Sytuacja finansowa służby zdrowia jest delikatnie mówić nienajlepsza. I urzędnicy Ministerstwa Zdrowia próbują znaleźć środki zaradcze, by taką sytuację zmienić. W ramach tych pomysłów znajduje się między innymi zwiększenie składki na Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) i wydatków na lecznictwo do poziomu 7% PKB do roku 2025.

Jakie koncepcje zmian w finansowaniu służby zdrowia zrodziły się w resorcie zdrowia?

Otóż ostatnią koncepcję zmian w finansowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce przedstawił wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski. Oparta jest ona o cztery główne filary działań, mianowicie:

  • wzrost składki z 9 do 10% w przeciągu 2-4 lat
  • osiągnięcie poziomu 7% PKB w roku 2025
  • wprowadzenie ubezpieczenia pielęgnacyjnego
  • wyższe składki dla osób płacących KRUS i przedsiębiorców

Generalnie polepszenia stanu finansowania służby zdrowia jest absolutną koniecznością, co dobitnie pokazała sytuacja związana z epidemią. W planach resortu zdrowia jest zatem wzrost składki o 1% najlepiej w ciągu najbliższych 2 lat, osiągnięcie poziomu 7% PKB wydatkowanego na zdrowie już w 2025 roku, gdyż ustawowy cel 6% w 2024 roku jest zbyt mały. Należy też pamiętać, iż finansowanie ochrony zdrowia na poziomie 7% PKB jest już dziś średnim poziomem unijnym.

Poza tym w planach jest też większe obciążenie tej części osób, które dziś opłacają składki na zdecydowanie preferencyjnych warunkach. Mowa jest o rolnikach i przedsiębiorcach, gdzie często ich obciążenia są nieproporcjonalnie niższe niż w przypadku osób pracujących na etacie. Kolejnym pomysłem i filarem jest też wprowadzenie ubezpieczenia pielęgnacyjnego, powiązanego z zakładami opiekuńczo-leczniczymi i opieką nad osobami starszymi. Takie ubezpieczenie byłoby rodzajem składki rosnącej wraz z wiekiem i stażem zawodowym aż do emerytury.

Jak zatem wyglądają propozycje resortu zdrowia w szczegółach?

Urzędnicy resortu zdrowia widzą pilną potrzebę wzrostu nakładów na służbę zdrowia. Ich zdaniem gwarantowany ustawowo poziom 6% PKB jako nakładów przeznaczonych na zdrowie do osiągnięcia w roku 2024 jest poziomem już dziś zbyt niskim. Stąd proponują, by już rok później, w roku 2025, było to 7% PKB.

Jak bowiem wynika z danych Eurostatu, w 2019 roku Polska wydała na zdrowie 4,9% PKB, a rok później wydatki przekroczyły 5,0%. Tymczasem średnia dla krajów Unii Europejskiej przekracza już poziom 7,0% PKB. Stąd też urzędnicy resortu zdrowia proponują dynamiczniejsze zwiększanie nakładów na zdrowie, gdyż to dopiero pozwoli Polsce osiągnąć poziom większości krajów unijnych.

Zdaniem Sławomira Gadomskiego problemem okazują się jednak finanse. W tym zakresie pewne małe kroki zostały poczynione, jak chociażby opłata cukrowa, która trafia w całości na ochronę zdrowia. Jednak generalnie to kropla w morzu potrzeb, a problem jest systemowy. Wprawdzie zgodnie z ustawą nakłady na ochronę zdrowia muszą od 2024 roku wynieść 6% PKB, jednakże warto już dziś pomyśleć o tym jakie działania przedsięwziąć, by budżet nie musiał corocznie dofinansowywać tej branży kwotą 20-30, a być może nawet 40 mld zł, by osiągnąć wymagane minimum finansowania.

Z uwagi na powyższe pojawiły się pomysły na zwiększenie poziomu składki zdrowotnej, co ma pójść w dwóch kierunkach. Mianowicie z jednej strony urzędnicy proponują wzrost składki zdrowotnej z obecnego poziomu 9% do kwoty 10% (składka jest płacona od wynagrodzeń). Ministerialne propozycje sugerują, by wzrost odbywał się po 0,25% co roku przez 4 lata bądź po 0,5% przez dwa lata.

Natomiast drugim kierunkiem zmian jest sytuacja związana z ryczałtami, które sprawiają, iż osoby o relatywnie wysokich dochodach płacą bardzo niewielkie składki zdrowotne.

Z jakimi efektami finansowymi proponowanych zmian należałoby się liczyć?

Generalnie w roku obecnym urzędnicy NFZ liczą, iż od ZUS, jak i KRUS, spłynie do niego ze składki zdrowotnej płaconej na poziomie 9% kwota ok. 95 mld zł. Gdyby natomiast składka ta wynosiła 10%, wówczas byłoby to 10,5 mld zł więcej. Szacunki mówią, iż w kolejnych latach wraz ze wzrostem gospodarczym, ten przyrost składki wyniósłby ok. 12 mld zł.

