Okazuje się, iż przepisy mówiące o nadzorze sprawowanym przez lekarza specjalistę nad jego kolegą cudzoziemcem, są nieprecyzyjne. Generalnie bez szczegółowego określenia na czym taki nadzór miałby polegać, trudno przewidywać na ile polski specjalista będzie ponosił odpowiedzialność za jego błędy.

Na czym polega problem z nieprecyzyjnością przepisów odnośnie zatrudniania w Polsce lekarzy obcokrajowców?

Otóż na podstawie ostatniej ustawy antycovidowej (czyli ustawy z dnia 28 października 2020 roku o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19, Dz.U. z 2020 r. poz. 2113) polski rynek pracy został otwarty na lekarzy spoza Unii Europejskiej (UE).

Jednocześnie jednak ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii kadr medycznych (znajdująca się obecnie w Senacie RP), ma wprowadzić dalszą liberalizację zasad uznawania kwalifikacji, już nie tylko w odniesieniu do lekarzy, ale również i pielęgniarek, diagnostów laboratoryjnych i ratowników medycznych.

Tym samym pracownik medyczny, który uzyska prawo wykonywania zawodu na nowych zasadach, będzie pracował przy walce z epidemią pod nadzorem (odpowiednio lekarza specjalisty, ratownika, pielęgniarki czy też diagnosty) przez okres roku, natomiast ten, który uzyska warunkowe prawo wykonywania zawodu, przez cały okres obowiązywania tego prawa.

Co zatem budzi wątpliwości środowiska medycznego?

Generalnie największe wątpliwości budzi obowiązek sprawowania nadzoru nad osobami, którym na podstawie decyzji ministerialnych, przyznane będzie prawo wykonywania zawodu bez konieczności nostryfikacji dyplomu.

Jak zauważa Lech Kucharski, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie, istnieją obawy, iż ze względu na pominięcie całej procedury sprawdzenia kompetencji merytorycznych oraz językowych może dochodzić do tragicznych w skutkach błędów, za które odpowiedzialność poniosą osoby nadzorujące pracę tych osób. Inną kwestią jest to, iż nikt nie wie jak taki nadzór miałby wyglądać ani jak poradzić sobie z ewentualną barierą językową.

Eksperci wskazują, iż poważnym uchybieniem jest to, iż brak jest doprecyzowania przez ustawodawcę jakie obowiązki miałby opiekun względem cudzoziemca. Zdaniem doktora Radosława Tymińskiego, twórcy portalu PrawaLekarza.pl, nadzór jest takim pojęciem, które nie ma własnego znaczenia, lecz za każdym razem powinny zostać precyzyjnie ustalone konkretne elementy na czym ów nadzór ma polegać.

Tymczasem w nowo utworzonych przepisach brak jest jakichkolwiek wskazówek na ten temat. Stąd też eksperci zwracają się ku znanym już mechanizmom, gdyż co do zasady instytucję „nadzoru nad wykonywaniem zawodu” znamy w odniesieniu do lekarzy stażystów. Jak jednak zauważa Aleksandra Kosiorek, radca prawny z Kosiorek Konieczny Kancelaria Prawna, w przypadku powyższych zapisów ustawa wprost wskazuje do jakich czynności są upoważnieni stażyści, a które muszą uzgadniać z opiekunem stażu. Stąd też niestety należy się spodziewać, iż powstanie bardzo dużo interpretacji pojęcia i zakresu nadzoru, od bardzo restrykcyjnych, po wręcz iluzoryczne.

Gdzie zatem szukać inspiracji do właściwej interpretacji sprawowania nadzoru?

Otóż w przypadku lekarzy pewną wskazówką może być art. 7 ust. 2a ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz.U. z 2020 r. poz. 514). To wynika z faktu, iż wydawana przez ministra zdrowia decyzja o zgodzie na wykonywanie zawodu powinna wskazywać „określony zakres czynności zawodowych”.

Jednakże, zdaniem Aleksandry Kosiorek, w praktyce trudno to sobie wyobrazić, gdyż diagnostyka oraz leczenie pacjenta składają się z ogromnej liczby procedur i nie sposób wymienić je wszystkie w treści dokumentu.

Poza tym problemem jest definicja legalna nadzoru, nie będąca tożsamą z powszechnym rozumieniem tego sformułowania. Jak wyjaśnia Małgorzata Hudziak, radca prawny z Lazer & Hudziak Adwokaci i Radcowie Prawni S.K.A., z zasady nadzór jest podejmowany następczo, a nie zaś w postaci wydawania bieżących poleceń i egzekwowania ich wykonania. Tym samym nadzorowany lekarz podejmuje pewne decyzje samodzielnie, po czym informuje o tym osobę sprawująca nad nim nadzór. I ta osoba może wówczas zmienić jego decyzję, zlecić podjęcie innych działań, zmienić kierunek diagnostyki i leczenia. Tymczasem w przypadku leczenia, części decyzji po prostu nie da się już odwrócić, jak chociażby ciężko cofnąć podaną dawkę leku.

