W planach resortu zdrowia jest połączenie instytucji zajmujących się walką z uzależnieniami. Pomysł jest taki, by taka superjednostka działała kompleksowo i skutecznie. Tym niemniej część ekspertów ma wątpliwości czy to dobry pomysł, gdyż mamy do czynienia z różnymi systemami leczenia.

O jakiej superjednostce w kontekście leczenia uzależnień jest mowa?

Niedawno opublikowany został projekt nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym oraz niektórych innych ustaw. Generalnie reforma ta ma dotyczyć zmian w systemie leczenia uzależnień od alkoholu i substancji psychoaktywnych.

Dziś bowiem sytuacja wygląda tak, iż funkcjonują dwa różne ośrodki i zawody:

  • z alkoholikami pracują psychoterapeuci leczenia uzależnień, a nadzór nad ich pracą sprawuje Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA)
  • z narkomanami pracują terapeuci leczenia uzależnień, a nadzór nad ich pracą sprawuje Krajowe Biuro do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii (KBPN)

Zgodnie z projektem teraz obie te instytucje zostaną połączone w jedną jednostkę, podległą ministrowi zdrowia. Będzie ona nosić nazwę Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom i powstanie na bazie KBPN.

Skąd pomysł połączenia obu agend rządowych?

Otóż według urzędników resortu zdrowia dziś każda z jednostek realizuje własne działania odrębnie, dzięki czemu mamy do czynienia z chaosem organizacyjnym i trudnościami widocznymi szczególnie w przypadku podejmowania działań zintegrowanych.

Generalnie zarówno PARPA, jak i KBPN swe działania odnoszą do profilaktyki, leczenia uzależnień, edukacji publicznej oraz wspierania jednostek samorządu terytorialnego. Zatem czynnikiem różnicującym dla nich nie są obszary problemowe, czy też formy oddziaływania społecznego. Stąd też zdaniem urzędników resortu zdrowia podział jest nieracjonalny, gdyż mechanizmy uzależnienia oraz rodzaj szkód społecznych powodowany przez używanie zarówno narkotyków, jak i alkoholu, mają zbliżony charakter, a w pewnych zakresach wręcz podobne środki zaradcze.

Przecież osoba nadużywająca alkoholu częstokroć również jest uzależniona od substancji nielegalnych i leków, co przemawia za kompleksowym podejściem do leczenia. Jednakże z takim stanowiskiem nie zgadza się Dorota Reguła, wiceprzewodnicząca Rady Superwizorów Psychoterapii Uzależnień, zauważając, iż leczenie uzależnień ma swoje wspólne mianowniki, ale większość pacjentów to osoby uzależnione od alkoholu.

Urzędnicy resortu zdrowia twierdzą jednakowoż, iż dotychczasowe doświadczenia polegające na włączeniu tematyki uzależnień behawioralnych i uzależnienia od środków odurzających, substancji psychotropowych i nowych substancji w zakres zadań jednego podmiotu (konkretnie KBPN), wskazują na wymierne efekty, które można osiągnąć jedynie zarządzając problemami w sposób zintegrowany.

Nie bez znaczenia w tym kontekście są też kwestie finansowe, gdyż scalenie dwóch jednostek pozwoli optymalnie wykorzystać posiadane środki finansowe. W takim bowiem przypadku mowa jest o oszczędnościach chociażby z tytułu prowadzenia księgowości, bhp, obsługi informatycznej czy też prawnej.

A jak na takie połączenie reagują sami zainteresowani?

Zdaniem Piotra Jabłońskiego, dyrektora KBPN, do bardzo dobra idea. Od dawna już bowiem należałoby odejść od silosowego myślenia o uzależnieniach, szczególnie w lecznictwie. Mamy wprawdzie substancje legalne, nielegalne, hazard, leki, dopalacze, środki zastępcze – tak więc lista jest bardzo długa, a jej specyfika ma znaczenie przy podejmowaniu kroków leczniczych. Generalnie jednak agendy od spraw uzależnień powinny koncentrować się na mechanizmach uzależnienia, czynnikach ryzyka i czynnikach chroniących, a nie poszczególnych grupach substancji czy zachowania.

