
W ostatnim czasie wyłoniono zespół parlamentarny w Sejmie RP, który przyjrzy się szczególnie regulacjom zawartym w ustawie zwanej Apteka dla aptekarza oraz Apteka dla aptekarza 2.0. Poniżej uwagi oraz spostrzeżenia jakie w tym zakresie prezentuje Jerzy Meysztowicz, poseł Koalicji Obywatelskiej oraz wiceprzewodniczący parlamentarnego zespołu do spraw regulacji rynku aptecznego i produktów leczniczych.
Co jest zatem podstawą do powołania zespołu parlamentarnego, którego przedmiotem zainteresowania będzie regulacja rynku aptecznego oraz produktów leczniczych?
Generalnie u podstaw powołania zespołu parlamentarnego, którego przedmiotem zainteresowania jest regulacja rynku aptecznego oraz produktów leczniczych, są badania, z których wynika, że na prowincji w Polsce systematycznie spada liczba aptek. W tym kontekście w prawie 300 gminach już teraz nie ma żadnej takiej placówki. W związku z tym uznano, iż należy coś z tym zrobić i przyjrzeć się procesom, które spowodowały ów spadek. Niewątpliwie ma to wszystko związek z restrykcyjnymi regulacjami, jak chociażby z uchwaloną w 2017 roku ustawą, znaną pod nazwą Apteka dla aptekarza oraz jej kontynuacją, czyli uchwaloną w 2023 roku ustawą, znaną pod nazwą Apteka dla aptekarza 2.0.
Do tego wszystko istotna jest również decyzja Trybunału Konstytucyjnego, który jasno określił, że ustawa znana jako Apteka dla aptekarza 2.0, zgłoszona jako poprawka do ustawy o ubezpieczeniach kredytów eksportowych, była wrzutką, która jest niekonstytucyjna. Przypomnieć należy bowiem, iż ustawa ta pozbawia przedsiębiorców prawa do swobodnego dysponowania własnym majątkiem i zdecydowanie obniża jego wartość. Wszystko to skłoniło parlamentarzystów do podjęcia działania w tym obszarze.
Tutaj podkreślić należy, iż powołany właśnie zespół parlamentarny nie jest organem, który tworzy prawo, a należy to traktować jako ewentualny głos w debacie. Posłowie chcą, aby na posiedzeniach obecni byli zarówno przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, jak i Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, a w ramach tej debaty postulowane będą zapewne zmiany w prawie. Tutaj właśnie przedstawiciele Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, na polecenie ministra zdrowia, pracują obecnie nad nowelizacją ustawy – Prawo farmaceutyczne i tam winno się określić zasady działania rynku aptecznego oraz ograniczyć szkodliwe zapisy ustawy Apteka dla aptekarza 2.0. Oczywiście przedstawiciele zespołu parlamentarnego mogą również sami zaproponować własne rozwiązania ustawowe, jako element projektu poselskiego.
Takiego rozwiązania wykluczyć nie można, lecz prace zespołu tak naprawdę dopiero się rozpoczynają. Niewątpliwie spodziewać się zatem należy, iż przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości będą bronili rozwiązań już istniejących, które przecież sami wprowadzili. Tymczasem zapisy ustawy Apteka dla aptekarza 2.0 stanowią istotny hamulec dla rozwoju rynku farmaceutycznego, nie pozwalając chociażby aptekarzowi posiadać więcej aniżeli 4 placówki. Niewątpliwie wszyscy powinni dążyć do tego, aby apteka była dla pacjenta, a nie dla aptekarza. Należy tutaj również spojrzeć na rozwiązania stosowane w innych krajach europejskich i być może stamtąd zaczerpnąć wzory postępowania oraz uregulowania tego rynku.
