Rząd szykuje dużą zmianę systemu dystrybucji szczepionki przeciwko COVID-19. Wraz z początkiem kwietnia 2021 roku ma zostać porzucona zasada „wszystkim po równo”, zgodnie z którą punkty szczepień dostawały po 30 dawek tygodniowo i prowadziły zapisy na dwa miesiące do przodu.

Jakie zmiany zatem nastąpią w kwestii prowadzenia akcji szczepień przeciwko COVID-19?

Zmiany w zakresie szczepień dotyczą nowych zasad dystrybucji szczepionek. Od początku kwietnia punkty szczepień będą mogły zamawiać liczbę preparatów do wysokości limitu, jaki zgłoszą do Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), przykładowo 200 dawek tygodniowo.

Następnie ustalany będzie termin dostawy i dopiero na tej podstawie punkty będą umawiały pacjentów do szczepienia. Generalnie podłożem zmian jest zapobieżenie sytuacjom, które mają miejsce dziś, gdy szczepienia są przesuwane, gdyż nie dotarły do punktu szczepionki.

Jeżeli natomiast liczba dostarczanych dawek preparatów do Polski wzrośnie, co zakłada rząd opierając się na deklaracjach producentów, wówczas zapanowałby duży bałagan. Obecnie bowiem punkty szczepień dostają preparaty i wystawiają terminy w kalendarzach szczepień do przodu, zakładając, iż preparaty otrzymają.

Po zmianach natomiast Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych (RARS) wystawiać będzie tak zwane oferty, w ramach których zaproponuje limity dostaw preparatów do szczepień, a następnie punkt szczepień je zaakceptuje bądź nie. Jeśli tego nie uczyni, wówczas część dostaw powróci do dalszego rozdysponowania. Takie rozwiązanie sprawi, iż będzie większa kontrola nad systemem dystrybucji, dla pacjentów natomiast nic się niż zmieni.

Jak nowe propozycje oceniają osoby prowadzące akcje szczepień?

Zdaniem kierowników placówek prowadzących szczepienia, jest to spora zmiana w odniesieniu do dotychczas prowadzonej akcji szczepień, wymagająca od nich więcej i bardziej intensywnej pracy. Niektóre z placówek przechodzą też obecnie dodatkowo na prowadzenie akcji szczepień również w soboty, gdyż do tej pory pracowały w układzie poniedziałek – piątek.

Problemem jest jednak obecnie nadal nieznana dostępność preparatów. Przykładowo jedna z osób kierujących placówką dokonującą szczepień stwierdza, iż już 2 tygodnie czeka na potwierdzenie z NFZ, czy propozycja podawania 120 dawek tygodniowo zostanie zaakceptowana i taka ilość dawek trafi do punktu.

Jak z kolei zauważa jedna z osób odpowiedzialnych za placówkę prowadzącą szczepienia w Łodzi, ze względu na to, iż system ulega zmianie, to pomimo zapisania już na szczepienie osób w wieku 69 lat, złożone zamówienia zostały anulowane. Jednocześnie urzędnicy NFZ uspokajają, iż należy spokojnie oczekiwać na pojawienie się oferty, a szczepionki na pewno dotrą na czas. I jeśli rzeczywiście ten nowy system się sprawdzi, to akcja szczepień może znacząco przyspieszyć, gdyż właśnie w tym punkcie można podać nawet 200 dawek tygodniowo, zamiast obecnych 30.

Skąd wziął się pomysł zmian w zakresie akcji szczepień?

Otóż potrzeba zmian wynikała z analizy dokonanej przez urzędników NFZ, którzy poddali jej potencjał POZ w Polsce pod kątem właśnie szczepień. I wyniki analiz trafiły do RARS, która będzie podejmować decyzje o składaniu ofert poszczególnym placówkom.

W tym zakresie istotnym pytaniem jest, czy w tej sytuacji nie dojdzie do marnowania się preparatów do szczepień, gdy dana przychodnia nie znajdzie tylu chętnych do zaszczepienia się, jak deklaruje. Zdaniem ekspertów przy szczepionce od Pfizera nowy system dystrybucji by się nie sprawdził, gdyż mamy tutaj do czynienia z możliwością przechowywania w lodówce tylko przez kilka dni po otwarciu. Natomiast w przypadku preparatów od AstraZeneca czy też Johnson&Johnson tego problemu nie ma, gdyż preparaty mogą być przechowywane w lodówkach znacznie dłużej. Generalnie w Polsce na 4,5 mln przeprowadzonych szczepień, zutylizowano 5,8 tys. dawek, co stanowi 0,13% ogółu.

