Generalnie nieustanna reforma ochrony zdrowia powinna wreszcie nabrać ostatecznego kształtu i zostać przeprowadzona. Obecnie bowiem mamy do czynienia z wieloma rozpoczętymi i niedokończonymi działaniami w tym zakresie. Poniżej uwagi i spostrzeżenia jakie w tym temacie prezentuje doktor Radosław Tymiński, radca prawny i autor strony Prawalekarza.pl

Jak zatem spojrzeć na obecne projekty dotyczące reformy całej branży ochrony zdrowia w Polsce?

Zasadniczo głównym problemem jest to, iż większość proponowanych reform nie ma podstaw naukowych, opierając się jedynie na czyimś przekonaniu, że pewne rozwiązania okażą się trafne. Procedowane obecnie projekty ustawy o jakości w ochronie zdrowia, o modernizacji szpitalnictwa czy też nowelizacji ustawy o świadczeniach medycznych zawierają wiele dobrych rozwiązań, lecz mają też i takie, które wywołują wątpliwości.

Generalnie przepisy należałoby tworzyć wolniej, a każdy projekt aktu prawnego powinien być rzetelnie oceniony odnośnie skutku jego wprowadzenia, przedyskutowany z ekspertami i samymi zainteresowanymi. Generalnie bowiem lepiej dłużej tworzyć projekty i je procedować, niż potem naprawiać te, które weszły w życie.

Niewątpliwie należałoby również uczytelnić obowiązujące już przepisy, niekoniecznie wprowadzając szereg nowych. Obecnie bowiem mamy do czynienia z chaosem, nad którym nikt już nie panuje. Tymczasem jest wiele rozwiązań, które ułatwiłyby funkcjonowanie ochrony zdrowia w Polsce.

Co zatem uznać można za rozwiązania, które ułatwiłyby funkcjonowanie ochrony zdrowia?

W tym kontekście mowa chociażby o wprowadzeniu odpłatności za wizytę w przychodni podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), na wzór chociażby rozwiązań z Czech, gdzie odpłatność wynosi 2 euro za wizytę.

Takie rozwiązanie ma wiele zalet, otóż:

  • zapobiega nadużywaniu wizyt
  • wprowadza dodatkowe pieniądze do systemu
  • nie stanowi dla pacjenta kwoty zaporowej

Przykładowo w polskich realiach, wprowadzenie takiej odpłatności z kwotą 5 zł, co przy 100 wizytach dziennie wystarcza już na pokrycie kosztów koordynatora, który został wprowadzony ostatnio jako obowiązkowe stanowisko w tych poradniach POZ, mających kontrakt z NFZ.

Inny przykład dobrych rozwiązań do wprowadzenie opłaty za niepotrzebną wizytę na szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR). Oczywiście każdy ma prawo tam się zgłosić, gdy tego potrzebuje. Jednakże zarówno z badań, jak i relacji osób tam pracujących wynika, iż na SOR-y wielokrotnie zgłaszają się osoby zupełnie bez potrzeby. Przykładowo, jeden z lekarzy opowiadał, iż na SOR zgłaszają się osoby po receptę bądź zwolnienie.

To jednak są rozwiązania o których się dyskutuje, lecz nie ma woli politycznej by poważnie się im przyjrzeć i je wprowadzić w życie. Tymczasem wprowadza się z kolei przepisy, które generalnie niczemu nie służą. Przykładowo w ustawie o wyrobach medycznych planuje się wprowadzić przepis, zgodnie z którym każdy podmiot leczniczy ma prowadzić ewidencję kodów UDI (kodów kreskowych) wszystkich wyrobów, których używa. Zatem ktoś będzie musiał to zeskanować, wprowadzić do bazy danych i opisać. To wymaga czasu, spowoduje koszty, tymczasem niczego nie usprawni.

A co uznać można za sukces w zakresie ciągłego reformowania ochrony zdrowia?

Generalnie sukcesem jest już to, że system ochrony zdrowia przetrwał epidemię. Bardzo pozytywnie oceniać również należy wprowadzenie na stałe do systemu ochrony zdrowia teleporad i opracowania ich standardu.

Poza tym pozytywnie ocenić należy rozszerzenie kwalifikacji do szczepień na ratowników medycznych, pielęgniarki i farmaceutów. Generalnie bowiem wiele rzeczy zarezerwowanych tylko dla lekarzy, można by z powodzeniem przekazywać również innym przedstawicielom branży ochrony zdrowia.

W tym kontekście warto spojrzeć chociażby na gastroskopię. W Polsce wykonywana jest tylko przez lekarzy, tymczasem w wielu krajach zajmują się jej wykonaniem z powodzeniem pielęgniarki. Kolejny przykład to stwierdzanie zgonów, czego nadal robić nie może ratownik medyczny.