Dlaczego zasady sprawowania nadzoru nad pracą pracowników medycznych spoza UE są takie istotne?

Otóż problem ten jest o tyle istotny, iż od tego zależy odpowiedzialność lekarzy opiekunów. Jak zauważa Aleksandra Kosiorek, by przypisać winę osobie sprawującej nadzór (w razie popełnienia błędu przez lekarza cudzoziemca), należałoby wiedzieć, do czego specjalista sprawujący opiekę był w tym przypadku zobowiązany.

Generalnie zasady sprawowania nadzoru powinny zostać ustalone na poziomie regulaminu podmiotu leczniczego, lecz stosowanych rozwiązań może być wiele, gdyż brak jest wzorca w tym zakresie. A odpowiedzialność specjalisty sprawującego opiekę może być szeroka, począwszy od cywilnej w postaci odszkodowań za błędy medyczne, po karną.

Zdaniem adwokat Joanny Lazer, wydaje się, iż w zakresie odpowiedzialności cywilnej opiekun będzie ponosił co do zasady odpowiedzialność z lekarzem in solidum za szkodę wyrządzoną pacjentowi. Jednakże dla określenia charakteru i zakresu tej odpowiedzialności istotne będzie to, jaka umowa będzie wiązać opiekuna z podmiotem leczniczym.

Podobnie uważa Bartłomiej Pawłowski, adwokat z Duraj Reck i Partnerzy Kancelaria Adwokacka, zauważając, iż w zakresie odpowiedzialności wiele zależeć będzie od formy zatrudnienia. Jeżeli będzie to umowa o pracę, wówczas odpowiedzialność ponosi podmiot leczniczy, z możliwością ewentualnego regresu wobec pracownika. Natomiast w sytuacji, gdy osobę sprawująca nadzór łączy z podmiotem leczniczym umowa cywilnoprawna, odpowiedzialność będzie solidarna, jego i podmiotu leczniczego.

I taka sytuacja spowodować może, iż wykształci się praktyka nawiązywania umów o pracę wyłącznie w zakresie sprawowania nadzoru, dzięki czemu można będzie ograniczyć odpowiedzialność lekarza sprawującego nadzór nad lekarzem cudzoziemcem.

Co jeszcze zmieniło się w przepisach odnośnie pracowników medycznych?

Otóż ustawa z 28 października bieżącego roku, o której mowa na początku, wprowadziła klauzulę dobrego samarytanina, która częściowo zwalnia lekarzy z odpowiedzialności za błędy. Jednakże klauzula ta nie będzie miała zastosowania wobec błędów w nadzorze.

Jak wskazują eksperci klauzula dobrego samarytanina dotyczy ograniczenia odpowiedzialności karnej i to tylko w ograniczonym zakresie. Nie należy przeceniać jej roli, gdyż, jak zauważa Aleksandra Kosiorek, została ona skonstruowana w sposób nieostry pojęciowo i odnosi się tylko do konkretnie wskazanych przestępstw. Podobnie uważa doktor Radosław Tymiński, podkreślając, iż klauzula dotyczy wyłącznie osób, które „udzielają świadczeń zdrowotnych”, tymczasem nadzór nimi po prostu nie jest.

Generalnie, na co zwraca uwagę Aleksandra Kosiorek, skoro nadzór może być sprawowany w różnych podmiotach odmiennie (gdyż brak jest jednolitych wytycznych i przepisów), nie sposób poszukiwać obiektywnego wzorca zachowania, którego złamanie może być dopiero uznane za czyn sprzeczny z ustawą. Stąd też ewentualnej linii obrony dla specjalisty sprawującego opiekę należałoby poszukiwać nie w klauzuli dobrego samarytanina, lecz w podstawowych zasadach prawa karnego i szczególnych okolicznościach, w jakich przyszło obecnie żyć i funkcjonować.

Podsumowując, niewątpliwie dobrze się stało, iż poszczególne ustawy i rozporządzenia ułatwiają podejmowanie pracy cudzoziemcom, szczególnie w branży medycznej, która cierpi na chroniczne braki kadr medycznych. Tym bardziej, iż panująca epidemia powoduje, iż właśnie medyków potrzebnych jest obecnie jak najwięcej. Szkoda jednakże, iż ustawodawca nie sprecyzował zasad sprawowania nadzoru nad cudzoziemcami z branży medycznej, gdyż powodować to będzie pojawianie się wielu pytań i niejasności.