Groźny wirus z Chin Szczecin

Umów Wizytę

Groźny wirus z Chin

Styczeń 29, 2020

W ostatnich dniach w mediach zrobiło się głośno o nieznanym wirusie (a właściwie koronawirusie), który zaczyna budzić strach. Nie do końca jeszcze wiadomo skąd się wziął, nie ma też na niego szczepionki. Tym samym trudno przewidzieć ile osób się zarazi i ile będzie ofiar śmiertelnych.

Z jakim zagrożeniem mamy do czynienia?

Wszystko na to wskazuje, że epicentrum nowego chińskiego wirusa znajduje się w prowincji Wuhan w środkowych Chinach. Władze chińskie zadecydowały kilka dni temu o odcięciu tego 11-milionowego ośrodka od świata zewnętrznego. Zawieszono kursy transportu publicznego i odwołano połączenia lotnicze oraz kolejowe. Na trasach wylotowych ustawiono patrole policyjne, a ludzi zachęca się do rezygnacji z podróżowania.

Dzień później do Wuhan (w zakresie izolacji) dołączyły też dwa kolejne, sąsiadujące miasta: Huanggang (7,7 mln mieszkańców) i Exhou (1 mln mieszkańców). I to wszystko wydarzyło się w bardzo newralgicznym momencie. Otóż 25 stycznia w Chinach rozpoczęły się obchody najważniejszego święta Chińczyków, Nowego Roku. Należy przy tym pamiętać, iż w tradycji chińskiej jest to czas, w którym wielu mieszkańców wraca w swoje rodzinne strony.

Jak nietrudno zauważyć, taki zwyczaj w kontekście rozprzestrzeniania się wirusa może okazać się katastrofalny w skutkach. Należy bowiem mieć na uwadze, iż liczba zachorowań przekroczyła już 4000 przypadków, a zgonów – ponad 100. Stąd decyzja o wyłączeniu wyżej wymienionych prowincji wydaje się słuszna.

Takie działania spowodowały, iż oznak paniki w Chinach nie ma, choć w aptekach zaczyna brakować termometrów i masek ochronnych. Jednocześnie Chińczycy zaczęli poszukiwać informacji jak chronić się przed zakażeniem 2019-nCoV (to oficjalna nazwa wirusa). Oczywiście pojawiły się różne „złote środki”, gdzie ktoś wyczuł możliwość zarobienia pieniędzy, tym niemniej do chwili obecnej skutecznej szczepionki nie opracowano.

Jednocześnie też chiński biznes też zaczął się przygotowywać do epidemii. Pracownikom pozwala się nosić maski ochronne, zawiesza się wjazdy w regiony zagrożone, a największy portal aukcyjny (Alibaba) zaczął monitorować ceny produktów, na które gwałtownie zwiększył się popyt, by eliminować oszustów chcących dorobić się na epidemii. Z kolei w samych odizolowanych miastach obserwuje się wzmożone zakupy produktów spożywczych.

Co w chwili obecnej wiemy o wirusie 2019-nCoV?

Otóż wydaje się, iż ten wirus nie jest tak zjadliwy, jak jego kuzyni z rodziny koronawirusów, wywołujący SARS czy MERS. Przy czym śmiertelność wirusa wywołującego SARS wynosiła 9% i ta epidemia jest już powstrzymana, a MERS aż 34% i epidemii do końca nigdy nie udało się powstrzymać. Co więcej, koronawirusy mogą co najwyżej wywoływać lokalne, ograniczone geograficznie epidemie. Jedynym wirusem, który mógłby wywołać globalną pandemię (o skali choćby „hiszpanki”) jest wirus grypy.

Jednocześnie nie wiemy jednak, dlaczego wirusy wywołują u jednych grożące śmiercią komplikacje, a u innych nie. Nie znamy także ich pochodzenia. Udowodniono jedynie, iż zarówno SARS, MERS, jak i obecny wirus z Wuhan przeniosły się na człowieka ze zwierząt.

Nosicielami wirusów częstokroć są nietoperze, a MERS wykryto także u wielbłądów. Co istotne, naukowcom nigdy nie udało się złapać wirusa dokładnie takiego samego jak ten wywołujący SARS. Udało się im tylko pośród nietoperzy znaleźć wszystkie elementy potrzebne do budowy „ludzkiej” odmiany SARS, jednakże rozsiane po kilku rodzinach wirusów.

Jakie są podobieństwa pomiędzy SARS, a obecnym wirusem 2019-nCoV?

Wybuch SARS rozpoczął się najprawdopodobniej na targowisku w prowincji Guangdong, gdzie można kupić żywe zwierzęta. Spekuluje się, iż wirus ten przeniósł się na człowieka z pagumy (większy od kota ssak drapieżny, żyjący w południowo-zachodnich Chinach).