Zresztą takie podejście potwierdzają diagnozy lekarskie. Już od kilkunastu lat wskazują one, iż ponad 70% przypadków dotyczy nadużywania wielu substancji, czyli sytuacji, gdy nie ma substancji wiodącej lub trudno ją wyodrębnić. Nader często jest to, szczególnie w przypadku młodych ludzi, alkohol połączony z marihuaną, stymulantami czy też lekami przyjmowanymi bez zaleceń lekarskich. Stąd opracowanie kompleksowego programu przeciwdziałania pod wspólnym kierunkiem jest nader potrzebne.

Jednakże Rada Superwizorów Psychoterapii Uzależnień proponowała urzędnikom resortu zdrowia zachowanie podmiotowości obu systemów i agend rządowych. Taka propozycja wynikała z faktu, iż oprócz wspólnych mianowników mają też miejsce istotne różnice w specyfice leczenia i organizacji. Dorota Reguła obawia się, iż takie połączenie jest niczym innym jak wchłanianiem mniejszego podmiotu przez większy, bez podnoszenia jakości leczenia uzależnień. Bardziej palącym problemem jest obecnie brak regulacji o odpowiedzialności zawodowej i nadzorze nad terapeutami oraz zapisów dotyczących leczenia dorosłych członków rodzin. W tym kontekście bowiem mamy programy skierowane do dzieci, nawet tych nienarodzonych i o przeciwdziałaniu przemocy. Ale brakuje takich aktów w odniesieniu do dorosłych dzieci alkoholików, żon czy też matek, co jest poważnym problemem w Polsce.

Urzędnicy resortu zdrowia przekonują z kolei, iż do zadań nowego centrum należeć będzie inicjowanie, wspieranie i prowadzenie działań w zakresie przeciwdziałania przemocy domowej w rodzinach z problemem używania alkoholu, środków odurzających, środków zastępczych lub nowych substancji psychoaktywnych oraz uzależnień behawioralnych. Podobnie Piotr Jabłoński podkreśla, iż praca z rodziną i osobami, które doświadczyły traumy w środowisku rodzinnym z powodu uzależnienia bliskiej osoby, pozostanie taka, jak do tej pory.

Co jeszcze wzbudza wątpliwości w kontekście powstania nowej agendy rządowej ds. uzależnień?

Otóż kwestią, która niepokoi środowisko psychoterapeutów uzależnień od alkoholu, są też przepisy o certyfikatach, które są podstawą do wykonywania pracy. Dorota Reguła ma wątpliwości czy osoby te zostaną zobowiązane do ponownego potwierdzania umiejętności i kompetencji. Stąd też oczekuje ona od ustawodawcy podjęcia takich działań, by kilka tysięcy psychoterapeutów nie musiało ponownie zdawać egzaminu.

Jak jednak zauważa Piotr Jabłoński, takie stawianie sprawy wskazuje na brak zrozumienia całego projektu. Bowiem wszystkie osoby, które uzyskały certyfikat specjalisty terapii uzależnień lub specjalisty psychoterapii uzależnień (gdyż oba te systemy certyfikacji funkcjonują już od lat), zachowają swoje uprawnienia. Zatem ich certyfikat będzie równoważny certyfikatowi uzyskanemu w trybie ustawy o uzyskiwaniu tytułu specjalisty w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia.

Piotr Jabłoński podkreśla też, iż zawód psychoterapeuty uzależnień będzie jednoznacznie uznawany za zawód medyczny, o randze specjalizacji, co pozwoli na wyższą wycenę usług psychoterapeuty uzależnień. I taka zmiana jest oceniania przez środowisko psychoterapeutów bardzo pozytywnie.

Podsumowując, wydaje się, iż stworzenie jednej agendy rządowej do spraw uzależnień jest dobrym pomysłem. Generalnie trudno bowiem rozdzielać poszczególne rodzaje uzależnień, gdyż nader często mamy do czynienia z osobami uzależnionymi na kilku frontach jednocześnie. Stąd też skoordynowanie takich działań w jednym miejscu jest dobrą ideą. Za jej powstaniem przemawiają też względy finansowe, gdyż stać będą za tym wymierne oszczędności po stronie kosztów administracyjnych.