Obecna sytuacja w zakresie szczepień przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 wywołującego chorobę COVID-19 jest taka, iż nadzieje na szybkie zaszczepienie osób najbardziej zagrożonych są niewielkie. Zasadniczo są chęci i możliwości, jednak jest zbyt mało dostępnych dawek szczepionki.

Jak obecnie można oceniać potencjał w zakresie przeprowadzenia szczepień?

Generalnie moglibyśmy zaszczepić znacznie więcej osób, ale nie mamy preparatów. Jak twierdzą przedstawiciele resortu zdrowia i rządu, mamy obecnie nawet trzy razy większe moce przerobowe, aniżeli wynoszą dostawy preparatu do szczepień. Do końca I kwartału 2021 roku Polska otrzyma szczepionki dla 2,9 mln osób, tymczasem możliwości mamy takie, by szczepić 3,5 do 4,0 mln osób miesięcznie.

Efekt tego jest taki, iż po zabezpieczeniu personelu medycznego (tak zwana grupa zero, gdzie szacuje się, iż z ok. 1 mln osób zaszczepi się 700 tys. osób), pozostanie w I kwartale możliwość zaszczepienia 2,2 mln osób, a grupa pierwsza ma liczebność około 10 mln osób. Z tego pierwszeństwo będą miały osoby najstarsze (od 70 lub 75 roku życia, co jeszcze nie jest ustalone), których jest około 4,5 mln osób. Zatem nawet jeżeli do szczepień nie zgłoszą się wszyscy, to następna grupa, czyli seniorzy po 60-ce i nauczyciele i tak przesuną się w kolejce na następny kwartał.

Powodem takiego stanu rzeczy jest brak umów zawartych na poziomie unijnym. Komisja Europejska (KE), nadzorująca proces zamawiania szczepionek dla krajów Unii Europejskiej (UE) znalazła się w ogniu krytyki z powodu kontraktu z koncernami BioNTech i Pfizer na rezerwację szczepionek. Najwięcej uwag w tym zakresie zgłasza bawarski premier Markus Soder, którego zdaniem można było zakupić znacznie więcej szczepionek i nie zastanawiać się tak długo nad ich ceną.

Wprawdzie urzędnicy KE twierdzą, iż problemem nie jest liczba zamówionych preparatów, lecz zdolności produkcyjne koncernów. Nieoficjalnie jednak z brukselskich gabinetów płyną sygnały, iż BioNTech oferował Komisji 500 mln dawek, lecz ta zdecydowała się na zakup tylko 300 mln dawek. Powodem było to, iż nie wszystkim krajom członkowskim podobał się pomysł większych zakupów. Chodziło głównie o to, by niemiecki koncern nie dostał większego zamówienia niż chociażby francuski Sanofi.

Na razie jednak tylko preparat od koncernów Pfizer i BioNTech otrzymał zgodę Europejskiej Agencji Leków na wprowadzenie na rynek. Przedłuża się rejestracja chociażby preparatu koncernu AstraZeneca, którym właśnie rozpoczęto akcję masowych szczepień w Wielkiej Brytanii. Ten pośpiech spowodowany jest tym, iż na Wyspach Brytyjskich mamy obecnie do czynienia z bardzo silnym rozwojem epidemii, za co odpowiedzialna jest najnowsza mutacja wirusa. Rozprzestrzenia się ona bardzo szybko i istnieje prawdopodobieństwo, iż dotrze również na cały europejski kontynent.

Czego zatem należy spodziewać się w szczepieniach w polskich realiach?

Na ten moment przesądzone jest, iż w I kwartale 2021 roku w Polsce zaszczepi się około 2,9 mln osób, gdyż Polska otrzyma 5,8 mln dawek. Z grupy zero szacuje się, iż szczepieniu podda się 700 tys. osób i zostanie jeszcze szczepionek dla 2,2 mln osób. W tym momencie nie jest przesądzone czy w ramach pierwszej grupy szczepione będą osoby po 70 czy też 75 roku życia. Według danych GUS w Polsce żyje około 2,7 mln osób po 75 roku życia oraz 4,5 mln osób po 70 roku życia. Zatem nawet jak zgłosi się połowa z uprawnionych, to preparatu i tak nie wystarczy dla wszystkich. Stąd też zaliczani do pierwszej grupy nauczyciele i służby mundurowe będą musiały jeszcze poczekać.

