
W najbliższym czasie spodziewać się można zmian w zakresie funkcjonowania aptek oraz szpitali. W aptekach bowiem mamy do czynienia z coraz większą ilością pacjentów, którzy dokonują tam szczepień, natomiast przedstawiciele szpitali z kolei chcą pozbyć się pomocy nocnej i powrócić do rozwiązania, które funkcjonowało w Polsce kilka lat temu.
Jakie zatem zmiany dotyczyć mogą funkcjonowania aptek w naszym kraju?
Generalnie nadanie farmaceutom nowych uprawnień, dotyczących szczepień zalecanych, daje tutaj szansę na odrodzenie aptecznych punktów szczepień oraz zwiększenie wyszczepialności społeczeństwa na niektóre choroby. Zdaniem aptekarzy jednak potrzebne są jeszcze kolejne rozwiązania, jak chociażby przekazanie im dostępu do systemu e-Zdrowie. Z kolei przedstawiciele placówek podstawowej opieki zdrowotnej przypominają, iż niewątpliwie oni również oczekują zmian w tym aspekcie.
Warto wiedzieć, iż od 14 lutego 2025 roku, wskutek nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2024 r. poz. 146), farmaceuci mogą wystawiać recepty na zalecane, refundowane szczepionki, dostępne w aptece. Jak podkreśla Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, generalnie są już przypadki pierwszych aptek, które od razu po wejściu w życie nowelizacji zaszczepiły na grypę więcej osób, aniżeli w całym sezonie. W związku z tym spodziewać się należy wzrostu liczby punktów szczepień w aptekach, co niewątpliwie pozytywnie przełożyć się powinno na wyszczepialność polskiego społeczeństwa na grypę.
Jest to o tyle istotne, iż w wielu aptekach są już takowe punkty szczepień, które powstały w czasie epidemii COVID-19, a po jej ustąpieniu uległy zawieszeniu, na skutek chociażby kilkukrotnego spadku zainteresowania szczepieniami ze strony pacjentów. Tak naprawdę apteki takie czekały jedynie na sygnał, dzięki któremu mogłyby się uaktywnić w tym aspekcie, a nadanie aptekarzom nowych uprawnień takim bodźcem właśnie jest. Tutaj wzrost aptecznych punktów szczepień do liczby 2.500 jest tylko kwestią czasu.
Jak z kolei dostrzega Paweł Florek, rzecznik Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), w szczycie epidemii COVID-19 takich punktów było 2.200, a na koniec grudnia 2024 działało ich jedynie 1.530. Niewątpliwie jeszcze jest zbyt wcześnie, aby mówić o odrodzeniu się punktów szczepień w aptekach, jednak jest to jak najbardziej możliwe i realne.
W powyższym aspekcie sami farmaceuci podkreślają, iż obok poszerzenia ich uprawnień powinno nastąpić również nadanie im dostępu do systemu e-Zdrowie, bowiem bez tego wypisanie wielu szczepionek z refundacją nie będzie możliwe. Tutaj przykładowo odnośnie do grypy kwalifikację do refundacji stanowi wiek, lecz już w przypadku chociażby pneumokoków, pacjent musi być w grupie ryzyka wystąpienia choroby pneumokokowej.
Jak dostrzega Marek Tomków obecnie to, czy w takiej grupie dany pacjent się znajduje, ustalić można jedynie na podstawie dokumentacji medycznej, którą on przedstawi, chociażby po wyjściu ze szpitala, bądź też uzyskując za jego zgodą dostęp do jego Indywidualnego Konta Pacjenta (IKP). Niestety jednak nie zawsze jest taka możliwość i tutaj dostęp do systemu e-Zdrowie dla farmaceutów byłby jak najbardziej pożyteczny i wskazany.
Jak jeszcze spojrzeć można na zagadnienie powrotu punktów szczepień do aptek?
Podobne zdanie w kontekście powrotu punktów szczepień do aptek oraz dostępu do systemu e-Zdrowie ma również dr nauk med. Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii, kierownik Pracowni Epidemiologii Chorób Zwalczanych Drogą Szczepień w zakładzie Epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH, podkreślając, iż udostępnienie narzędzi celem weryfikacji uprawnień pacjentów do refundacji i sprawdzenia ich kwalifikacji do szczepień przedstawicielom aptek jest koniecznością. Tylko bowiem wówczas farmaceuci będą mogli z całą odpowiedzialnością przepisać receptę z dopłatą.