To prowadzi do sytuacji absurdalnych, gdy zespół ratownictwa wyjeżdża do zdarzenia, gdzie zastaje martwą osobę. I teraz nie wiadomo czy podejmować mają akcję reanimacyjną, gdyż ratownik nie ma uprawnień do stwierdzenia zgonu, czy też nie. Tymczasem wystarczyłoby wprowadzenie jednolitych kryteriów stwierdzania zgonów, jak chociażby konieczność wykonania EKG czy też osłuchania. I wówczas zgon taki stwierdzać mógłby zarówno lekarz, jak i ratownik medyczny. Można oczywiście mówić, iż przecież w projekcie ustawy o cmentarzach pojawia się koroner. Tyle, że bardzo trudno go znaleźć i nie wiadomo czy faktycznie to rozwiązanie uda się wdrożyć.

Co jeszcze i jak oceniać można w kontekście ostatnio wprowadzonych zmian do systemu ochrony zdrowia?

Otóż przykładowo dobrze się stało, iż uchwalono ustawę o zawodzie farmaceuty. Jednak wątpliwości budzi prowadzenie przeglądów lekowych przez farmaceutów, które nie uwzględnia realiów wykonywania tego zawodu.

Niewątpliwie farmaceuci są świetnie wykształceni w zakresie farmakologii, lecz przeglądy lekowe nie polegają tylko na stwierdzaniu, czy dany pacjent dostał preparat X i czy można go wymienić na preparat Y bądź Z. Podstawową informacją winno być bowiem upewnienie się, po co pacjent przyjmuje dany lek i dlaczego właśnie ten. I takich informacji nie uda się pozyskać bez analizy danych czy też poznania historii choroby pacjenta.

W praktyce rodzi to wiele problemów, mianowicie:

  • skoro wykonanie przeglądu lekowego, oceny farmakoterapii i ustalenie problemów pacjenta wymaga szczegółowego wywiadu i odpowiedniego miejsca to czy w aptece jest takie miejsce
  • co winien uczynić farmaceuta, gdy stwierdzi problem lekowy, czy poinformować lekarza czy też odmówić sprzedaży leków
  • gdzie farmaceuta ma odnotować swe decyzje wobec pacjenta

Zatem wygląda to tak, iż farmaceuci otrzymali kompetencje, lecz nie określono sposobu ich realizacji.

A jak odnieść się do braków kadrowych w zakresie lekarzy?

Generalnie widać w Polsce tendencję do obniżania wymogów dla lekarzy spoza Unii Europejskiej i jednocześnie wprowadzamy możliwość otwarcia kierunków lekarskich przez wyższe szkoły zawodowe. Jest to jakieś rozwiązanie, chociaż nie najbardziej adekwatne.

Jako kraj potrzebujemy wielu lekarzy, lecz dobrze wykształconych. Z kolei sięganie po lekarzy ze Wschodu jest w jakimś sensie naturalną konsekwencją, gdyż spora grupa polskich lekarzy wyjechała do Niemiec czy Anglii w poszukiwaniu lepszych warunków życia i pracy. Jednak taki system ściągania lekarzy zza granicy nie oznacza od razu, iż pozostaną oni w Polsce. Poza tym nie bez znaczenia jest też powiązanie szybkości i jakości procesu kształcenia kadr medycznych, gdyż te dwie kwestie nie zawsze idą w parze.

W tej sytuacji zdecydowanie lepiej byłoby rozważyć czy na pewno polscy lekarze wyjeżdżają z kraju, gdyż tak bardzo pragną leczyć Niemców czy też Anglików. Jeżeli bowiem nie poznamy odpowiedzi na pytanie co sprawia, iż polscy lekarze emigrują, to w dalszym ciągu sytuacja będzie zła. Tym bardziej, iż samo ściągnięcie medyków spoza naszej wschodniej granicy niewiele zmieni.

Poważnym problemem jest bowiem coraz większa niechęć do pracy w publicznej ochronie zdrowia. Bariery w tym przypadku są różne, od finansowych, poprzez strach, a na wadliwej organizacji skończywszy. I to wymagałoby głębszego zanalizowania, by poznać sedno problemu kadr medycznych w naszym kraju.

Podsumowując, w ostatnim czasie mamy do czynienia z wprowadzonymi już w życie, jak i zapowiadanymi, wieloma pomysłami na reformę polskiej branży ochrony zdrowia. Niewątpliwie wiele jest w tym aspekcie pomysłów dobrych, ale też i wiele chybionych. Niestety za poszczególnymi reformami nie stoi głębsza analiza i rzetelna ocena skutków wprowadzenia danych rozwiązań, a jedynie czyjeś przekonanie, iż dany pomysł okaże się skuteczny. Generalnie najlepiej byłoby zatem zakończyć wreszcie nieustanną reformę tej branży, a nowe przepisy tworzyć może wolniej, lecz przygotowanych lepiej merytorycznie.