I obecna epidemia również najprawdopodobniej rozpoczęła się od targowiska, tyle, że w Wuhan. Wirus przeskoczył na człowieka z węży, borsuków lub szczurów. W zasadzie w tym miejscu jako porażkę polityki prozdrowotnej w Chinach uznać można fakt, iż do tej pory nie zakazano handlu dzikimi zwierzętami w centrach miast.

Zdaniem naukowców wniosek nasuwa się w tym miejscu jeden – im częściej człowiek narusza naturalne siedliska różnych gatunków zwierząt (nosicieli wirusów), tym większa szansa, iż mikroby przeskoczą na nas. Stąd już dziś w wielu miejscach na świecie trwają badania, których celem jest sklasyfikowanie wirusów przenoszonych przez zwierzęta.

Co pozytywne z kolei w kontekście nowego zagrożenia, to fakt, iż jeśli już epidemia miała się gdziekolwiek rozpocząć, to najlepiej właśnie w Wuhan. Tutaj bowiem mieści się jedyne w Chinach (i jedno z nielicznych na świecie) laboratorium o najwyższym reżimie bezpieczeństwa (tak zwany poziom czwarty), gdzie można prowadzić badania nad najgorszymi mikrobami. Infrastruktura tego laboratorium jest efektem doświadczeń wyniesionych w walce z SARS oraz rzadkim przypadku międzynarodowej współpracy. Personel z Wuhan został przeszkolony przez pracowników podobnych laboratoriów ze Stanów Zjednoczonych.

Co też pozytywne w porównaniu z epidemią SARS to fakt, iż tym razem Chińczycy szybko podzielili się z innymi krajami informacją genetyczną wirusa, by szybko można go było identyfikować w pobranych próbkach. W przypadku SARS bowiem Chiny długo nie przyznawały się do walki z wirusem, a samą próbkę udało się pozyskać dopiero po zarażeniu lekarza pracującego dla WHO.

Jak obecnie rozprzestrzenia się wirus 2019-nCoV?

Otóż na razie nie rozprzestrzenia się on w jakimś zastraszającym tempie. Poza Chinami potwierdzono kilkanaście przypadków zarażenia w Tajlandii, Korei Południowej, Japonii, Singapurze, Arabii Saudyjskiej, Wietnamie oraz w USA, a także już w Europie, a konkretnie we Francji. Większość zarażonych jest mieszkańcami Wuhanu albo też ostatnio odwiedzili to miasto.

W wielu krajach wprowadzono już kontrole na lotniskach, by szybko wyłapać potencjalne zagrożenia. Nie wiadomo jednakże, czy WHO stwierdzi, iż wykryte przypadki zagrożeń uznać można za zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym (PHEIC). Ogłoszenie takiej deklaracji nie daje nikomu specjalnych uprawnień, natomiast zwraca uwagę władz krajowych, aby je poważnie traktować.

Jak chronić się przed wirusem 2019 nCoV?

Zasadniczym problemem jest fakt, iż nie dysponujemy skutecznymi lekami na wirusy (przynajmniej nie w takim sensie, jak antybiotyki w walce z bakteriami), jedyną nadzieją na ich pokonanie jest szczepionka. Jednakże jest to proces długotrwały, choć naukowcy już nad tym pracują.

Zdaniem Anthony Fauci, dyrektora Narodowego Instytutu Badań nad Alergią i Chorobami Zakaźnymi Stanów Zjednoczonych, proces produkcji szczepionki już się rozpoczął. Otrzymano od Chińczyków sekwencjonowanie genetyczne wirusa i nawiązano kontakt z przedsiębiorstwem Moderna, celem stworzenia szczepionki. Kandydat do testów bezpieczeństwa pierwszej fazy (to najwcześniejszy, laboratoryjny etap badań, człowiek jest w etapie trzecim), winien być prawdopodobnie za 3 miesiące. Sama gotowa szczepionka powinna być gotowa w perspektywie roku.

Podsumowując, prawdopodobnie mamy do czynienia z podobną epidemią, jak w przypadku SARS niemalże 20 lat temu. Tym niemniej bardzo trudno jest dziś oszacować, jak wirus będzie się rozprzestrzeniał i jak groźny będzie dla ludzi. Na chwilę obecną są to czyste spekulacje. Jednocześnie brak jest pewnej metody obrony przed zarażeniem, a produkcja szczepionki jest na bardzo wczesnym etapie. Należy mieć nadzieję, iż podejmowane już teraz działania przyczynią się do tego, iż wirus nie rozprzestrzeni się w skali globalnej.

Znajdź nas

Przychodnia PRAMED Sp. z o.o.
aleja Wyzwolenia 7
70-552 Szczecin