Zdaniem krajowych producentów leków państwo nie może poszukiwać oszczędności przy refundacji medykamentów, gdyż może to doprowadzić do likwidacji rodzimego przemysłu farmaceutycznego. Obecnie bowiem średnie ceny leków generycznych sprzedawanych w kanałach aptecznym i szpitalnym są w Polsce jednymi z najniższych w Europie. Droższe leki są chociażby na Węgrzech, Słowacji, w Czechach, na Łotwie, w Bułgarii, na Litwie, w Chorwacji czy też oczywiście w Niemczech, Włoszech czy Francji. Niestety jednak dla pacjenta nie są już one takie tanie, gdyż średni poziom dopłat państwa wynosi u nas 37%, gdy tymczasem w państwach europejskich to ponad 56%.

Co zatem obecnie dzieje się w branży leków w kontekście krajowych producentów medykamentów?

Obecnie trwają negocjacje cenowe pomiędzy urzędnikami Ministerstwa Zdrowia, a producentami leków co do wysokości refundacji. I w tym kontekście krajowi producenci osiągnęli pewien kompromis. Otóż jednogłośnie wskazują oni, iż o ile rozumieją politykę Skarbu Państwa, by nie płacić za leki więcej, o tyle dalsze obniżki cen leków z ich strony są niemożliwe. Tym bardziej, iż w ostatnim roku wszystko znacznie podrożało, co ma bezpośredni wpływ na koszty produkcji.

Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego twierdzi wręcz, iż: „mamy nadzieję, że resort zdrowia nie będzie nas zmuszać do zrównania cen z azjatycką konkurencją, bo nasze ceny i tak są już najniższe w UE, a produkcja w Polsce jest droższa niż w Azji”.

Generalnie to, iż producenci leków nie chcą obniżać cen produktów, a państwowi urzędnicy wywierają presję na obniżki, nie jest niczym nowym. Jednakże wspólne i jednolite stanowisko producentów o braku możliwości obniżek cen wydaje się czymś nowym i solidnie zorganizowanym. Poza tym zdaniem ekspertów, obecnie naprawdę nie ma już pola na jakiekolwiek manewry z obniżkami w zakresie leków generycznych, co miało miejsce w latach ubiegłych.

Jak słusznie zauważa Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, trudno jest dziś zachęcać krajowych producentów leków by pozostali w naszym kraju i byli lojalni w sytuacjach kryzysowych (gdy brakuje jakiegoś leku) i by sprzedawali swe produkty jak najtaniej, gdy mogą oni znacznie więcej zarobić poza granicami Polski. Oczywiście można apelować do patriotyzmu i wartości narodowych, jednak to nie jest właściwa droga.

Tymczasem stosowana przez urzędników resortu zdrowia presja cenowa sprawi, iż rozpoczną się poszukiwania na rynkach azjatyckich coraz tańszych substancji czynnych. Wówczas państwo owszem zapłaci mniej za produkt, tyle, że pacjent otrzyma produkt gorszej jakości.

Możliwym jest też wariant, gdy producent samodzielnie zrezygnuje z refundacji swego produktu, trafi on do sprzedaży w znacznie wyższej dla pacjenta cenie. Poza tym państwo nie może nałożyć na producenta zbyt wielu wymogów, jak chociażby zobowiązania go do gwarancji minimalnych dostaw.

A jak eksperci oceniają stanowisko producentów leków?

Otóż w pełni popiera ich stanowisko Juliusz Krzyżanowski, adwokat w Kancelarii Baker McKenzie, gdyż jego zdaniem oczekiwanie ciągłego i znacznego obniżania cen jest ryzykowne, gdyż producenci mogą w którymś momencie nie zgodzić się na dalszą obniżkę i wycofać swe produkty z Polski.

