierunków lekarskich na uczelniach niemedycznych jest więcej niż na uniwersytetach medycznych, a poza tym łącznie jest już ponad 10.700 studentów na pierwszym roku studiów medycznych na wszystkich kierunkach lekarskich, co jest liczbą o ponad 50% większą niż chociażby w roku 2015.

Generalnie zatem w Polsce wręcz błyskawicznie przybywa uczelni niemedycznych z uprawnieniami do kształcenia w zawodach medycznych. Już dziś 12 z nich ma zgodę na prowadzenie kierunku lekarskiego, z czego jedynie w tym roku otrzymały ją:

  • Katolicki Uniwersytet Lubelski
  • Akademia Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu
  • Akademia Mazowiecka w Płocku
  • Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza w Częstochowie

Najdłużej natomiast uprawnienia takie posiada już Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego oraz Uniwersytet Zielonogórski.

Jednocześnie ponad 90 uczelni niemedycznych ma już prawo uczyć przyszłe pielęgniarki oraz 12 uczelni uczyć ratowników medycznych. Przybywa również osób chętnych do nauki na tych wydziałach. Na kierunek lekarski w roku akademickim 2015/2016 zgłosiło się 1.965 osób, a przyjęto 60. W tym roku zgłosiło się 12.319 osób z czego przyjęto 1.360. Z kolei na kierunek pielęgniarski w pierwszym roku uruchomienia go na uczelniach pozamedycznych zgłosiło się 1.279 kandydatów i przyjęto 986 osób, a z kolei w zeszłym roku kandydatów było 16.512 i przyjęto 12.512. Na ratownictwo medyczne w roku 2015 liczba kandydatów wyniosła 94, a przyjęto 66, gdy teraz odpowiednio 611 i 462 osoby.

Jak zatem oceniać zarówno wzrost zainteresowania, jak i wzrost ilości uczelni, kształcących w zawodach medycznych?

Generalnie umożliwienie uczelniom niemedycznym kształcenia w zawodach medycznych jest szansą na walkę z bardzo poważnymi brakami kadry medycznej w naszym kraju. Pojawia się jednak pytanie o poziom kształcenia na tych nowych uczelniach. Szczególnie, iż same władze uczelni przyznają, że znalezienie wykładowców z dydaktycznymi umiejętnościami i wiedzą praktyczną nie jest łatwe. Wspominają o tym chociażby władze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, które mówią o ciągłym poszukiwaniu kadry, która mogłaby prowadzić wykłady w ramach tej uczelni, gdzie w obecnym roku ruszył kierunek położnictwa oraz pielęgniarstwa, a za rok ruszyć ma również kierunek lekarski. Władze uczelni podkreślają, iż trwają rozmowy w sprawie utworzenia zaplecza badawczo-dydaktycznego. W mieście wprawdzie jest szpital kliniczny współpracujący z Uniwersytetem Medycznym w Lublinie, jednak uczelnia myśli o posiadaniu własnego szpitala klinicznego.

Zasadniczo dużo zależy od regionu kraju, w jakim powstają nowe wydziały kształcące przyszłą kadrę medyczną. Jak opisuje chociażby dr Janusz Ligęza, prodziekan Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, obecnie na wydziale pracuje 278 pracowników etatowych, z czego ponad 200 prowadzi zajęcia głównie lub wyłącznie na kierunku lekarskim. Ta uczelnia jako pierwsza uczelnia niepubliczna w kraju uzyskała uprawnienia do kształcenia przyszłych lekarzy, a prowadzone były tu już wcześniej inne kierunki, jak chociażby pielęgniarstwo, ratownictwo medyczne, fizjoterapia czy też dietetyka. Tym samym uczelnia nie startowała od zera, choć konieczne było utworzenie nowych pracowni do nauczania naukowych podstaw medycyny, jak chociażby prosektoryjnej oraz rozszerzenie zakresu umów ze szpitalami.

Podobna sytuacja dotyczy chociażby Uniwersytetu Zielonogórskiego, gdzie możliwość kształcenia na kierunku lekarskim istnieje od 2015 roku. Baza kadrowa pochodzi tutaj z wcześniej otwartych kierunków, jak chociażby inżynierii medycznej i pielęgniarstwa. Jak mówi Ewa Sapeńko, rzecznik Uniwersytetu Zielonogórskiego, w momencie startu wydziału lekarskiego w Collegium Medicum Uniwersytetu Zielonogórskiego było 30 nauczycieli akademickich, w tym 2 profesorów tytularnych. Tymczasem obecnie to 207 pracowników, w tym 23 profesorów.

