Panująca epidemia wirusa SARS-CoV-2 spowodowała, iż pacjenci jeszcze mocniej zaczęli oczekiwać, iż służba zdrowia będzie sprawna i dostępna. A to z kolei pociąga za sobą coraz szersze i tym samym skuteczniejsze otwieranie się całej branży, zarówno pacjentów, jak i medyków, na rozwiązania proponowane w ramach szeroko pojętego e-zdrowia.

Jak można zmierzyć poziom zadowolenia mieszkańców naszego kraju z usług służby zdrowia?

Generalnie poziom zadowolenia mieszkańców, i to, jak postrzegają oni jakość swojego życia, jest niezmiernie trudny do zmierzenia. Niejednokrotnie mocno skomplikowane metodologie badań najczęściej opierają się na przyznawaniu wartości punktowych poszczególnym obszarom naszego życia, jak chociażby rynek pracy, ochrona zdrowia, dostępność kultury, komunikacja publiczna czy jakość powietrza.

Sprawa oceny wyników takich badań jest o tyle skomplikowana, iż z jednej strony oceniane są wartości obiektywne (jak kwoty przeznaczane na poszczególne obszary życia czy też liczba lekarzy w przeliczeniu na jednego mieszkańca), a z drugiej subiektywny odbiór. Przecież nie każdy mieszkaniec odczuwa wpływ wydatkowanych sum na swoje życie, jeśli przykładowo nie korzysta z danej kategorii usług (jest młody, nie odczuwa problemów ze zdrowiem), a ważniejsze są dla niego inne kwestie, jak dostępność przedszkoli czy parków z placami zabaw.

Nie u każdego bowiem mamy do czynienia z wysokim poczuciem partycypacji. Takim przykładem jest chociażby idea budżetu obywatelskiego, który jest, obok konsultacji społecznych, najbardziej bezpośrednim wyrazem woli współuczestniczenia w podejmowaniu decyzji na szczeblu lokalnym. Tymczasem w Polsce szczyt popularności budżetów obywatelskich przypadł na lata 2014-2015, gdy liczba mieszkańców w nim głosujących wynosiła 654 tysiące, a obecnie oscyluje wokół 400 tysięcy.

Jak na postrzeganie otaczającego nas świata i poziomu zadowolenia wpłynęła epidemia?

Niewątpliwie epidemia koronawirusa zmienia postrzeganie świata. Obecnie bowiem znacznie bardziej zwracamy uwagę na sprawy, które do tej pory pomijaliśmy, bądź traktowaliśmy jak oczywistość. Na pierwszy plan obecnie wysuwają się takie elementy życia społecznego, jak:

  • problemy z dostępnością służby zdrowia
  • funkcjonowanie placówek oświatowych
  • możliwość odreagowania okresu lockdownu
  • poczucie odizolowania
  • lęk o bezpieczeństwo

Co interesujące, jeszcze przed epidemią na szczycie w hierarchii wartości Polaków znajdowały się szczęście rodzinne i zdrowie, a więc te dziedziny, które wskutek COVID-19 ucierpiały najbardziej. Zresztą, właśnie te wartości cenimy jako społeczeństwo niezmiennie od lat jako najistotniejsze. Stąd wniosek, iż by zadbać o poczucie zadowolenia mieszkańców, należy przede wszystkim postawić na ochronę zdrowia, gdyż na nią decyzje władz centralnych i samorządów mają wpływ.

Jednakże jeśli spojrzymy na możliwości obu tych instytucji, to są one zdecydowanie różne. Samorządy są bowiem organem założycielskim większości placówek służby zdrowia, odpowiadając za ich bieżące funkcjonowanie i podlegając wielu regulacjom powstałym na poziomie władz centralnych.

Samorządy mogą jednak aktywnie prowadzić lokalną politykę zdrowotną, do czego są zobowiązane ustawą o świadczeniach w zakresie równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej. I o ile jednak trudna sytuacja finansowa samorządów powoduje, iż niewiele z nich decyduje się na wydatkowanie środków finansowych na prowadzenie takich właśnie lokalnych polityk zdrowotnych, o tyle są jednak działania, w których większość samorządów działa z sukcesem. Mianowicie dotyczy to szeroko pojętego e-zdrowia. A że są to działania nad wyraz przydatne pokazuje nam obecny czas epidemii.

Jak zatem przedstawia się obecnie problematyka e-zdrowia?

Otóż jeszcze w 2017 roku niemalże 30% Polaków nie miało żadnych skojarzeń z pojęciem cyfryzacji medycyny. Takie dane wynikały z raportu „E-zdrowie oczami Polaków – wiedza i opinie Polaków na temat sytuacji e-zdrowia i telemedycyny w Polsce.”