W tym względzie pamiętać bowiem należy, iż w Europie obowiązuje zasada referencyjności cen. Jeżeli zatem Polska będzie krajem, w którym ceny leków będą najniższe, a urzędnicy resortu zdrowia nadal dążyć będą od ich obniżania, wówczas producenci mogą dojść do wniosku, iż nie ma uzasadnienia biznesowego do dalszej refundacji leków w naszym kraju. Tym samym produkowane w Polsce leki sprzedawane będą w innych krajach.

Urzędnicy resortu zdrowia od dawna jednak bagatelizują ten problem, twierdząc wręcz, iż są to „strachy na lachy”. Taka sytuacja ma bowiem miejsce co roku, producenci grożą opuszczeniem polskiego rynku, mówią o braku możliwości obniżenia cen, a ostatecznie jednak i tak ustępują. A to z kolei ma wpływ na sytuację pacjentów, gdyż producenci zarobią mniej, lecz pozostanie więcej środków chociażby na refundację drogich leków na rzadką chorobę.

Z drugiej strony mecenas Juliusz Krzyżanowski zwraca uwagę na fakt, iż taktyka permanentnego żądania obniżek cen leków może być szczególnie ryzykowna w odniesieniu do podmiotów działających na kilku rynkach, mówiąc: „Niektórzy producenci mogą dojść do wniosku, że polskie ceny tak ciągną w dół, że wolą u nas nie refundować swoich produktów, by nie pokazywać, jak bardzo są w stanie zejść ze swoją ceną i na innych rynkach nie tracić”.

Co jest zatem najistotniejszym problemem odnośnie systemu refundacji leków?

Zdaniem krajowych producentów leków jednym z najpoważniejszych problemów jest sposób ustalania limitu refundacji. Leków bowiem sprzedawanych w ramach refundacji jest około 5 tys. i są one podzielone na niespełna 300 grup. Wysokość maksymalnej dopłaty państwa w danej grupie wyliczana jest na podstawie 15% najtańszych leków.

Przykładowo: w jednej grupie mamy 3 leki, z czego jeden kosztuje 10 zł, drugi 20 zł, a trzeci 30 zł. Jeżeli państwo postanowi, iż będzie refundować lek w 100% wówczas: pacjent pierwszy medykament otrzyma za darmo, za drugi dopłaci 10 zł, a za trzeci dopłaci 20 zł.

Problem jednak w tym, iż limit poziomu dopłaty wyznacza 15% produktów znajdujących się w danej grupie, co sprawia, iż mamy do czynienia ze sztucznym zaniżaniem poziomu refundacji. Jej wysokość bowiem nader często określają produkty ciężko dostępne, wprowadzone na rynek przez mało znanych producentów, bądź też ewentualnie zaoferowane w ramach jednorocznej promocji danego leku.

Stąd też producenci postulują, by wysokość dopłaty ze strony państwa określana była na podstawie 50% najtańszych leków znajdujących się w danej grupie. To pozwoliłoby na uniknięcie powyższych sytuacji.

Zdaniem Marka Tomkowa to bardzo dobry pomysł. Dziś bowiem zdarza się, iż lek bezpłatny często otrzymuje niewielu pacjentów, najczęściej 15 na 100. A reszcie trudno wytłumaczyć, iż muszą dopłacać do leku, gdy usłyszeli, iż jest on refundowany w 100%.

Podsumowując, trudno obecnie prognozować w jakim kierunku potoczą się negocjacje pomiędzy producentami medykamentów, a urzędnikami resortu zdrowia. Czy tak jak co roku dojdzie do obniżek zaproponowanych cen, czy też tym razem producenci osiągną swój cel. Jednakże próby wymuszenia obniżek mogą tym razem skończyć się i tym, iż producenci poważnie wezmą pod uwagę możliwość zrezygnowania z bytności na polskim rynku. A to będzie zdecydowanie ze szkodą dla pacjenta i rodzimego przemysłu farmaceutycznego.

https://pramed.pl/aktualnosci/waporyzacja-najczesciej-polecana-metoda-konopnej-terapii/