Powstał projekt ustawy o medycynie laboratoryjnej, będący owocem ponad półtorarocznej pracy. Zdaniem samych zainteresowanych, czyli diagnostów laboratoryjnych, głównymi zaletami projektu są takie elementy, jak możliwość podejmowania pracy na kontrakcie, urlop szkoleniowy oraz specjalizacja płatna ze środków budżetu państwa.

Czego zatem oczekiwać po najnowszym projekcie uregulowań dotyczących medycyny laboratoryjnej?

Otóż projekt ustawy o medycynie laboratoryjnej skierowany został do konsultacji społecznych już w sierpniu 2020 roku po czym ślad po nim zaginął. I temat ów powrócił przy okazji protestu pracowników medycznych, trwającego od września 2021 roku. Jak w tym kontekście wskazuje Alina Niewiadomska, prezes Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych (KIDL), wznowienie prac nad ustawą o diagnostyce laboratoryjnej było jednym z postulatów Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno—Strajkowego Pracowników Ochrony Zdrowia.

Ze strony przedstawicieli resortu zdrowia padło zapewnienie, iż prace nad ustawą o medycynie laboratoryjnej zostaną niezwłocznie wznowione, a sama ustawa powinna zostać uchwalona w I kwartale 2022 roku.

Pośród planowanych regulacji znalazło się między innymi zapewnienie możliwości wykonywania zawodu w formie praktyk. Do tej pory bowiem diagności nie mogli pracować na kontraktach i projekt ustawy tę lukę wypełnia – diagnosta będzie mógł wykonywać swój zawód w formie praktyk indywidualnych (w postaci jednoosobowej działalności gospodarczej bądź indywidualnej praktyki diagnosty, jednak wyłącznie w zakładzie leczniczym na podstawie umowy z podmiotem leczniczym prowadzącym tenże zakład), bądź też w postaci praktyk grupowych.

Tym samym diagności dołączą do grupy wolnych zawodów w zakresie medycyny. Jak komentuje zatem doktor Maciej Niezabitowski, adwokat i koordynator Zespołu Prawnego KIDL, diagnosta stanie się pełnoprawnym zawodem medycznym zaufania publicznego, podobnie jak lekarz, pielęgniarka i fizjoterapeuta.

W projekcie znalazł się również zapis mówiący o finansowaniu kształcenia specjalizacyjnego ze środków publicznych. Obecnie bowiem wszelkie koszty kształcenia zawodowego ponoszą sami diagności. W tym względzie samorząd diagnostów składał nawet wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, skarżąc się na nierówne traktowanie wobec innych zawodów medycznych.

Przepisy przewidują również, iż samorząd diagnostów otrzyma dofinansowanie ze środków publicznych. Do tej pory bowiem samorządy zawodowe lekarzy i pielęgniarek otrzymują obligatoryjnie z budżetu państwa pieniądze na wykonywanie zadań publicznych. A z kolei KIDL finansowana była wyłącznie ze składek swoich członków, pomimo wykonywania analogicznych zadań. Zatem, jak twierdzi doktor Maciej Niezabitowski, trudno byłoby nie mówić tutaj o dyskryminacji.

Z nowych elementów, w projekcie ustawy znalazł się również zapis o tym, iż diagności liczyć będą mogli na 6 dni urlopu szkoleniowego na rok, płatnego według zasad obowiązujących przy obliczaniu wynagrodzenia za tradycyjny urlop wypoczynkowy.

A jakie korzyści odnieść mogą pacjenci z nowo powstającego prawa dla diagnostów?

Generalnie zdaniem Aliny Niewiadomskiej, nowa ustawa pozwoli odnieść korzyści również pacjentom. Dzięki niej możliwym stanie się uzupełnienie luki prawnej związanej z badaniami POCT (z języka angielskiego point of care system). Mianowicie są to testy diagnostyczne wykonywane bezpośrednio przy chorym, jednakże poza medycznym laboratorium diagnostycznym.

Bardzo często stanowią one pierwszy element do dalszej diagnostyki (są nimi chociażby szybkie badania antygenowe w kierunku wykrycia wirusa SARS-CoV-2) i pomimo, iż trudno w to uwierzyć, to do tej pory nie doczekały się one jasnych regulacji, stanowiących podstawę prawną ich wykonywania.