Obecnie w tym zakresie toczą się rozmowy z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia, przy czym niewątpliwie jest to ważne rozwiązanie z punktu widzenia odradzania się aptecznych punktów szczepień. W tym zakresie bowiem niejako uchylenie obecnie drzwi do szczepień dla aptekarzy powinno być zamienione na ich otwarcie, a to zaś oznacza, iż należy poważnie zastanowić się nad tym, czy nie dać farmaceutom jeszcze szerszych uprawnień do szczepień w sytuacji zagrożenia epidemicznego.
Nieco odmiennie zagadnienie to postrzegają z kolei przedstawiciele placówek podstawowej opieki zdrowotnej, podkreślając, iż obecnie ich pozycja na rynku szczepień zalecanych nieco została umniejszona względem aptek. Jak bowiem dostrzega Tomasz Zieliński, lekarz, specjalista medycyny rodzinnej, współwłaściciel poradni POZ, obecnie aptekarze mogą wydawać recepty refundowane i szczepić w jednym miejscu, a tymczasem placówki podstawowej opieki zdrowotnej mogą tylko wystawiać receptę na szczepionkę, po którą pacjent musi się udać do apteki i potem powrócić, aby móc zaszczepić się w przychodni. Niewątpliwie to może być barierą do wykonywania szczepień w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej, stąd też należałoby pomyśleć o rozwiązaniu, które zrówna pozycję na rynku obu podmiotów, a zatem przychodni podstawowej opieki zdrowotnej oraz aptek.
Jak z kolei podkreśla dr nauk med. Iwona Paradowska-Stankiewicz, problem ten został zauważony i wkrótce powinno być znane w tym względzie stanowisko urzędników Ministerstwa Zdrowia. Tutaj bowiem zdaniem przedstawicieli placówek podstawowej opieki zdrowotnej, sprawę tę można byłoby rozwiązać prosto, a mianowicie wystarczy, że szczepienie w przychodni zostanie wycenione jako świadczenie, w którym zostanie ujęta refundacja. Niewątpliwie będzie to stanowiło bodziec dla placówek podstawowej opieki zdrowotnej, aby kupować szczepionki i przechowywać je w placówkach.
Sytuację tę inaczej postrzega Marek Tomków, podkreślając, iż nie chodzi tutaj tylko o wprowadzenie nowego sposobu rozliczania szczepień zalecanych, bowiem przedstawiciele placówek podstawowej opieki zdrowotnej powinni pamiętać o tym, że będą zobowiązani zapewnić nie tylko odpowiednie warunki przechowywania preparatów, ale też i będą podlegać Głównemu Inspektorowi Farmaceutycznemu w zakresie obrotu produktami leczniczymi, co oznacza w praktyce ich podpięcie do właściwego systemu w tym zakresie. W odpowiedzi na to zagadnienie przedstawiciele placówek podstawowej opieki zdrowotnej uważają, iż są oni organizacyjnie na to przygotowani.
A jakich zatem zmian oczekiwać należy w najbliższym czasie w kontekście funkcjonowania szpitali w Polsce?
Przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych postulują powrót nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej do placówek podstawowej opieki zdrowotnej. W przeciwnym wypadku oczekują oni bowiem włączenia lekarzy z przychodni tychże placówek do nocnych dyżurów w szpitalach. A tym samym przedstawiciele tegoż związku chcą niejako odwrócenia reformy sprzed ponad 7 lat.
W powyższym aspekcie Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych podkreśla, iż ma on już gotowy pomysł zmian systemowych oraz organizacyjnych, które odciążą i usprawnią działalność szpitali, zwiększając ich efektywność, a który to pomysł został zarekomendowany przedstawicielom Ministerstwa Zdrowia. W tym aspekcie drogą do tego ma być właśnie powrót nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej do placówek podstawowej opieki zdrowotnej.
Tak naprawdę sprawowanie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej powinno być w gestii przychodni, natomiast obecnie spoczywa na barkach szpitali. Alternatywnym rozwiązaniem jest tutaj zaangażowanie lekarzy z placówek podstawowej opieki zdrowotnej do pracy przy takiej opiece w szpitalach. Wówczas mieliby oni jeden czy też dwa dyżury w miesiącu, sprawowane właśnie w ten sposób. Chęć zmian wynika przede wszystkim z tego, iż obecnie szpitale w weekendy niejako zamieniają się w placówki podstawowej opieki zdrowotnej.
