Medyk podczas izolacji, a pełnopłatne zwolnienie

Umów Wizytę

Medyk podczas izolacji, a pełnopłatne zwolnienie

Czerwiec 8, 2020

Generalnie lekarzowi podczas kwarantanny przysługuje pełnopłatny zasiłek, jednakże tylko wówczas, gdy kontakt z osobą zakażoną miał miejsce podczas wykonywania swoich obowiązków. I w tym kontekście kluczowa okazuje się być ocena pracodawcy.

Jak w praktyce wygląda kwarantanna dla medyków?

Okazuje się, iż osoby wykonujące zawody medyczne są tą grupą, która na kwarantannę trafia najczęściej. I w takiej sytuacji powinny otrzymywać świadczenie w wysokości 100% podstawy wymiaru. Takie rozwiązanie wprowadził art. 4C ustawy a dnia 2 marca 2020 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.)

Jak jednak pokazuje praktyka, to rozwiązanie nie jest bezwarunkowe, o czym wiele osób nie wie, dziwiąc się, iż część z nich otrzymuje zasiłek w wysokości 100%, a część 80% podstawy wymiaru. Generalnie w tym zakresie chodzi o to, iż izolacja musi być wynikiem styczności z osobami chorymi na COVID-19 w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w placówce medycznej.

W tym momencie, jeśli zasiłek ma zostać wypłacony pracownikowi lub zleceniobiorcy, ZUS wymaga oświadczenia ubezpieczonego potwierdzającego, iż niezdolność do pracy jest spowodowana COVID-19 oraz dodatkowo potwierdzenia szefostwa, iż dana osoba wykonuje zawód medyczny w danej placówce i w związku z wynikającymi z tego obowiązkami musi zostać poddana kwarantannie. Przy czym osoby zatrudnione na kontraktach same składają takie oświadczenia.

W czym więc tkwi zasadniczy problem z tymi oświadczeniami?

Jak zauważa Maria Kłosińska ze stołecznej izby lekarskiej, by lekarzowi przysługiwał zasiłek w wysokości 100% podstawy wymiaru musi on być zgłoszony do kwarantanny przez pracodawcę. Nie chodzi bowiem tylko o narażenie na zakażenie w związku z wykonywaniem obowiązków, ale i o potwierdzenie tego faktu przez szefostwo placówki. I tutaj rodzą się problemy interpretacyjne.

W sytuacji, gdy jest podejrzenie zakażenia przeprowadzane jest postępowanie (dokonuje go sanepid lub pielęgniarka epidemiologiczna), którego celem jest ustalenie czy są podstawy do objęcia kwarantanną. I zdarza się często, iż lekarz czy pielęgniarka nie zgadzają się z wynikami przeprowadzonego postępowania.

Od strony medycznej stosunkowo łatwo jest to zweryfikować. Jeśli pacjent z potwierdzonym zarażeniem wirusem SARS-CoV-2 był danego dnia w placówce medycznej, wystarczy to porównać z grafikiem dyżurów. Jednak w tej sytuacji jest jeszcze kwestia odpowiedniego zabezpieczenia. Pytanie bowiem czy lekarz miał tylko maseczkę chirurgiczną i przyłbicę, a nie maseczkę z odpowiednim filtrem, a przebywał z zakażonym pacjentem powyżej 15 minut lub też wykonywał jakąś procedurę. Są bowiem wówczas podstawy by twierdzić, iż został narażony na zakażenie podczas wykonywania obowiązków.

Pracodawca może jednak stwierdzić, iż nie widzi podstaw do kwarantanny. Wówczas, jeśli taki lekarz sam zgłosi się do sanepidu, nie ma gwarancji, iż zostanie objęty kwarantanną, a nawet jeśli tak, to otrzyma zasiłek w wysokości 80% podstawy wymiaru.

Eksperci podkreślają, iż przepis ten rzeczywiście może budzić wątpliwości, które dotyczą kwestii dowodowych. Droga zgłoszenia do inspekcji sanitarnej nie ma tutaj bowiem znaczenia, natomiast to pracodawca stwierdza, czy kwarantanna jest efektem kontaktu, który nastąpił w związku z wykonywaniem obowiązków. Jeśli uzna, że nie, wówczas ZUS wypłaci mu tylko 80% podstawy wymiaru.

Lekarzowi nie zgadzającemu się z takim stanowiskiem pracodawcy pozostaje tylko droga sądowa. Dopiero tam bowiem będzie mógł skorzystać z całego wachlarza środków dowodowych, jak dokumenty, przesłuchania świadków czy też opinie biegłych.

Co konkretnie powoduje takie wątpliwości w tym temacie?

Zdaniem Marcina Bogdanowicza, adwokata z Kancelarii Prawa Prywatnego i Medycznego w Warszawie, niefortunne jest odniesienie przepisu, który uprawnia do 100% zasiłku do styczności z osobami chorymi na COVID-19. Tymczasem chory to ktoś, u kogo po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2 rozwinęły się objawy choroby COVID-19. Jednocześnie przecież jest wiele osób, które miały styczność z nosicielami bezobjawowymi. Zdaniem Marcina Bogdanowicza one również powinny otrzymywać podwyższony zasiłek, choć ich pracodawcy mają w tym zakresie częstokroć odmienne zdanie.

