
Urzędnicy resortu zdrowia planują zmianę modelu finansowania placówek szpitalnych w ramach wojewódzkich oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia. Liczą oni na to, iż zachęcą tym samym właścicieli szpitali do likwidacji nierentownych oddziałów.
Co jest zatem istotne w kontekście zmian finansowania placówek szpitalnych?
Podpisane już zostało rozporządzenie ministra zdrowia z 4 kwietnia 2025 roku, zmieniające rozporządzenie w sprawie kosztów, których wysokość nie jest zależna od parametrów wskazanych w art. 118 ust. 3 ustawy z 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Rozporządzenie to zacznie obowiązywać z dniem następującym po dniu ogłoszenia. Założenie jest takie, iż nowe przepisy mają zachęcać szpitale do brania udziału w reformie szpitalnictwa, czyli łączenia lub przeprofilowania oddziałów szpitalnych.
W najbliższych dniach wejdzie ono zatem w życie i ma ono premiować udział w reformie szpitalnictwa, a po likwidacji szpitalnych oddziałów, pieniądze przeznaczone przez centralę NFZ na ich utrzymanie pozostaną w wojewódzkich oddziałach MFZ. Będą one mogły zostać wykorzystane na funkcjonowanie pozostałych oddziałów szpitalnych, przy czym nie chodzi tutaj tylko o środki finansowe, które uda się zaoszczędzić w danym roku, albowiem jest tam również gwarancja napływu większych pieniędzy w latach kolejnych.
Jednocześnie nad projektem ustawy o reformie szpitalnictwa obradowała niedawno Rada Ministrów, lecz projekt nie został jeszcze przyjęty. Skierowano go na Stały Komitet Rady Ministrów, a powodem było dodanie do projektu przepisów przewidujących zmianę w ustawie o zawodzie lekarza, dotyczących pozwoleń na wykonywanie zawodu przez lekarzy obcokrajowców.
Jak dostrzega Jerzy Szafranowicz, wiceminister zdrowia, najnowsza wersja projektu reformy szpitalnictwa ma poparcie posłów i zapewne uda się ją uchwalić do tegorocznych wakacji. Wszyscy mają przy tym nadzieję, iż zostanie ona też podpisana przez Prezydenta RP, bowiem na reformę czekają już wszyscy. Reforma ta ma być oparta na zasadzie dobrowolności i zadłużone placówki szpitalne będą mogły liczyć na spłacaną przez 10 lat pożyczkę z BGK na pokrycie swoich zobowiązań. Kwota pożyczki będzie im co roku w pewnej części umarzana, gdy będą realizować przyjęty przy zaciąganiu kredytu program naprawczy. Reforma zakłada również możliwość konsolidacji świadczeń oraz placówek.
Urzędnicy ministerstwa zdrowia szacują, iż dzięki nowemu rozporządzeniu zmieniającemu model finansowania, tylko w 2025 roku z powodu ograniczenia profili działania szpitali w 10 województwach zostaną wygospodarowane oszczędności na poziomie 175,97 mln zł. Będzie to związane z likwidacją oddziałów położnictwa, ginekologii, chirurgii ogólnej, otolaryngologii, pediatrii, neonatologii i okulistyki.
Jak dostrzega Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, zmiana modelu finansowania jest niewątpliwie warunkiem koniecznym, by reforma szpitali mogła zadziałać.
Jednocześnie wiadomym jest, iż zaoszczędzone fundusze nie zostaną odebrane oddziałom wojewódzkim NFZ, które będą mogły je wykorzystać na zaspokojenie potrzeb zdrowotnych lokalnej społeczności. Nowe rozwiązania niewątpliwie zwiększą również dostęp pacjentów do świadczeń w wielu obszarach, jak chociażby we wczesnej diagnostyce, w opiece długoterminowej czy też w rehabilitacji. W ten sposób będzie również budowane zaufanie do władz, albowiem likwidacja niektórych oddziałów szpitalnych nie odbije się na pacjentach, natomiast pozwoli na lepsze dopasowanie usług do ich potrzeb, co może być zachętą do uczestnictwa w reformie oraz potraktowania jej jako szansy dla powiatu, a nie jako straty.
Jak jeszcze można spojrzeć na zakładaną reformę szpitalnictwa?
Jak dostrzega Anna Gołębicka, ekonomistka i ekspertka Centrum im. Adama Smitha, obecna reforma z punktu widzenia lokalnych włodarzy jest pomysłem dobrym, bowiem zamykanie oddziałów bez wyjaśnienia pacjentom co w zamian zyskują, jest znaczącym hamulcem procesów konsolidacji. Samo zamykanie placówek rodziło bowiem poczucie, że mieszkaniec coś straci, a teraz będzie jasne, że to nie strata, tylko zmiana z perspektywą na lepsze.