Ponadto 23,6% ankietowanych kojarzyło to pojęcie z badaniami i konsultacjami podczas rozmowy telefonicznej, a 12,7% z wizytami on-line. Jednocześnie 73,4% badanych chciało otrzymywać drogą elektroniczną receptę i zwolnienie z pracy. Tymczasem obecnie takie rozwiązanie na dobre zagościło już w polskim systemie ochrony zdrowia.

Podstawą całego systemu e-zdrowia jest Internetowe Konto Pacjenta (IKP), czyli bezpłatna aplikacja Ministerstwa Zdrowia dostępna w serwisie pacjent.gov.pl. Generalnie ze swojego IKP korzysta już około 3 mln Polaków. To konto pozwala pacjentowi mieć dostęp do swoich informacji medycznych, w tym chociażby:

  • dostęp do wystawionych e-recept
  • dostęp do wystawionych e-skierowań
  • możliwość otrzymania e-recepty bez konieczności wizyty u lekarza (za pomocą SMS lub e-mail)
  • informacje o wysokości kwot podlegających refundacji dla poszczególnych produktów leczniczych
  • informacje o udzielonych świadczeniach zdrowotnych w ramach NFZ

Jednym z istotniejszych osiągnięć pakietu rozwiązań e-zdrowia jest elektroniczna recepta. Została ona wprowadzona jako obowiązkowa z dniem 1 stycznia 2020 roku, będąc wcześniej alternatywą dla tradycyjnej, papierowej wersji. I to rozwiązanie sprawdziło się doskonale zarówno przed kryzysem epidemicznym, jak i w jego trakcie. Aż 60% badanych ocenia obecnie e-receptę jako bardzo przydatną, a kolejne 24% jako raczej przydatną.

E-recepta sprawdziła się też w przypadku osób starszych, gdyż wystarczy znać 4-cyfrowy kod i numer PESEL by ją zrealizować. To z kolei sprawia, iż o wykupienie leków osoba starsza może poprosić chociażby mieszkających osobno młodszych członków rodziny. Ponadto takiej recepty nie da się zgubić, gdyż wszystkie dane zapisane są w IKP.

E-recepta wyeliminowała również problem nieczytelności dokumentów, stąd też odpadło ryzyko wydania niewłaściwego leku. Generalnie to rozwiązanie wraz z teleporadami okazało się być bardzo pomocne w okresie epidemii, ograniczając przemieszczanie się ludzi i wzajemne kontakty.

Jeżeli chodzi o teleporady to oczywiście nie można z nimi przesadzać, gdyż jak twierdzą lekarze specjaliści (głównie onkolodzy, kardiolodzy i endokrynolodzy) nie należy nimi zastępować wszystkich wizyt, gdyż występuje wtedy ryzyko przeoczenia poważnych schorzeń. Jeżeli natomiast diagnostyka została już przeprowadzona, to zdalnie wystawiona e-recepta jest bardzo dobrym rozwiązaniem.

Jaka przyszłość jest zatem przed e-zdrowiem?

Generalnie ten rodzaj świadczenia usług medycznych będzie na pewno znacznie się rozwijał. Obecnie oparty jest on 7 filarów już funkcjonujących bądź niedługo wchodzących w życie. Są to mianowicie:

  • Internetowe Konto Pacjenta (IKP)
  • Elektroniczna Dokumentacja Medyczna (EDM)
  • e-skierowanie
  • centralna e-rejestracja
  • e-recepta
  • e-wizyta
  • gov.pl

Zgodnie z ustawowymi zapisami już 8 stycznia 2021 roku obowiązkowe zacznie być wystawianie skierowań w wersji elektronicznej (czyli e-skierowań). Na razie można je wystawiać w sposób elektroniczny, a wydruk informacyjny, który pacjent otrzymuje w postaci elektronicznej lub papierowej, jest równoważny z dotychczasowym skierowaniem. Samo e-skierowanie możemy dostać za pomocą SMS czy też e-maila, wystarczy jedynie uzupełnić dane kontaktowe na swoim IKP.

Zalety tej formy wystawiania skierowań są podobne do tych z e-recept. Jest to przede wszystkim oszczędność czasu dla pacjentów, ułatwienie skorzystania ze świadczenia, brak problemów z nieczytelnością skierowań, jak i ewentualnym jego zagubieniem.

Podsumowując, na pewno nie ma już odwrotu od elektronizacji całego systemu opieki zdrowotnej i to dobrze zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy. Społeczeństwo zaczyna coraz bardziej doceniać te rozwiązania, szczególnie w obecnej sytuacji związanej epidemią. Generalnie e-zdrowie przyczynia się do znacznego odciążenia całej służby zdrowia z zadań, które są czasochłonne, a niekoniecznie wymagają osobistego kontaktu z pacjentem.

Dowiedz się więcej o oleju arganowym – https://pramed.pl/aktualnosci/olej-arganowy-w-kosmetyce-wlasciwosci-i-zastosowanie/