Przedstawiciele samorządu diagnostów mocno zabiegali o unormowanie owych badań, szczególnie w związku z problemami prawnymi związanymi z wykonywaniem testów w okresie epidemii. Gdyby przepisy w tym względzie weszły w życie kilka lat temu, wówczas udałoby się uniknąć wielu problemów i pytań, na które nie było odpowiedzi.

Pacjenci skorzystają również na wprowadzeniu wymogów w stosunku do kierowników laboratorium. Zgodnie bowiem z projektem ustawy funkcję tę będzie mógł pełnić wyłącznie diagnosta laboratoryjny bądź lekarz z tytułem specjalisty. Poza tym będzie można ją sprawować wyłącznie w pełnym wymiarze czasu pracy i tylko w jednym laboratorium. To powinno przełożyć się na bezpieczeństwo i podnieść wiarygodność wyników badań.

Co zatem nie znalazło się w projekcie ustawy, pomimo postulatów zgłaszanych przez różne grupy społeczne?

Projekt ustawy o medycynie laboratoryjnej nie przewiduje, pomimo zgłaszanych przez różne środowiska postulatów, rozszerzenia możliwości wykonywania zawodu diagnosty przez absolwentów farmacji oraz bioinformatyków.

Jak wskazuje Wojciech Młocek, radca prawny z Kancelarii Magnowski Młocek, funkcja bioinformatyka jest niezbędna w laboratoriach genetycznych, jednakże wyłącznie w zakresie analizy danych, które w przypadku badań genetycznych wymagają niejednokrotnie szerokiej wiedzy informatycznej. Obecnie czynności te wykonują sami diagności, konsultując się w razie potrzeby z bioinformatykami zatrudnianymi przez podmioty zaopatrujące laboratoria w urządzenia oraz oprogramowanie do wykonywania takich badań. Stąd też nie ma potrzeby, by osoby takie poosiadały dodatkowe uprawnienia dotyczące wykonywania czynności laboratoryjnych w pełnym zakresie i to nawet pod kontrolą diagnosty, gdyż nie mają one wymaganego wykształcenia w tym kierunku.

Podobna sprawa dotyczy możliwości zatwierdzania wyniku badania w sposób zdalny. Zdaniem mecenasa Wojciecha Młocka, powinny istnieć możliwości zdalnej autoryzacji wyniku badania przez diagnostę w określonych przypadkach lub w określonej grupie badań, jednakże ustawa o medycynie laboratoryjnej nie jest miejscem na wprowadzanie takich regulacji.

W projekcie ustawy wycofano się również połowicznie z regulacji norm zatrudnienia. Pierwotna wersja projektu przewidywała, iż w każdym laboratorium musiałby pracować kierownik oraz co najmniej dwóch diagnostów na pełen etat. Z tym rozwiązaniem nie zgadzali się eksperci, argumentując, iż szczególnie w przypadku mniejszych laboratoriów taka sztywna norma się nie sprawdzi.

Zdaniem mecenasa Wojciecha Młocka, proponowana przez KIDL zmiana dotycząca dostosowania kadry danego laboratorium do faktycznie wykonywanych badań oraz czasu pracy, przy jednoczesnym zapewnieniu ciągłej obecności diagnosty jest w pełni zasadna. W tym aspekcie urzędnicy resortu zdrowia zaproponowali, by przepisy w tym względzie zostały wprowadzone w życie w drodze rozporządzeń wykonawczych. Póki co, nie wiadomo jednak w jakim kształcie.

Podsumowując, dobrze się stało, iż wskutek protestu środowiska medycznego powrócono do wznowienia prac nad projektem ustawy o medycynie laboratoryjnej. Będący obecnie w fazie konsultacji projekt przewiduje bowiem kilka rozwiązań, na które środowisko diagnostów oczekuje już dłuższy czas. Pośród głównych zalet nowej ustawy mającej uregulować ich pracę wymienia się możliwość podejmowania pracy na kontrakcie, wprowadzeniu urlopu szkoleniowego, jak i specjalizację płatną ze środków publicznych. Należy zatem mieć nadzieję, iż zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli resortu zdrowia, nowe prawo uda się uchwalić w I kwartale 2022 roku.

Zadzwoń Teraz