Okazuje się, iż w ciągu 3 miesięcy od zakupu szczepionek przeciwko COVID-19 dla najmłodszych, skorzystało z nich niecałe 10,0% uprawnionych. Tym samym zauważyć można, iż w naszym kraju rodzice najmłodszych nie chcą szczepić swych pociech przeciwko COVID- 19.

Co zatem wiemy dziś o akcji szczepienia najmłodszych przeciwko COVID-19?

W praktyce okazuje się, iż w przeciągu 3 miesięcy od zakupu szczepionek przeciwko COVID-19 dla 180 tys. najmłodszych Polaków, skorzystało z nich niespełna 3,0 tys. z nich. Około 2,7 tys. dzieci w wieku od 6 miesięcy do 4 lat zaszczepiono w naszym kraju przeciwko COVID-19.

Sama możliwość podania najmłodszym dzieciom preparatu koncernu Pfizer pojawiła się w grudniu 2022 roku i wówczas minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o zakupie 500 tys. dawek szczepień, których procedura przyjmowania jest taka, jak u osób dorosłych i obejmuje 3 dawki.

W Polsce w tym względzie obowiązuje rekomendacja z listopada 2022 roku, aby szczepić również niemowlęta, a priorytetowo traktować tutaj należy najmłodszych zagrożonych ciężkim przebiegiem zakażenia. Według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do grupy tej należą przede wszystkim dzieci otyłe, z chorobami serca, nerek i wątroby czy też astmy. W tym kontekście podobne zalecenia są chociażby w Czechach.

Dla przykładu jednak chociażby we Francji ogłoszono pod koniec lutego bieżącego roku, iż szczepienie dla populacji ogólnej nie są już zalecane, a pozostają one rekomendowane jedynie dla grup o podwyższonym ryzyku powikłań. Przykładowo z kolei w Szwecji pod koniec stycznia zdecydowano o tym, iż kraj ten nie będzie zalecał przyjmowania szczepionek nawet dzieciom starszym, pomiędzy 5-ym, a 11-ym rokiem życia.

Ciekawostką zatem w tym kontekście jest to, na jakiej podstawie zrobiono tak duże zamówienie dla naszego kraju na szczepionkę dla najmłodszych, skoro zainteresowanie szczepieniami jest już bardzo niewielkie. W tym kontekście przedstawiciele resortu zdrowia twierdzą, iż podstawą były analizy przeprowadzone na bazie poziomu zaszczepienia starszych dzieci, gdzie w grupie dzieci od 5 do 11 lat, czyli populacji liczącej generalnie 2,7 mln dzieci, pierwszą dawkę przyjęło 478 tys. dzieci, czyli niemalże 17,0%.

Generalnie w Polsce, od momentu pojawienia się szczepień przeciwko COVID-19, podano 57,9 mln dawek, czyli o wiele mniej, aniżeli jako kraj zamówiliśmy. Obecnie rząd prowadzi negocjacje w tym kontekście z koncernem Pfizer celem ograniczenia pierwotnie zamówionych dostaw. Koncern ten domaga się bowiem odbioru jeszcze około 60 mln dawek dla dorosłych, która stanowi wartość około 6 mld zł. Warto również podkreślić, iż prawie 800 tys. dawek już się przeterminowało i zostało zutylizowanych.

W tym kontekście warto zauważyć, że obecnie w naszym kraju mamy około 450 zakażeń wirusem SARS-CoV-2 dziennie, co stanowi wartość niemal dwukrotnie większą, niż jeszcze 3 tygodnie temu. Niestety nie wiadomo ile z tego dotyczy zachorowań dzieci, a koszt zakupionych w grudniu ubiegłego roku preparatów koncernu Pfizer dla najmłodszych to 50 mln zł.

Co jeszcze ma znaczenie w kontekście szczepień przeciwko COVID-19 oraz niepożądanych odczynów poszczepiennych?

