Uruchomiony niedawno program profilaktyki zdrowotnej dla osób, które ukończyły 40 rok życia, prawdopodobnie spowoduje, iż środowisko pielęgniarek będzie tym, na którego barkach on spocznie. Tylko w ciągu pierwszego tygodnia od uruchomienia owego programu e-skierowania wygenerowało ponad 80 tys. osób.

Co dziś wiadomo o programie Profilaktyka 40+?

Otóż miesiąc po jego uruchomieniu wiadomym jest, iż zapisało się do niego 800 placówek, z czego większość stanowią laboratoria diagnostyczne – tak wynika z danych udostępnionych przez urzędników Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ).

Jednocześnie pracownicy NFZ zaznaczają, iż jego oddziały wojewódzkie na bieżąco przyjmują i analizują wnioski od kolejnych zainteresowanych podmiotów. Znajduje to potwierdzenie w informacjach publikowanych na oficjalnym profilu Ministerstwa Zdrowia na portalu Twitter, gdzie podano już liczbę 950 placówek.

Pilotażowy program Profilaktyka 40+ uruchomiony został 1 lipca bieżącego roku, a jego ideą jest zachęcenie osób do przeprowadzania badań profilaktycznych. Warunkiem skorzystania z programu badań jest spełnienie następujących warunków:

  • ukończenie 40 lat w roku przeprowadzania badania
  • uzupełnienie ankiety przez Internetowe Konto Pacjenta
  • brak wcześniejszego uczestnictwa w programie

https://pramed.pl/aktualnosci/wszystko-co-powinienes-wiedziec-o-testach-wodorowych/

Dlaczego mamy do czynienia z niskim zainteresowaniem programem ze strony placówek podstawowej opieki zdrowotnej (POZ)?

Lekarze pytani o brak zainteresowania programem Profilaktyka 40+ ze strony placówek POZ wskazują, iż główną przyczyną są braki kadrowe. Zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek w placówkach POZ jest po prostu zbyt mało i nikt nie ma już siły na dodatkowe zadania.

Zdaniem Andrzeja Zapaśnika, członka Porozumienia Zielonogórskiego, istnieje już kilka programów profilaktycznych, częstokroć przyzwoicie opłacanych przez NFZ, które jednak w ostatecznym rozrachunku są opłacane słabo, gdyż problemem jest brak kadr.

Z kolei Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego, zwraca uwagę na nadmierny formalizm przystąpienia do programu. Przygotowanie oferty według wymogów NFZ zajmuje kilka godzin. Poza tym, pomimo, iż NFZ udostępnia wniosek w wersji elektronicznej, to już jego złożenie musi się odbyć w sposób tradycyjny, czyli należy wydrukowany wniosek dostarczyć do oddziału NFZ w godzinach jego pracy.

Uciążliwości przystąpienia do programu jest więcej. Jak zauważa Tomasz Zieliński: „Do tego musiałem pojechać do funduszu drugi raz, bo niezbędne okazało się parafowanie każdej strony wydruku wypełnionego elektronicznie wniosku. Musiałem też uzupełnić dokumenty o dodatkowe oświadczenie, że posiadamy taśmę antropometryczną, której w elektronicznym wniosku nie dało się dopisać, bo NFZ nie dodał jej do słownika sprzętu.”

Kierownicy placówek POZ krytykują również fakt, iż wypełniając dokumentację, muszą udowadniać, iż zatrudniają lekarza, pielęgniarkę lub felczera, wykazywać godziny pracy gabinetu zabiegowego oraz wymieniać posiadany sprzęt, w tym ciśnieniomierz, wagę i stetoskop.

Jak podkreśla Tomasz Zieliński, mamy do czynienia z placówkami medycznymi, zatem zrozumiałym jest, iż wszystkie te elementy muszą być w ich posiadaniu i wydaje się zupełnie zbędnym dodatkowe zapewnianie o spełnianiu wymogów stricte medycznych.

Zapytani o ewentualną cyfryzację procesu przystępowania do programu, jak i możliwość udziału w nim placówek wyłącznie poprzez zgłoszenie gotowości współpracy i prowadzenia programu, urzędnicy NFZ odpowiadają, iż wymogi zawarte zostały w rozporządzeniu ministra zdrowia (Dz.U. z 2021 r. poz. 1081) oraz zarządzeniu prezesa NFZ nr 109/2021/BPZ. Przepisy zostały tak skonstruowane, by gwarantować równy dostęp do programu Profilaktyka 40+, stąd też reguły kwalifikacji są identyczne dla wszystkich placówek, które chcą do niego przystąpić.

https://pramed.pl/aktualnosci/jaki-aparat-sluchowy-dla-seniora-bedzie-najlepszy/

Co jeszcze wiadomo o programie Profilaktyka 40+?