Z dalszych szacunków urzędników resortu zdrowia wynika z kolei, iż aby w roku 2024 osiągnąć wymagane ustawą finansowanie na poziomie 6% PKB, wydatki musiałby być na poziomie ok. 149 mld zł. W tym zakresie, jeżeli z podniesienia składki zdrowotnej do 10% udałoby się pozyskać 12 mld zł, a resztę w formie dopłaty z budżetu państwa, to osiągnięcie poziomu 7,0% wartości PKB nakładów na zdrowie w roku 2025 jest realne.

Pamiętać jednakże należy, iż inne planowane ruchy i działania też mogą przynieść wzrost nakładów na ochronę zdrowia. Mowa tutaj o zmianach w zakresie opłacania składki zdrowotnej w KRUS, jak i dla przedsiębiorców. W tym aspekcie rolnicy opłacają dziś 1,0 zł składki za każdą ubezpieczoną osobę od 1 ha przeliczeniowego bądź nieco większe składki w przypadku działów specjalnych produkcji rolnej. Z kolei przedsiębiorcy opłacają składkę ryczałtową naliczaną od 75% przeciętnego wynagrodzenia.

Zmiana tych zasad stanowiłaby kolejne potencjalne źródło wpływów do NFZ. Przykładowo w roku 2019 dochód tylko samych podatników opłacających podatek PIT liniowy wyniósł 184 mld zł, a potencjalna składka zdrowotna na poziomie 10% od tej kwoty stanowiłaby dodatkowe zasilenie branży zdrowia na poziomie ponad 18,0 mld zł. A przecież dodatkowo mamy jeszcze do czynienia z wpływami od przedsiębiorców opodatkowanych skalą podatkową, jak i rolnikami. Z drugiej jednak strony wszelkie zmiany w tym zakresie stanowią wzrost kosztów pracy, co niekoniecznie jest po myśli przedsiębiorców.

Jaki jeszcze pomysł mają urzędnicy resortu zdrowia na zmianę sytuacji finansowej branży ochrony zdrowia?

Otóż kolejnym pomysłem jest wprowadzenie ubezpieczenia pielęgnacyjnego, będącego rodzajem nowej składki, płaconej solidarnie przez pracowników i pracodawców na opiekę na starość. Generalnie jej wprowadzenie będzie możliwe, lecz dopiero po powstaniu realnej oferty dla seniorów. Póki co resort zdrowia będzie zachęcał wybrane placówki medyczne do przekształcenia w ośrodki opiekuńczo-lecznicze, dopiero w późniejszym etapie planowane byłoby wprowadzenie dodatkowej składki. Owa składka miałaby rosnąć wraz z wiekiem lub stażem zawodowym i być uzależniona od poziomu dochodów.

Należy też pamiętać, iż obecnie wariant podniesienia składki zdrowotnej z poziomu 9% do poziomu 10% jest alternatywnym w stosunku do wynikającego z roboczych założeń programu Nowy Ład pozostawienia składki na poziomie 9%, lecz zlikwidowania możliwości odliczania tej składki w podatku PIT. Jednak już koncepcja, by przedsiębiorcy płacili składkę proporcjonalną do dochodu, a nie ryczałtową, jest spójny z założeniami tegoż programu.

Poza tym Nowy Ład przewiduje też przyspieszenie w dochodzeniu do wymaganych ustawą poziomów finansowania nakładów na zdrowie w odniesieniu do PKB, co też jest spójne z propozycjami resortu zdrowia.

Jak plany urzędników resortu zdrowia ocenia opozycja parlamentarna?

Generalnie plany te nie budzą entuzjazmu. Zdaniem Bartosza Arłukowicza z Koalicji Obywatelskiej, byłego ministra zdrowia, lepiej byłoby, gdyby obecnie resort skupił się na epidemii i zgonach, aniżeli planowaniu kolejnych podwyżek opłat w sektorze służby zdrowia.

Pomimo jednak takiej sugestii, Bartosz Arłukowicz zgadza się, iż należy przestawić stery państwa w kierunku ochrony zdrowia. To zaś oznacza konieczność zrobienia następujących kroków:

  • wykonać bilans zdrowia Polaków, szczególnie w odniesieniu do epidemii i jej skutków
  • znieść w 100 najlepszych placówkach limity na leczenie, by nadrobić zaległości w leczeniu pacjentów, nie tylko covidowych
  • stworzyć kompleksowy system rehabilitacji pocovidowej.

Podsumowując, panuje zgodna opinia co do tego, iż nakłady na ochronę zdrowia powinny w Polsce wzrosnąć. Generalnie też propozycje urzędników resortu zdrowia są spójne z nieoficjalnymi jeszcze propozycjami wynikającym z programu Nowy Ład, mającego być sygnałem do odbudowy gospodarki po kryzysie wywołanym epidemią wirusa SARS-CoV-2, wywołującego chorobę COVID-19. Jednakże na konkrety należy jeszcze poczekać, gdyż obecnie trudno wnioskować które z propozycji zmian zyskają aprobatę i zostaną wdrożone w życie. Tym niemniej zwiększenie nakładów na zdrowie chociażby do średniego unijnego poziomu wydaje się obecnie koniecznością.

Zadzwoń Teraz