Apteki zarabiają na koronawirusie Szczecin

Umów Wizytę

Apteki zarabiają na koronawirusie

Maj 28, 2020

Panujący stan epidemii i zagrożenia zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 spowodował, iż niektóre sieci apteczne postanowiły wykorzystać okazję i zarobić na koronawirusie. Okazuje się, iż w sposób co najmniej nieetyczny, a czasami nawet wprost bezprawny, sprzedawały leki czy też innego rodzaju wyroby medyczne. To po prostu chęć wykorzystania sytuacji i panującego stanu epidemii.

Z czego można wnioskować, iż sieci apteczne postanowiły wykorzystać sytuację dla własnych korzyści?

Otóż fakty takie udało się ustalić na bazie przekazanych wiadomości od kierowników aptek, którzy byli dość już dość mocno zirytowani praktykami swego szefostwa. Jednym z najpoważniejszych zastrzeżeń było zalecenie przekazane kierownikom aptek, by sprzedawali w czasie epidemii jak najwięcej leków na receptę farmaceutyczną.

Zgodnie z art. 96 ust.3 ustawy Prawo farmaceutyczne (tj. Dz.U. z 2019 r. poz. 499 ze zm.) „w przypadku nagłego zagrożenia życia pacjenta farmaceuta posiadający prawo wykonywania zawodu może wydać bez recepty lekarskiej produkt leczniczy zastrzeżony do wydawania na receptę w najmniejszym terapeutycznym opakowaniu, z wyłączeniem środków odurzających, substancji psychotropowych i prekursorów kategorii 1”.

Ponadto, w zgodzie z kolejnym przepisem, farmaceuta ma również możliwość wystawienia (jeżeli będzie to e-recepta) recepty farmaceutycznej osobom z zagrożeniem tylko zdrowia. Warunkiem wydania takiej recepty jest właśnie owo zagrożenie. Tymczasem z wiadomości rozsyłanych przez menedżerów do kierowników jednej z sieci aptecznych wynika, iż nie powinni oni zwracać na to uwagi, a liczy się jedynie liczba zrealizowanych recept farmaceutycznych.

Taki pomysł menedżerów wynika z tego, iż lek wydawany na receptę farmaceutyczną jest pełnopłatny, a więc zysk jest większy. W korespondencji do kierowników aptek mowa była o tym, by zwrócić uwagę na obrót i marżę wypracowaną na tych receptach farmaceutycznych. Jednocześnie ci kierownicy aptek, którzy najmniej wykorzystywali recepty farmaceutyczne, zostali poproszeni o kontakt z menedżerem, by opracować plan działania zmierzający do tego, by „nie stracić żadnego klienta oraz zachować dochodowość”.

Zdaniem Marka Tomkowa, wiceprezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej, takie działanie menedżerów sieci aptecznych świadczy tylko i wyłącznie o tym, iż dla niektórych osób prawo się nie liczy, a wyłącznym priorytetem są zyski. Ustawa bardzo precyzyjnie określa bowiem kiedy można wydać lek na receptę farmaceutyczną. Tymczasem część właścicieli aptek sieciowych uznała, że to jest sposób na biznes.

Marek Tomków twierdzi, iż postępując w ten sposób menedżerowie sieci aptecznych zmuszają kierowników aptek do łamania prawa, zachęcając ich do wystawiania większej ilości druków, które stosowane powinny być tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Jak jeszcze sieci apteczne postanowiły skorzystać na obecnej sytuacji epidemicznej?

Otóż jeszcze kilka tygodni temu zdobycie żelu antybakteryjnego było sporym wyzwaniem. I dlatego kilku menedżerów sieci aptecznych uznało, iż można w związku z tym zrobić na tym biznes. Postanowiono wówczas, iż żele antybakteryjne sprzedawane będą tylko w zestawach, chociażby z witaminą C oraz D3. Tłumaczono to oczywiście względami zdrowotnymi, czyli dbaniem o odporność pacjentów, ale oczywiście nadrzędną sprawą była kwestia zyskowności i wzrostu sprzedaży.

Jak zauważa profesor Zbigniew Fijałek, kierownik Zakładu Farmacji Kryminalistycznej WUM, a w latach 2005-2015 dyrektor Narodowego Instytutu Leków, taka praktyka jest nielegalna. Nie wolno bowiem uzależniać sprzedaży wyrobu medycznego od zakupu środka spożywczego, jakim są suplementy diety. Z drugiej natomiast strony takie działanie mogło pozbawić wielu ludzi możliwości zakupu tak potrzebnego wówczas żelu antybakteryjnego.

Ponadto, nazywanie tworzonych zestawów (żel antybakteryjny oraz witamina C czy D3) mianem pakietów odpornościowych, które miałyby uchronić ludzi przed koronawirusem, wprowadza w błąd. Jak zauważa profesor Zbigniew Fijałek, dobrej jakości suplementy diety stosowane przez osoby wymagające suplementacji poprawiają niewątpliwie odporność organizmu. Jednakże na pewno nie można na masową skalę sprzedawać produktów spożywczych pod hasłem ochrony przez koronawirusem. Za takie działanie powinny być wręcz stosowane bardzo surowe kary, na tyle dotkliwe, by przewyższały bezprawnie uzyskane zyski.

Jakie zatem wnioski płyną z takiego podejścia sieci aptecznych?

Okazuje się, iż niestety wiele podmiotów świadomie łamie przeróżne zakazy i nakazy, zdając sobie doskonale sprawę, iż ewentualne kary finansowe za takie praktyki będą o wiele niższe od zysku wynikającego z łamania prawa.

Zdaniem Marka Tomkowa, należy też pamiętać o tym, iż za nieprawidłowości na rynku aptecznym odpowiadają pojedyncze podmioty. Naczelna Rada Aptekarska od dawna już walczy i nagłaśnia tego typu patologie, których dopuszczają się przede wszystkim ludzie traktujący prowadzenie aptek jedynie jako biznesu, nie licząc się w żaden sposób z dobrem pacjentów. Stąd też wartym podkreślenia tutaj jest fakt, iż przyzwolenia na takie praktyki w środowisku aptekarskim nie ma.

By z kolei uzmysłowić sobie skalę potencjalnych zagrożeń i nielegalnych sposobów zarobkowania należy pamiętać, iż za rynkiem aptecznym stoją całkiem poważne liczby:

  • 2 mln pacjentów korzysta codziennie z usług aptek
  • polski rynek apteczny to rocznie około 40 mld zł
  • w Polsce działa około 13 tys. aptek, w których pracuje niemalże 30 tys. farmaceutów

Podsumowując, bardzo źle się stało, iż czas kryzysu i epidemii został wykorzystany przez niektórych menedżerów i sieci apteczne do zwiększenia zysków. Najgorsze w tym jest jednak to, iż było to w zasadzie łamaniem prawa, bądź też mocnym jego naginaniem. Dobrze z kolei, iż Naczelna Rada Aptekarska zdecydowanie potępia tego typu działania, starając się je wyjaśnić i spowodować, by rynek ten wolny był od takich nieprawidłowości.

Znajdź nas

Przychodnia PRAMED Sp. z o.o.
aleja Wyzwolenia 7
70-552 Szczecin