Zdaniem ekspertów pomysł, by pielęgniarki były odpowiedzialne za profilaktykę jest dobry. To właśnie bowiem do nich pacjenci trafiają na początku procesu i to one dokonują pomiarów ciśnienia tętniczego krwi, wagi i wzrostu i pobierają krew do badań laboratoryjnych. Tak samo również takie kwestie, jak postępowanie niefarmakologiczne, dieta czy edukacja, powinny być domeną pielęgniarek, a nie lekarzy.

Do specjalisty pacjent powinien trafiać dopiero ze stwierdzonymi nieprawidłowościami. Jednak to oznacza, zdaniem Andrzeja Zapaśnika, iż lekarz również powinien być obecny w procesie profilaktyki, choć na końcu tego łańcucha. Tymczasem program Profilaktyka 40+ zupełnie go pomija i tak naprawdę nie wiadomo kto ma chociażby zinterpretować wyniki danego pacjenta.

Generalnie dość negatywna ocena programu Profilaktyka 40+ przez członków stowarzyszenia Porozumienie Zielonogórskie wynikać może z faktu, iż organizacja ta już kilka lat temu opracowała własny program badań profilaktycznych.

Projekt ten opracowany został w 2019 roku i przewidywał zaangażowanie placówek POZ w rekrutację pacjentów do przesiewowych badań profilaktycznych. I na tym etapie powinna być porada lekarska bądź pielęgniarska, poprzedzona wypełnieniem przez pacjenta ankiety preselekcji. Przy czym istotnym jest, iż nie powinno być tutaj stosowane jedynie kryterium wieku, lecz również pod kątem innych czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i nowotworowych.

W takim systemie pacjent, u którego stwierdzi się określone czynniki ryzyka, powinien odbyć na starcie poradę edukacyjną, chociażby po to, by zmotywować go do wykonania zalecanych badań. Na podstawie takiej ankiety w zdefiniowanych grupach ryzyka miałyby być zlecane badania, lecz wyłącznie te, które mają naukowo udowodnioną skuteczność w wykrywaniu określonych schorzeń u pacjentów bezobjawowych. I temu towarzyszyłoby wskazanie, jak często należałoby je robić, ponieważ różne badania w różnych grupach ryzyka należy wykonywać w różnych interwałach.

Kolejnym etapem, który przewidywał projekt opracowany przez członków Porozumienia Zielonogórskiego, miała być konsultacja lekarska, gdzie byłby opracowany plan postępowania zdrowotnego. I w jego ramach pacjent byłby kierowany zarówno do specjalistów, jak i edukatorów zdrowotnych.

Jak bowiem zauważa Andrzej Zapaśnik, gdyby wziąć pod uwagę chociażby osobę z otyłością, to w jej przypadku lekarz ma ograniczone możliwości działania. Zdecydowanie bardziej adekwatna byłaby w tym przypadku edukacja w zakresie zdrowego odżywania prowadzona przez pielęgniarkę lub dietetyka. Tymczasem w programie Profilaktyka 40+ nie ma ani interwencji, ani edukacji. Z drugiej strony jakakolwiek profilaktyka, nawet ta proponowana w tym programie, jest lepsza niż żadna.

Podsumowując, uruchomiony właśnie w formie pilotażu program zdrowotny Profilaktyka 40+ cieszy się sporym zainteresowaniem pacjentów, lecz mniejszym ze strony placówek medycznych, szczególnie zaś POZ. Tutaj jednak o słabym zainteresowaniu przesądzają rzeczy tak prozaiczne, jak permanentne braki kadrowe. Poza tym program dotyka tylko kwestii badań profilaktycznych, pozostawiając praktycznie cały ciężar na barkach pielęgniarek. Z drugiej strony dobrze, iż uruchomiono jakikolwiek program profilaktyki, gdyż nie od dziś wiadomym jest, iż zdecydowanie taniej i skuteczniej jest zapobiegać powstawaniu chorób, aniżeli później je leczyć.