Lekarze z placówek podstawowej opieki zdrowotnej są jednak zdecydowanie odmiennego zdania, podkreślając, iż blisko 23 lata temu próbowano już zobowiązać lekarzy placówek podstawowej opieki zdrowotnej do pracy w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Efekt był taki, iż wówczas powstało Porozumienie Zielonogórskie, broniące praw lekarzy. Jak dostrzega Dominik Lewandowski, lekarz rodzinny i wiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, lekarze rodzinni są tak obciążeni pracą, że nie mogą pracować również w weekendy czy też nocą. Oni przecież codziennie przyjmują pacjentów nawet przez okres 10 godzin.
Niewątpliwie propozycja zmian, która wyszła ze strony przedstawicieli Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych wynika przede wszystkim z problemów organizacyjno-kadrowych szpitali. Tutaj bowiem o chętnych do pracy w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej jest trudno, gdyż jest to zadanie ciężkie. Z definicji bowiem do takiego lekarza trafiają osoby, które nie są w stanie ze swymi problemami zdrowotnymi zaczekać do rana, na wizytę u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.
Tymczasem w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej zatrudniani są najczęściej lekarze innych specjalizacji, bądź też medycy bez specjalizacji, na początku swojej lekarskiej kariery zawodowej. W ramach pracy w czasie nocnym czy też świątecznym są oni sami i ciąży na nich ogromna odpowiedzialność, a pracując chociażby w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej, zawsze mogą zapytać bardziej doświadczonego lekarza.
Zdaniem przedstawicieli lekarzy rozwiązanie w postaci powrotu nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej do placówek podstawowej opieki zdrowotnej nie będzie wzmocnieniem, a wręcz osłabieniem całego systemu opieki zdrowotnej w Polsce. Jak bowiem zauważa Joanna Zabielska-Cieciuch, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego i lekarz rodzinny z Białegostoku, średnia wieku lekarza z placówek podstawowej opieki zdrowotnej to około 57 lat. W tym aspekcie zmuszanie ich do pracy w nocy na pewno odbije się na pacjentach i stanowi ryzyko wydłużenia i tak już dużych kolejek.
Okazuje się jednak, iż przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych mają jeszcze inny pomysł na zmianę funkcjonowania szpitali w Polsce. Otóż chcą oni stworzenia mechanizmów finansowania, zachęcających przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej do należytego wywiązywania się ze swoich zadań. W tym aspekcie bowiem, jak podkreśla Waldemar Malinowski, obserwuje się często, iż lekarze placówek podstawowej opieki zdrowotnej bez wskazań odsyłają pacjentów na SOR, izbę przyjęć czy też do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Niewątpliwie sprawę rozwiązywałyby tutaj wskaźniki jakościowe leczenia pacjenta w placówkach podstawowych czy też zmiana sposobu finansowania, która uwzględni opłatę zarówno za gotowość, jak i za świadczenia zdrowotne. Ponadto należałoby rozważyć również likwidację wymogu prowadzenia badań laboratoryjnych w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej oraz zwiększenie ryczałtu za nie.
Zdaniem Waldemara Malinowskiego, przychodnie powinny być również zobowiązane do korzystania z bazy diagnostycznej dostępnej we właściwym szpitalu powiatowym, bowiem wtedy, w razie konieczności leczenia w nim pacjenta, lekarze dysponowaliby już kompletem najnowszych wyników, a tak muszą robić badania raz jeszcze, co oznacza po prostu ich dublowanie. Kolejnym pomysłem racjonalizatorskim jest również wydzielenie budżetu na diagnostykę laboratoryjną i obrazową w ramach ryczałtu placówek podstawowej opieki zdrowotnej oraz zwiększenie koszyka badań, na które kierować może lekarz rodzinny.
Podsumowując, po najnowszej nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, apteki otrzymały możliwość wykonywania szczepień refundowanych. To wszystko powinno przyczynić się do aktywowania punktów szczepień w aptekach, które wygasły po akcji szczepień związanych z epidemią COVID-19. Przedstawiciele aptek jednakże apelują, aby udostępnić im również system e-Zdrowie, co znacznie usprawniłoby ich pracę. Z kolei przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych chcą, aby nastąpił powrót nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej do placówek podstawowej opieki zdrowotnej, czemu z kolei przeciwni są lekarze tam pracujący. Zapewne zatem dopiero w przyszłości poznamy, czy w tym zakresie zajdą jakieś zmiany, czy też rozwiązanie to pozostanie takim jakim jest obecnie.