Otóż z danych udostępnionych przez Polski Zakład Higieny wynika, iż problem występowania niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) dotyczy 0,05% osób, które przyjęły szczepionkę. Do końca ubiegłego roku wykonano w Polsce 57,7 mln szczepień przeciw COVID-19 i zarejestrowano 18,7 tys. NOP. W większości są to łagodne, nie utrzymujące się trwale objawy, jak bóle głowy, gorączka czy boląca ręka. Jednak zdarzają się i cięższe przypadki powikłań, chociażby neurologicznych czy też kardiologicznych.

Co do zasady kwestia szczepionek nadal budzi wiele emocji i dzieje się tak pomimo, iż z badań wynika, że szczepionki są skuteczne, zwłaszcza przy ryzyku zgonu lub ciężkiego przebiegu. W tym kontekście preparaty koncernów Pfizer czy też Moderna dają skuteczność w okolicach 95,0%, co jest ważne, bowiem wirus SARS-CoV-2 wywołujący chorobę COVID-19, może być również przyczyną śmierci. W tym miejscu warto podkreślić, iż od początku epidemii na świecie zmarło na tę chorobę 3,4% osób zakażonych.

W Polsce 85,0% zgonów w związku z zachorowaniem na COVID-19 stwierdzono u osób niezaszczepionych. Tym samym, jak podkreśla prof. Andrzej Horban, szef Rady do spraw COVID-19 przy Premierze RP, jednoznacznie udowodniono, że szczepienia uratowały życie wielu osób.

Warto również pamiętać, iż śmierć nie jest jedyną groźbą w kontekście zachorowania na COVID-19, bowiem istotne są również powikłania po przebyciu tej choroby, dotyczące schorzeń neurologicznych czy też kardiologicznych. Eksperci w tym kontekście podkreślają, iż wprawdzie powikłania pojawiają się również po przyjęciu szczepień, lecz są one bardzo rzadkie.

Do końca ubiegłego roku pacjenci zdecydowali się o wystąpieniu o odszkodowania tytułem powikłań poszczepiennych z Funduszu Kompensacyjnego Świadczeń Ochronnych, prowadzonego przez rzecznika praw pacjenta, w 1.426 przypadkach. Ponad połowa wniosków pochodziła od osób w wieku 18 do 60 lat, a drugą najczęściej zgłaszającą się po odszkodowania grupą byli pacjenci w wieku ponad 60 lat. Najmniej wniosków dotyczyło dzieci i było to 2,8% ogółu wniosków.

W tym kontekście warto podkreślić, że spośród wydanych już 758 decyzji, niemal co czwarta była pozytywna i w rezultacie w ubiegłym roku odszkodowania przyznano na łączną kwotę 3,7 mln zł. W sprawach dotyczących wstrząsu anafilaktycznego świadczenia wyniosły przeciętnie od 3,0 do 15,0 tys. zł, a średnia przyznana kwota to 5,1 tys. zł. W przypadku pozostałych działań niepożądanych, świadczenia wynosiły od 10,0 do 100,0 tys. zł, a średnia kwota to około 44,0 tys. zł. Maksymalna kwota 100,0 tys. zł przyznana została 5 osobom.

O czym zatem świadczyć mogą takie wyniki w kontekście przyznanych odszkodowań odnośnie do zgłaszanych działań niepożądanych?

Jak podkreśla dr hab. medycyny Ewa Augustynowicz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH-BIP, takie dane potwierdzają, iż doniesienia o nadmiernie występujących niepożądanych odczynach poszczepiennych są zdecydowanie przesadzone. Taki odsetek bowiem działań niepożądanych, jaki mamy w kontekście szczepień przeciwko COVID-19, występuje również przy innych szczepieniach, jak chociażby przeciw grypie. A do tego zauważyć należy, iż ciężkie powikłania są ekstremalnie rzadkie, a jak dotąd nie udowodniono związku przyczynowego pomiędzy podaniem szczepienia, a zgonami, które pojawiły się w rejestrach. Zgony te trafiły bowiem do statystyki, gdyż wystąpiły w przeciągu 30 dni od podania szczepionki.

