Sejm RP przegłosował ostatnio nową ustawę o zawodzie farmaceuty. W środowisku aptekarskim zapanowała więc z jednej strony radość, gdyż podniesiono rangę aptekarzy. Z drugiej jednak strony pojawiają się animozje, gdyż jedni na ustawie zyskają, a inni stracą.

Co dziś wynika z nowej ustawy o zawodzie farmaceuty?

Generalnie ustawa była bardzo potrzebna i nikt co do tego nie miał wątpliwości, a jej naczelnym zadaniem było podniesienie rangi aptekarzy i tym samym odciążenie lekarzy. Takiemu celowi służyć mają chociażby świadczenie opieki farmaceutycznej czy też poradnictwa lekowego.

Nie ma przecież najmniejszego sensu w tym, by pacjent w każdej sprawie dotyczącej przyjmowania medykamentów udawał się do przychodni i lekarza, gdy tymczasem w tym aspekcie najlepszą wiedzę mają farmaceuci.

Jednakże w przegłosowanej już przez Sejm RP ustawie (która została obecnie skierowana do Senatu RP) znalazło się jednak rozwiązanie, które część branży aptekarskiej, szczególnie podmioty działające w postaci średnich i dużych sieci aptecznych, mocno zdenerwowało.

Co jest zatem problemem w nowej ustawie o zawodzie farmaceuty?

Problemem jest przepis, który pozwoli unieruchomić każdą aptekę na okres do 3 miesięcy, jeżeli właściciel placówki dopuści się naruszenia w postaci uniemożliwiania realizacji zadań przez kierownika apteki. Decyzję w takiej sprawie wydawać będzie właściwy organ, czyli w tym przypadku inspektor farmaceutyczny i będzie ona miała klauzulę natychmiastowej wykonalności. Ponadto, za naruszenie niezależności farmaceutów możliwa stanie się również utrata zezwolenia na prowadzenie apteki.

I w tej sytuacji zdaniem jednych to dramat, gdyż de facto właściciel będzie mniej istotny od swego pracownika, jednakże zdaniem innych to krok w dobrym kierunku, gdyż najważniejszy stanie się pacjent, ponieważ o jego dobro prędzej zadba farmaceuta, aniżeli właściciel skupiony na zarobku.

Wspólne oświadczenie w tej kwestii wystosowały organizacje biznesowe: BCC, Konfederacja Lewiatan, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET, twierdząc, iż: „Możliwość unieruchamiania placówek w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia pacjentów istnieje już w obowiązującym stanie prawnym. Kolejny zapis ustawowy w tej kwestii nie ma na celu ochrony pacjentów, lecz jest wynikiem lobbingu samorządu aptekarskiego, który wywalczył sobie kolejną opcję utrudniania funkcjonowania konkurencyjnym podmiotom aptecznym. Wszystko to przy pełnej aprobacie Ministerstwa Zdrowia i pod pozorem dbałości o interes pacjentów”.

Zdaniem tych organizacji unieruchomienie apteki na okres 3 miesięcy oznacza de facto jej zlikwidowanie. Koszty bowiem prowadzenia tego typu placówek w zestawieniu z ich rentownością powodują, iż kwartalne unieruchomienie placówki powoduje bankructwo jej właściciela. W efekcie, nawet jeśli przedsiębiorca udowodni przed sądem, że urzędnik wydał decyzję niesłusznie, to uzyska jedynie satysfakcję moralną, bo przedsiębiorstwa już nie będzie.

Zdaniem przedsiębiorców realne jest ryzyko sporów między właścicielem, a pracownikiem, będącym kierownikiem apteki, mogące skutkować unieruchomieniem apteki. Przecież w myśl procedowanych przepisów wystarczy przecież, że farmaceuta przekona inspektora, że uniemożliwia mu się rzetelną pracę, co spowoduje wydanie decyzji o kwartalnym zamknięciu działalności. Jeżeli już koniecznym, zdaniem ustawodawcy, są konsekwencje dla przedsiębiorców, to lepiej byłoby przyjąć koncepcję, iż byłyby one wyciągane w przypadku uporczywego naruszania przepisów.