Pomysł na powstanie kierunku lekarskiego był efektem działań podejmowanych wspólnie z samorządem województwa lubuskiego, które dotąd było na ostatnim miejscu, jeżeli chodzi o zaspokojenie potrzeb kadrowych w ochronie zdrowia. By zatrzymać absolwentów w regionie marszałek województwa ufundował stypendia dla studentów, których warunkiem otrzymania jest podpisanie zobowiązania o podjęciu pracy na terenie województwa w kolejnych latach.

A co zatem budzi obawy w kontekście kształcenia na uczelniach nie mających doświadczenia w zakresie medycznym?

Spotkać się można z zarzutem, iż na nowe kierunki trafiają absolwenci szkół średnich, którzy nie dostali się na uczelnie medyczne, również z powodu słabiej zdanej matury. Faktycznie próg punktowy na najlepszych uczelniach medycznych przekracza 200, a na nowych bywa znacznie niższy. Mimo to eksperci przekonują, iż jest to ruch w dobrym kierunku. Szczególnie, że chętnych nie brakuje. Na uczelniach medycznych jest obecnie średnio ponad 10 osób na jedno miejsce, a na uczelniach niemedycznych około 9.

Jak podkreśla Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Luxmed, oczywistością jest, że lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych jest za mało. Pojawienie się w tym kontekście większej liczby uczelni skutkuje tym, iż studenci mają do nich łatwiejszy dostęp. To jednak niesie za sobą konieczność podejmowania dalszych kroków, z czego najpilniejszymi zadaniami są:

  • zwiększenie kadry, która uczy przyszłych medyków
  • zadbanie o zaplecze dydaktyczne, również z wykorzystaniem infrastruktury sektora prywatnego
  • zadbanie o to, by przyszli absolwenci pozostawali w kraju, a najlepiej w miejscach, gdzie są białe plamy, gdy mamy na myśli braki kadrowe w służbie zdrowia

W tym kontekście Jarosław Kulczycki, rzecznik Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podkreśla, że limity przyjęć zostały zwiększone globalnie, w tym dla wszystkich 9 uniwersytetów kształcących lekarzy i znajdującą się pod nadzorem Ministerstwa Zdrowia. Łącznie z uczelniami niemedycznymi daje to obecnie wspomniane prawie 11 tys. studentów na pierwszym roku. W tym kontekście zakładać należy, iż również wszystkie uczelnie niemedyczne podlegać będą szczegółowej kontroli odnośnie jakości kształcenia ze strony przedstawicieli resortu edukacji i nauki.

Podsumowując, mamy obecnie do czynienia ze znacznym wzrostem ilości miejsc na studiach, gdzie kształcić się mogą przyszli lekarze, pielęgniarki oraz ratownicy medyczni. W myśl bowiem obowiązującego prawa kształcenie kadr medycznych może również się odbywać na uczelniach niemedycznych i władze takowych uczelni coraz chętniej korzystają z takiej możliwości. Z każdym rokiem znacząco przybywa więc szkół wyższych niemedycznych, które otrzymują uprawnienia do kształcenia kadr w zakresie zawodów medycznych. Z jednej strony jest to pozytywne, bowiem mamy do czynienia z bardzo poważnymi brakami kadr medycznych w naszym kraju, jednakże eksperci zwracają uwagę na to, iż nie wszystkie uczelnie dysponują odpowiednią kadrą naukową oraz zapleczem dydaktycznym, niezbędnym do prawidłowego wykształcenia przyszłych kadr medycznych w Polsce. Tym niemniej umożliwienie kształcenia na uczelniach niemedycznych oceniane jest jako krok w dobrym kierunku.

Umów wizytę Online

Przychodnia Medyczna Pramed powstała w 2010 roku. Od tego czasu sukcesywnie buduje i wzmacnia zaufanie wśród swoich pacjentów. Lekarze specjaliści pracujący w naszej przychodni świadczą wysokiej jakości usługi zdrowotne

Godziny otwarcia

Poniedziałek: 07.30 - 19.00
Wtorek: 07.30 - 19.00
Środa: 07.30 - 19.00
Czwartek: 07.30 - 19.00
Piątek: 07.30 - 19.00
Sobota: Zamknięte
Niedziela: Zamknięte
Twój Koszyk