Podobne zdanie prezentuje również Anna Rzemek, dyrektorka podlaskiego NFZ, podkreślając, iż rozporządzenie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom dyrektorów szpitali powiatowych. Przyjęte rozwiązania umożliwią bowiem sprawniejsze i racjonalne zarządzanie w porozumieniu z dyrektorami oddziałów NFZ i dostosowanie posiadanych środków finansowych do rzeczywistych potrzeb zdrowotnych pacjentów.
Jednocześnie zmiana finansowania regionalnych NFZ jest też krokiem w dobrym kierunku i zgadza się z tym również Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora biura Związku Powiatów Polskich, podkreślając, iż jest to jasny sygnał, że reforma nie będzie wiązała się z uszczerbkiem finansowym. Tak naprawdę może to być wręcz argument, aby przekonać lokalną społeczność do tego, by zgodziła się na likwidację porodówek, bo w zamian mieszkańcy otrzymają lepszy dostęp do świadczeń chociażby z zakresu kardiologii, przy jednoczesnym zapewnieniu rodzącym kobietom opieki na wysokim poziomie w innym szpitalu.
Grzegorz Kubalski ma jednocześnie wątpliwości odnośnie do tego jak będą przydzielane placówkom pieniądze, które pozostaną w gestii wojewódzkich oddziałów NFZ po likwidacji niektórych oddziałów szpitalnych. Tutaj bowiem treść obecnie wchodzącego w życie rozporządzenie jest na tyle lakoniczna, że wiele zależy od sposobu jego stosowania. Na zaoszczędzonych środkach finansowych skorzystać mogą bowiem inne szpitale, aniżeli ten, w którym dokonano likwidacji oddziału, natomiast sama reforma jest też niewątpliwie dużym wyzwaniem.
W powyższym aspekcie należy pamiętać, iż w przeszłości były już realizowane duże programy oddłużeniowe, które przynosiły poprawę, lecz niestety na krótko, bo szpitale ponownie się zadłużały. Tak naprawdę nie będzie lepiej tak długo, jak długo nie uporamy się globalnie z czynnikami, które przyczyniają się do generowania nadmiernych kosztów operacyjnych przez szpitale. W tym aspekcie niestety problemem jest wycena świadczeń czy podwyżki płac w systemie ochrony zdrowia, które są oderwane od sytuacji gospodarczej. Przy takich czynnikach kosztotwórczych, utrzymanie systemu wymagałoby sukcesywnego podnoszenia składki zdrowotnej, a tymczasem jak na razie rządzący idą wręcz w tym względzie w odmienną stronę. Stąd też przestaliśmy już tak naprawdę udawać, iż w ramach systemu ochrony zdrowia struktura wydatków i przychodów ma się bilansować i przy obecnej niestabilności całego systemu, program naprawczy z perspektywy 10-letniej może być niewątpliwie trudny do zrealizowania.
Jak z kolei podkreśla prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, kardiolog-intensywista, pracujący również w USA, niewątpliwie mechanizmy zachęcające do konsolidacji placówek są krokiem w dobrą stronę. W tym aspekcie przedstawiciele Polskiej Federacji Szpitali już od dłuższego czasu rozmawiają z NFZ na temat możliwości tworzenia oddziałów wieloprofilowych, które będą godzić różne specjalizacje lekarskie, ale też opiekować się pacjentami z wielochorobowością. W tym zakresie już dziś takie oddziały w kraju powstały, będąc oddziałami intensywnej terapii, grupującymi pacjentów w najcięższym stanie i wymagających najbardziej wyspecjalizowanych zespołów lekarsko-pielęgniarskich.
Jednocześnie pomyśleć powinniśmy też o tym, by ten model przenieść na oddziały o niższej intensywności. Obecnie bowiem niemal każdy oddział szpitalny ma swoje sale wzmożonego nadzoru, tak zwane „erki”, a należałoby się zastanowić, czy nie powinny one być interdyscyplinarne. Kolejnym krokiem zmian mogłoby być z kolei konsolidowanie oddziałów o profilu zachowawczym i zabiegowym. Wówczas bowiem będziemy mieć lepsze wyniki wykorzystania łóżek szpitalnych i zatrudnienia personelu pielęgniarskiego, zgodnego z normami.
Podsumowując, urzędnicy resortu zdrowia wprowadzają rozporządzenie zmieniające zasady finansowania, a już niedługo istnieje szansa na to, że wejdzie w życie reforma szpitalnictwa. Już obecnie placówki szpitalne będą mogły przystąpić do łączenia czy też przeprofilowania posiadanych oddziałów szpitalnych, nie tracąc przy tym funduszy, które zostaną przekierowane na inne działalności. W myśl obecnych założeń, likwidując nierentowny oddział, szpital nie straci, albowiem zyska możliwość doinwestowania oddziału rentownego. Ma to być zachęta urzędników resortu zdrowia do konsolidacji placówek szpitalnych, a jej podstawą jest tutaj dobrowolność przystępowania do tego nowego systemu.