Podsumowując ten problem, wspomniane już organizacje biznesowe twierdzą: „Pragniemy zatem wyrazić zaniepokojenie destruktywnymi zapisami regulacyjnymi, które naszym zdaniem zaszkodzą rynkowi farmaceutycznemu. Od lat wyczekiwana przez środowisko ustawa o zawodzie farmaceuty, prócz wprowadzenia doniosłych rozwiązań z opieką farmaceutyczną i usługami farmaceutycznymi, przyznaje jednocześnie zbyt arbitralną władzę organom inspekcji i daleko idące uprawnienia związanemu z nimi samorządowi lekarskiemu.”

A jak przedstawiciele branży aptekarskiej odnoszą się do powyższych zarzutów?

Otóż Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA), uważa argumenty wysuwane przez organizacje biznesowe za mocno naciągane, gdyż z naruszaniem niezależności farmaceuty mamy do czynienia w następujących przypadkach: śmierć pacjenta, nielegalny wywóz leków, handel substancjami do produkcji narkotyków, zachęcanie do fałszowania dokumentacji medycznej pacjenta. Są to bardzo poważne sprawy, a właściciele aptek stosują wobec farmaceutów zarówno miękki mobbing, jak i „twarde łamanie kręgosłupów”. I na to farmaceuci zgodzić się nie mogą, stąd takie, a nie inne zapisy w ustawie.

Ponadto, co interesujące, spośród 15 różnych przesłanek cofnięcie zezwolenia na prowadzenie apteki, organizacjom biznesowym nie podoba się akurat ta jedna. Co ważne, opowieści o tym, iż można będzie zamykać apteki na podstawie kłótni właściciela z pracownikiem, są totalną bzdurą. Kontrolę nad całą procedurą sprawować będzie bowiem niezależna inspekcja farmaceutyczna, nie mająca przecież żadnego interesu w faworyzowaniu którejkolwiek ze stron konfliktu.

Marek Tomków podkreśla, iż zgodnie z zapisami nowej ustawy da się legalnie prowadzić apteki bez naruszania uprawnień zawodowych farmaceutów. Kierownik apteki będący farmaceutą jest osobą odpowiedzialną za ludzkie życie, stąd też nie może być on „kukiełką” w rękach właściciela. Właściciel może decydować o całym wachlarzu spraw biznesowych, jednakże to co dotyczy wykonywania zawodu przez farmaceutę musi pozostać tylko w jego gestii, gdyż mowa jest tutaj o chronieniu zdrowia i życia pacjentów.

Podłożem obecnych zapisów ustawy i zastrzeżeń organizacji biznesowych jest fakt, iż w ostatnich latach niejednokrotnie dochodziło do napięć pomiędzy właścicielami aptek, a farmaceutami. Część bowiem farmaceutów skarżyła się, iż była zmuszana do sprzedaży mało wartościowych produktów, w tym głównie suplementów diety. Bywało też tak, iż technicy farmaceutyczni, nie posiadający uprawnień do sprzedaży niektórych medykamentów, dokonywali takowej na służbowych loginach i hasłach farmaceutów.

Stąd też NRA uważa, iż nawet najbogatszy przedsiębiorca nie może dyktować chirurgowi jak ten ma operować, tak jak i nie do pomyślenia jest, by hydraulik mówił notariuszowi jak mają wyglądać akty prawne. Konkluzja tej myśli jest taka, iż każdy, kto prowadzi aptekę, musi zgodzić się z pewnymi ograniczeniami i założeniem, iż osobą decyzyjną i odpowiedzialną w takiej aptece jest farmaceuta. I to właśnie będzie symptomem tego, iż podniesiono rangę zawodu farmaceuty.

Podsumowując, ustawa o zawodzie farmaceuty jest od dawna wyczekiwaną przez całe środowisko farmaceutyczne. I jak każde nowe uregulowania prawne, tak i tutaj są pewne wątpliwości i rozbieżności w ocenie proponowanych nowych rozwiązań. Dopiero jednak praktyka pokaże kto ma rację w sporze i jak ta ustawa wpłynie na funkcjonowanie aptek. Dobrze by było, gdyby finalnie pacjent był bardziej chroniony przed nieuczciwymi praktykami w tym zakresie, gdyż przecież w tym przypadku chodzi o jego zdrowie i życie.