Same zapisy na szczepienia mają ruszyć po 15 stycznia bieżącego roku i form zapisania się będzie kilka, mianowicie:

  • infolinia
  • lekarz rodzinny
  • online poprzez Internetowe Konto Pacjenta

Nie wiadomo jeszcze jak będzie regulowana kolejność.

Z uwagi na to, iż w planach rządu jest powrót do tradycyjnego nauczania w szkole dla klas 1-3 od połowy stycznia, nauczyciele z uwagą śledzą plany podawania szczepionek. Jednakże czują się mocno zdezorientowani. Generalnie nie ma żadnych wytycznych o tym kto miałby zbierać od nich deklaracje o gotowości przyjęcia preparatu.

W tym zakresie część samorządów postanowiła na własną rękę sprawdzić poziom zainteresowania. Jak wyjaśnia Karolina Gałecka, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, by przygotować się do akcji zaszczepienia kolejnej dużej grupy mieszkańców, czyli 32 tys. nauczycieli, 13 tys. osób kadry niepedagogicznej i 13 tys. pracowników przedszkoli, wysłano do pracowników oświaty zapytanie o to, kto będzie zainteresowany szczepieniem. I już niedługo dane te powinny być znane. Ze wstępnych rozmów wynika jednak, iż poziom zainteresowania szczepieniami to pomiędzy 40, a 60% kadry pedagogicznej.

O tym, iż w tym zakresie jest sporo niejasności, świadczy sytuacja, jaka ma miejsce w Lublinie. Otóż w urzędzie miasta uważają, iż dane w zakresie zainteresowania kadry pedagogicznej zbiera kuratorium. Jednak jak zauważa Jolanta Misiak, dyrektor wydziału Kuratorium Oświaty w Lublinie, owszem, robione było rozeznanie w tej sprawie, jednak już w kontekście szczepień właściwym organem jest urząd miasta. Z kolei w departamencie oświaty i wychowania Urzędu Miasta w Lublinie twierdzą, iż deklaracje nie są zbierane, gdyż tym zajmować ma się właśnie kuratorium. Zdaniem pracowników miejskich, oni nie mają ku temu prawnych podstaw.

Jaki zatem jest realny scenariusz dla nauczycieli w kontekście szczepień?

Obecnie nauczyciele będą mogli pomiędzy 11 a 15 stycznia 2021 roku skorzystać z testów sprawdzających w kontekście zachorowania na COVID-19. Ma to być pierwszy etap przygotowania do powrotu do szkół. Pedagodzy bowiem uczący w klasach I-III będą mogli dobrowolnie poddać się testom wykonywanym metodą PCR w sanepidach, jak i mobilnych punktach drive thru. Sam wynik tych testów nie będzie miał wpływu na decyzję o powrocie do szkoły, zdecyduje o tym sytuacja epidemiologiczna w kraju, jak zapewnia minister zdrowia Adam Niedzielski.

Generalnie przewiduje się, iż uczniowie z klas I-III będą mogli powrócić do szkół po feriach zimowych, gdy liczba dziennych przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2 nie przekroczy 10 tys. osób. A na to jest całkiem duża szansa, czego potwierdzeniem jest model teoretyczny przygotowany przez Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Zgodnie ze statystycznymi badaniami poziom zainteresowania testami wśród nauczycieli jest na poziomie 50-60%. Podobna frekwencja jest przewidywana również w przypadku pracowników niepedagogicznych. Zdaniem członków Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) to jest dobry prognostyk przed planowaną akcją szczepień.

Podsumowując, generalnie wygląda na to, iż Polska jest przygotowana na to, by szczepić miesięcznie około 3 mln osób, tymczasem hamulcem jest w tym zakresie KE, która zakontraktowała zbyt małą liczbę szczepionek. Było to najprawdopodobniej efektem nacisków ze strony niektórych państw, by poziom zamówień był proporcjonalny u wszystkich europejskich producentów. To jednak ma wpływ na to, iż akcja szczepień przebiegać będzie znacznie wolniej, niż mogłaby.

Szczepienie przeciw Covid-19 – dowiedz się więcej klikając https://pramed.pl/badanie/koronawirus-szczepienie-przeciwko-covid-19-szczecin/

Zadzwoń Teraz