Podobnie ten problem dostrzega też Karolina Podsiadły-Gęsikowska, adwokat z kancelarii adwokacko-radcowskiej Podsiadły-Gęsikowska, Powierża Sp. p., twierdząc, iż czytając ów przepis literalnie można wywnioskować, że dotyczy jedynie osób, które udzielają świadczeń chorym na COVID-19, czyli osobom już zakażonym. Zatem dotyczy to tylko medyków z oddziałów zakaźnych, co wyklucza już chociażby położników.

Jednocześnie, jak podkreśla Karolina Podsiadły-Gęsikowska, na zakażenie narażone jest całe środowisko medyczne, a pracownicy ochrony zdrowia kierowani są na kwarantannę nie tylko z powodu styczności z osobami chorymi, ale również z tymi podejrzewanymi o zakażenie. Zatem dosłowne stosowanie owego przepisu mija się z celem jego wprowadzenia.

Gdy bowiem przyjmiemy wykładnię czysto literalną pojawi się problem w jakich okolicznościach musiałoby dojść do skierowania lekarza na kwarantannę, by otrzymał on pełen zasiłek. Udzielając bowiem świadczeń osobom już chorym na COVID-19 medycy pracują w środkach ochrony indywidualnej, zatem bez podstaw do skierowania ich na kwarantannę. Z drugiej bowiem strony, jeśli lekarze nie mieliby odpowiedniej ochrony, wówczas przebywaliby na nieustającej kwarantannie z prawem do pełnego zasiłku. Rozważalibyśmy wówczas sytuację o charakterze ciągłym lub wprost przeciwnie – incydentalnym i przypadkowym (jak chociażby uszkodzenie kombinezonu).

Zatem logiczniejszym wydaje się kierowanie się wykładnią celowościową, uznając, iż przepis obejmuje każdego medyka udzielającego świadczeń osobie, która okazałaby się zakażona COVID-19, niezależnie od charakteru placówki i sposobu jej finansowania.

Problem pojawia się też w kontekście powiązania izolacji z wykonywaniem zawodu. Związek ten bowiem nie zawsze jest oczywisty, szczególnie gdy szpital zapewnia środki ochronne. Stąd też należy polegać na domniemaniach, które okazują się być zawodne. Generalnie należałoby oczekiwać od rządzących, iż w okresie epidemii stworzą rozwiązania na korzyść lekarzy (które placówka lub ZUS musiałyby obalać udowadniając, iż nie było żadnego zakażonego), jednakże niestety tak się nie stało.

Czy sam zasiłek i jego wysokość są tutaj najistotniejsze?

Otóż nie tylko o to chodzi w przedstawionym problemie. Generalnie zasiłek w wysokości 100% podstawy wymiaru przysługuje, jeśli kontakt z osobą zakażoną był związany z wykonywaniem obowiązków zawodowych w podmiocie leczniczym. Jednak tak naprawdę może on też mieć miejsce chociażby na korytarzu, gdy lekarz idzie udzielać teleporad czy też podczas kontaktu z innym medykiem.

Jeżeli natomiast kontakt nie miał związku z pracą, a także, gdy kwarantanna jest wynikiem powrotu z zagranicy lub odbywana jest z członkiem rodziny, przysługuje zasiłek w wysokości 80% podstawy wymiaru.

Jednak nie chodzi tylko o zasiłek. Mamy bowiem do czynienia z szerszym problemem kierowania na kwarantannę personelu medycznego. Częstokroć zdarza się bowiem, iż sami pracownicy uważają, że są do tego podstawy, a kierownictwo szpitala z tym się nie zgadza. Niekiedy bowiem dyrektor szpitala zamiast skierować pracowników na kwarantannę woli ich przebadać. Jednak to jest zdecydowanie niewystarczające, zwłaszcza, gdy od kontaktu upłynęło kilka dni. W przypadku bowiem nałożenia kwarantanny badane są także osoby bliskie i domownicy, co może zatrzymać rozprzestrzenianie się epidemii. Stąd też medycy często sami zgłaszają się do sanepidu, nie zważając na zasiłek, byle mieć zagwarantowane badania dla rodziny.

Podsumowując, szkoda, iż ustawodawca tak skonstruował przepisy, iż pozostawił pole do dowolnych interpretacji. Zawsze bowiem taka sytuacja powoduje, iż znajdą się osoby, które postanowią to wykorzystać. W dobie epidemii zdrowie pracowników ochrony zdrowia powinno być szczególnie i bezwzględnie chronione, nie zważając na koszty. To oni bowiem stanowią o tym, jak szybko uda się skutecznie opanować rozprzestrzenianie się zakażeń i chorób przez nie wywołanych.

Znajdź nas

Przychodnia PRAMED Sp. z o.o.
aleja Wyzwolenia 7
70-552 Szczecin