Warto zauważyć, iż niemalże połowa decyzji rozpatrzonych pozytywnie, odnośnie przyznania odszkodowań, dotyczyła przypadków wstrząsu anafilaktycznego, a pozostałe sprawy, w przypadku których pobyt w szpitalu trwał co najmniej 14 dni, dotyczyły najczęściej wystąpienia zespołu Guillaina-Barrego, zapalenia mięśnia sercowego lub osierdzia, zakrzepicy z małopłytkowością, czy też zakrzepicy naczyń żylnych mózgu.

A co wiemy o obecnej sytuacji w kontekście szczepień dzieci?

Niewątpliwie najwięcej emocji cały czas budzi kwestia szczepienia dzieci przeciwko COVID-19. W tym kontekście kłopotem jest to, iż nie obowiązują już wspólne zalecenia unijne w tej materii, bowiem, jak wynika z komunikatu ECDC z początku marca obecnego roku, szczepienia są zalecane jako podstawowy środek ochrony przed ciężkimi skutkami COVID-19 i grypy, ale zgodnie z polityką krajową danego państwa członkowskiego.

I jak chociażby piszą autorzy badania na temat szczepienia najmłodszych na łamach „The New England Journal of Medicine”, generalnie koronawirus jest na ogół łagodny u dzieci poniżej 5 roku życia, jednak może zakończyć się ciężką chorobą, hospitalizacją lub wystąpieniem skutków, takich jak wieloukładowy zespół zapalny. Warto zauważyć, iż chociażby w USA, wskaźnik hospitalizacji związanych z COVID-19 pośród dzieci w wieku poniżej 5 roku życia osiągnął szczyt w styczniu 2022 roku, gdy przyjmowano 14,5 na 100 tys. dzieci. Z opublikowanych badań wynika, iż ogólna skuteczność szczepionki przeciwko chorobie COVID-19 u dzieci w wieku od 6 miesięcy do 4 lat, wyniosła 73,2%.

W powyższym kontekście prof. Christina Pagel z University College London podkreśla, że na oddziały intensywnej terapii z powodu zakażeń wirusem SARS-CoV-2 trafia tyle samo dzieci poniżej 5 roku życia, co osób w wieku od 45 do 54 lat. W tym kontekście ryzyko spada u dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej, a następnie zaczyna się ponownie zwiększać w grupie będącej w okresie dojrzewania i w wieku dorosłym.

Podobne doświadczenia w tym kontekście mają lekarze w Polsce, gdzie zdarzały się przecież przypadki powikłań zakrzepowo-zatorowych u najmłodszych dzieci i niektóre z nich musiały być leczone na oddziałach intensywnej opieki medycznej. Z kolei jednak powikłania u dzieci wskutek przyjmowania szczepionki przeciwko COVID 19, są absolutną rzadkością.

Podsumowując, Polska jako kraj zakupiła szczepionki przeciwko COVID-19 dla najmłodszych dzieci w ilości, która pozwala na zaszczepienie około 180 tys. dzieci. Niestety jednak w ciągu 3 miesięcy od zakupu ze szczepień skorzystało niespełna 3 tys. uprawnionych dzieci. Zatem generalnie stwierdzić należy, iż rodzice najmłodszych nie chcą ich szczepić przeciwko COVID-19. Tymczasem z badań wynika, iż szczepienia są bezpieczne, a ilość niepożądanych odczynów poszczepiennych nie odbiega od tej ilości, która dotyczy szczepień chociażby przeciwko grypie. Jednocześnie możliwe powikłania z tytułu zachorowań zakrzepowo-zatorowych znacznie częściej dotyczą samej choroby, aniżeli powikłań po przyjęciu dawki szczepionki.

Zadzwoń Teraz
60
Twój Koszyk