Ważnym jest również, iż zapisów ustawy Apteka dla aptekarza bronią nie tylko parlamentarzyści z partii Prawo i Sprawiedliwość, lecz również przedstawiciele Naczelnej Rady Aptekarskiej. Pytanie zatem jednak, czy w tym zakresie Naczelna Rada Aptekarska reprezentuje interesy całego środowiska farmaceutycznego, bowiem dochodzą głosy, iż niekoniecznie. W tym aspekcie bowiem gremium to nie bierze pod uwagę opinii aptekarzy, którzy tam przynależą, lecz są w mniejszości. Przykładowo podczas debaty, która odbyła się z inicjatywy Pracodawców RP, właściciele aptek zdecydowanie sprzeciwiali się wprowadzonym ograniczeniom, stąd dziwić może zagorzały sprzeciw tego gremium wobec jakichkolwiek zmian w ustawie Apteka dla aptekarza.
Dlaczego zatem obecne uregulowania prawne odnośnie do funkcjonowania aptek są tak złe i często krytykowane?
Generalnie przepisy ustawy Apteka dla aptekarza przede wszystkim ograniczają rozwój sieci aptecznych. Ponadto zgodnie z ustawą hurtownie farmaceutyczne nie mogą prowadzić aptek, natomiast mają instrumenty, które pozwalają im uzależnić od siebie daną aptekę. W tym zakresie hurtownia doprowadzić może do tego, iż apteka zaopatruje się wyłącznie w niej, bądź też w zdecydowanej większości. Służy temu chociażby kredyt kupiecki czy też umowy partnerskie oraz inne narzędzia tak zwanego dobrowolnego zacieśnienia współpracy. Oczywiście nadzór nad apteką nie odbywa się w oficjalny sposób, bowiem hurtownia nie może mieć własnej apteki, gdy tymczasem umowy partnerskie przewidują na tyle bliską współpracę, że de facto to właśnie hurtownia decyduje o tym, jak działa dana apteka. Tutaj żadne przepisy niestety tej praktyki nie regulują.
W tym kontekście nie chodzi jednak o zabronienie ścisłego wiązania apteki z hurtownią farmaceutyczną, lecz o niedopuszczenie do monopolizacji tego rynku. W tym aspekcie równie mocno jak przed monopolem sieci, musimy się bowiem bronić przed zbyt dużymi wpływami hurtowni farmaceutycznych. W tym kontekście w Europie stosuje się różne metody, które to umożliwiają, gdzie przykładowo we Włoszech jedno przedsiębiorstwo nie może kontrolować więcej niż 15,0% aptek w danym regionie. U nas też funkcjonują ograniczenia demograficzne i geograficzne, lecz różnego rodzaju franczyzy oraz partnerstwa z hurtowniami wymykają się prawu i kontroli państwa.
Jednocześnie pamiętać należy o tym, iż przeciwdziałaniu monopolizacji tego rynku nie służą również zapisy ustawy Apteka dla aptekarza 2.0, która blokuje jedynie rozwój polskich sieci aptecznych, bowiem te zagraniczne stanowią zaledwie kilkanaście procent rynku. Tymczasem powinniśmy wspierać właśnie polskie sieci apteczne, gdzie przede wszystkim należy się zastanowić nad tym, jakie procedury uruchomić, żeby powstawały apteki tam, gdzie ich nie ma.
W tym zakresie pomysłów jest dużo, a jedna z propozycji zakłada uzależnienie decyzji o przyznaniu nowych koncesji od deklaracji otwarcia placówki tam, gdzie jej dziś nie ma. Przykładowo zatem sieć apteczna mogłaby dostać koncesję na 5 nowych aptek, z czego jedna musiałaby powstać na słabo zaludnionym terenie wiejskim. Niewątpliwie bardzo trudno utrzymać tam aptekę, bowiem nie opłaca się to biznesowo, ale jeśli pozwolimy dużym sieciom aptecznym otwierać nowe apteki, to część zysków z nich będzie mogła pójść na dofinansowanie funkcjonowania takiej nierentownej placówki aptecznej. W sytuacji natomiast, gdy państwo tego ruchu nie wykona, to nikt nie będzie chciał otwierać placówek na wsi, a ludzie będą zmuszeni do przemierzania długich dystansów, celem zaopatrzenia się w leki. Jednocześnie należy zadbać również o to, by apteki w znacznie większym zakresie oferowały usługi farmaceutyczne, takie chociażby jak:
- badanie ciśnienia
- szczepienia
- wystawianie recept
Wszystko to może bowiem docelowo odciążyć przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej.