Założeniem rządu i zaproponowanych zmian jest znaczne przyspieszenie akcji szczepień i tym samym wygranie wyścigu z koronawirusem. Obecna bowiem sytuacja jest daleka od optymalnej, gdyż mamy do czynienia z trzecią falą epidemii, dzienne przyrosty zakażeń są duże, przybywa osób w szpitalach, jak i też pod respiratorami. Generalnie wszystkie wskaźniki niebezpiecznie rosną, co najlepiej obrazuje ten z nich mówiący o ilości nowych zakażeń na 100 tys. mieszkańców. Jeszcze bowiem przed tygodniem średnia dla Polski wynosiła 32 osoby, tymczasem obecnie są już 42 osoby. Poza tym w czterech województwach (warmińsko-mazurskie, pomorskie, mazowieckie, lubuskie), liczba ta przekroczyła 50 przypadków na 100 tys. mieszkańców, a kolejne trzy województwa do tej liczby się zbliżają, mianowicie: śląskie, dolnośląskie i kujawsko-pomorskie.

Należy przy tym pamiętać, iż wcześniej właśnie kryterium 50 zakażeń na 100 tys. mieszkańców było barierą wejścia do strefy czerwonej, gdy obowiązywała regionalizacja obostrzeń. Zatem jeśli nadal utrzyma się trend wzrostowy, za kilka do kilkunastu dni cały kraj spełni kryteria strefy czerwonej. To zaś sprawia, iż wielce prawdopodobnym jest przejście z obostrzeń regionalnych na powrót do krajowych.

Za takim rozwiązaniem przemawiają też niepokojące dane ze szpitali. Liczba zajętych łóżek dla pacjentów covidowych przekroczyła 20 tys. (na 28 tys. posiadanych), a pod respiratorami leży 2.084 pacjentów, na 2.882 posiadanych respiratorów. Tym samym zarówno łóżka, jak i respiratory są zajęte w ponad 70%. To zaś sprawia, iż mamy do czynienia z podobną sytuacją, jak na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku. Wprawdzie istnieje jeszcze możliwość zwiększenia liczby tak łóżek, jak i respiratorów, jednak hamulcem są braki kadrowe pośród personelu medycznego.

Jaki zatem scenariusz jest możliwy w przyszłości w tym zakresie?

Zasadniczo rząd opiera swe strategie działania na prognozach naukowców z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego (ICM UW). Niestety obecne ich prognozy nie napawają optymizmem. Otóż przewidują oni, iż mniej więcej do połowy kwietnia musimy liczyć się ze wzrostową trzecią falą epidemii, a w kulminacyjnym jej momencie, w okolicach 18 kwietnia bieżącego roku, liczba dziennych przypadków będzie zbliżać się do 24 tysięcy. W tym kontekście najbardziej niepokojące dane dotyczą liczby osób hospitalizowanych, gdyż przewiduje się, że pod koniec kwietnia liczba takich pacjentów wyniesie około 38 tys., co oznacza niemalże dwukrotnie więcej niż obecnie, czyli paraliż służby zdrowia.

Generalnie też wzrost liczb pacjentów widać już dziś w POZ, gdyż ci z objawami COVID-19 stanowią już 25-30% ogółu pacjentów. Jak zauważa jeden z lekarzy POZ, pacjenci zakażeni koronawirusem to już prawie 250 osób tygodniowo, czyli 50 dziennie, co oznacza 10 godzin pracy lekarza dziennie. Samego pacjenta z COVID-19 tak naprawdę trzeba przyjąć co najmniej trzy razy, mianowicie:

  • pierwsza wizyta – podejrzenie zachorowania i wystawienie skierowania na testy
  • druga wizyta – kontrola z wymazem
  • trzecia wizyta – kontrola po zakończeniu izolacji

Tymczasem właśnie wchodzą w życie nowe przepisy. Lekarze pracujący w POZ mają obecnie obowiązek przyjmować osobiście w gabinecie więcej osób, przede wszystkim w grupie najmłodszych i najstarszych. Zdaniem lekarzy, jeśli nawet to rozwiązanie jest słuszne, to nie powinno wchodzić w życie w okresie natężenia trzeciej fali epidemii.

Jednakże z drugiej strony urzędnicy resortu zdrowia postanowili też właśnie, iż odciążą POZ, zmieniając ścieżkę testowania. Obecnie bowiem na test, przy podejrzeniu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 wywołującym chorobę COVID-19, kieruje lekarz rodzinny. Natomiast obecnie będzie możliwość uzyskania skierowania na test również bezpośrednio przez Internet.

Na stronie gov.pl/dom wystarczy wypełnić formularz, odznaczając posiadane objawy i informując o potencjalnym kontakcie z osobą zakażoną. Wówczas telefonicznie skontaktuje się konsultant i jeśli objawy się potwierdzą, wyda skierowanie na test.

Podsumowując, mamy obecnie do czynienia z trzecią falą epidemii i wszystkie działania skierowane w stronę przyspieszenia akcji szczepień są wysoce zalecane. Póki co nie wiadomo jak nowy system oferowania szczepionek sprawdzi się w praktyce, choć z założeń wynika, iż przyrost osób zaszczepionych powinien znacząco przyspieszyć. Pytanie tylko czy ponownie hamulcem nie okażą się koncerny zmniejszające liczbę dostaw preparatów.

Zapraszamy do https://pramed.pl/aktualnosci/jak-przedluzyc-paznokcie-w-domu/