W krajach europejskich stosuje się różne rozwiązania tego problemu, bowiem nie tylko w Polsce na ternach mniej zaludnionych nie ma aptek. W tym zakresie innym pomysłem jest chociażby powiązanie funkcjonowania placówek podstawowej opieki zdrowotnej z aptekami.
Podkreślić należy ponadto, iż niezaprzeczalnie społeczeństwo polskie się starzeje, a liczba emerytów oraz rencistów będzie z roku na rok rosła. Zapewne nie każdy z nich będzie miał niestety możliwość pojechania po leki do miasta, stąd też tak istotnym jest, aby placówki apteczne powstawały również na tych mniej zaludnionych terenach naszego kraju.
O czym jeszcze warto pamiętać w kontekście zmian rynku farmaceutycznego w Polsce?
Z jednej strony przedstawiciele samorządu aptekarskiego podkreślają, iż obrotu lekami nie można zrównać ze zwykłą sprzedażą cukierków, a w Polsce jest stosunkowo dużo aptek i być może wcale nie trzeba dążyć do zwiększenia ich liczby. Jednakże o tym tak naprawdę powinien zadecydować rynek, a gdy będzie więcej aptek, to będzie również większa konkurencja. W tym aspekcie sieci apteczne mają to do siebie, że mają możliwość negocjowania z przedstawicielami hurtowni dużo lepszych stawek na leki, a im większa konkurencja, tym niższe ceny dla pacjentów. W tym aspekcie mała sieć licząca owe ustawowe 4 placówki nie jest w stanie uzyskać takich rabatów, jak sieć, która takich placówek posiada kilkadziesiąt.
Krytykując pomysły znowelizowania rynku farmaceutycznego przedstawiciele samorządu aptekarskiego podkreślają, iż sieci apteczne zamieniają farmaceutów w sprzedawców. Niestety jest to ewidentne podważanie zaufania do wykonawcy zawodu zaufania publicznego, jakim jest farmaceuta. Trudno bowiem dociec skąd wniosek, iż farmaceuta zatrudniony w sieci aptecznej będzie się inaczej zachowywał, aniżeli farmaceuta pracujący na własny rachunek. Niewątpliwie przecież każdy z nich składa ślubowanie i obowiązuje go ten sam kodeks etyczny. Dlatego podważanie zaufania do farmaceutów, którzy pracują w większych sieciach aptecznych oraz wskazywanie, że farmaceuta w małej aptece jest bardziej otwarty na pomoc pacjentowi, jest ewidentnie złym podejściem.
Podsumowując, powołany został niedawno zespół parlamentarny do spraw regulacji rynku aptecznego i produktów leczniczych. Celem działania tegoż zespołu będzie analiza rozwiązań funkcjonujących przede wszystkim w ramach regulacji znanych jako Apteka dla aptekarza oraz Apteka dla aptekarza 2.0. W tym zakresie istnieje duże prawdopodobieństwo, że posłowie będą chcieli dokonać zmian owych regulacji, które mocno ograniczają rozwój oraz powstawanie dużych sieci aptecznych. W zamierzeniach działania zespołu parlamentarnego jest również potencjalne uregulowanie działania hurtowni farmaceutycznych, które często tak naprawdę nieformalnie zarządzają polityką aptek. Spodziewać się zatem należy, iż w najbliższym czasie będziemy mieć do czynienia z nowymi regulacjami, które dotyczyć będą rynku aptecznego oraz rynku produktów leczniczych.