Wydolność systemu ochrony zdrowia

Umów Wizytę

Wydolność systemu ochrony zdrowia

Październik 16, 2020

W dobie panującej i przybierającej na sile epidemii wirusa SARS-CoV-2 najistotniejszymi problemami są wydolność systemu ochrony zdrowia oraz mobilizacja kadr medycznych. Te dwa zadania decydować będą tak naprawdę o przebiegu epidemii i ewentualnych jej skutkach społecznych. By z kolei wspomóc działania w tym zakresie, rząd rozważa wprowadzenie stanu klęski żywiołowej.

Jakie zatem scenariusze postępowania są obecnie możliwe?

Otóż jak można usłyszeć nieoficjalnie, rząd poważnie rozważa możliwość wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w postaci stanu klęski żywiołowej. Będzie to w głównej mierze uzależnione od skali rozwoju epidemii. Duża i ciągle rosnąca liczba przypadków zakażeń, zagrażająca wydolności systemu opieki zdrowotnej, może spowodować, iż taka decyzja zostanie podjęta.

Już na początku października 2020 roku decyzji o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego nie wykluczał premier Mateusz Morawiecki o ile „sytuacja będzie ulegała dalszej eskalacji”. Jest to jednak jak na razie jedna z możliwości, a nie zakładany scenariusz. Ponadto rozważany jest też scenariusz tworzenia szpitali polowych, przykładowo w hostelach czy też akademikach.

Jak zauważa konstytucjonalista doktor habilitowany Jacek Zaleśny z Uniwersytetu Warszawskiego, możliwym do wprowadzenia jest w zasadzie stan klęski żywiołowej, gdyż stan wyjątkowy dotyczy tylko nadzwyczajnych wydarzeń politycznych. Jednakże wprowadzenie stanu klęski żywiołowej oznacza ograniczenie praw i wolności, w tym gospodarczej czy też przemieszczania się.

Generalnie też, patrząc z perspektywy podejmowanych już od wiosny działań rządu i przeróżnego rodzaju ograniczeń, to wprowadzenie stanu klęski żywiołowej mogłoby przywrócić praworządność w działaniu na podstawie prawidłowej podstawy prawnej.

Co jest największym zmartwieniem rządu w dobie nasilającego się rozwoju epidemii?

Największym problemem rządzących jest obecnie mobilizacja kadry medycznej. W tym kontekście istotne są dwa zjawiska:

  • istnieje grupa lekarzy i pielęgniarek, którzy „załatwiają” sobie zwolnienia z pracy i dotyczy to w głównej mierze osób będących ze względu na wiek w podwyższonej grupie ryzyka
  • sytuacja kryzysowa, gdy na oddziale szpitalnym wykryty zostaje koronawirus i wówczas część personelu musi przebywać na kwarantannie

Tymczasem wprowadzenie stanu nadzwyczajnego da rządzącym możliwość zmobilizowania większej liczby personelu medycznego. Jak zauważają eksperci, podczas istnienia stanu nadzwyczajnego można działać bardziej kategorycznie. Dziś chociażby problemem jest to, iż lekarze nie chcą pracować w szpitalach „covidowych”.

Jednocześnie taka sytuacja będzie oznaczała też możliwość zmuszenia do większego zaangażowania obywateli, jak i przedsiębiorców. Jednak samo wprowadzenie stanu nadzwyczajnego nie jest remedium na wszystkie problemy. Jak zauważa marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik, nie da się przecież „wziąć w kamasze” zakażonych lekarzy. Problemem jest brak zasobów ludzkich i jakikolwiek stan nadzwyczajny tego nie rozwiąże. Oczywiście pewna część personelu się boi, przedstawiając zwolnienia, jednakże zdecydowana większość sumiennie pracuje. A głównym problemem, poza permanentnymi brakami kadrowymi, jest czasowe wyłączenie personelu i odesłanie go na kwarantannę, na co tak naprawdę nikt wpływu nie ma.

Co zatem przemawia przeciwko wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego?

Otóż jak zauważa osoba z kręgów rządowych, pragnąca pozostać anonimową, największym demotywatorem do wprowadzenia takiego stanu jest kwestia odszkodowań dla przedsiębiorców. Dziś bowiem, gdy takowego stanu nadzwyczajnego nie ma, przedsiębiorcom, którzy ucierpieli wskutek wprowadzenia lockdown, znacznie trudniej występować o takie rekompensaty.

Na ich niekorzyść przemawia też to, że po tym, jak pojawiły się pierwsze pozwy wobec państwa premier zlecił Trybunałowi Konstytucyjnemu, by zbadał konstytucyjność art. 417 kodeksu cywilnego o odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie organu władzy publicznej. I uwzględnienie wniosku premiera może doprowadzić w praktyce do braku możliwości dochodzenia roszczeń.

Jednak ta sytuacja wcale nie jest prosta ani jednoznaczna. Jeszcze w kwietniu samorządowcy ze Związku Miast Polskich (ZMP) skierowali do premiera rządu list otwarty, w którym przestrzegali, iż niewprowadzenie stanu klęski żywiołowej w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi stanowi dużo poważniejsze zagrożenie dla państwa, niż gdyby został on ogłoszony. Zdaniem samorządowców właśnie wprowadzenie tego stanu klęski żywiołowej mogłoby spowodować, iż roszczenie odszkodowawcze przedsiębiorstwa, obecnie w pełni uzasadnione, mogłyby stać się bezpodstawne w świetle prawa.

Samorządowcy zresztą i dziś apelują do rządzących o wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, gdyż obecnie, ich zdaniem, rząd wykorzystuje ustawę o zwalczaniu chorób zakaźnych, mocno nadużywając zawartych w niej regulacji. Jak twierdzą członkowie ZMP, na najwyższym szczeblu podejmowane są nielegalne decyzje, forsujące rozwiązania, które w każdej chwili mogą być podstawą roszczeń odszkodowawczych.

Co jeszcze wynika z braku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego?

Z dzisiejszej perspektywy można uznać, iż taka decyzja nie zawsze będzie najlepsza. Widać to chociażby na przykładzie wyborów prezydenckich. Gdyby bowiem doszło do przesunięcia wyborów w czasie na podstawie wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, to z epidemicznego punktu widzenia byłoby to mocno karkołomne.

Przykładowo, gdyby dokonano tego na podstawie wariantu proponowanego przez kandydata Lewicy Roberta Biedronia, skutki mogłyby być nienajlepsze. Proponował on bowiem wprowadzenie miesięcznego stanu klęski żywiołowej, co umożliwiłoby przełożenie wyborów prezydenckich na 4 października 2020 roku. Tymczasem w sytuacji, gdy taka propozycja padła (29 kwietnia 2020 roku) mieliśmy dzienny przyrost zakażeń na poziomie 422 przypadków, a tymczasem 5 października 2020 roku było to już 1934 przypadków.

Taką drogę, czyli wprowadzenie stanu nadzwyczajnego do walki z epidemią koronawirusa, wybrali już nasi południowi sąsiedzi. Stan wyjątkowy od października 2020 roku obowiązuje na terenie Czech i Słowacji. Jego wprowadzenie wiąże się z zaostrzeniem restrykcji, jak chociażby wcześniejsze zamykanie barów i restauracji czy też zamknięcie na okres 2 tygodni działalności kin i teatrów.

Podsumowując, trudno dziś jednoznacznie przewidywać scenariusz jaki zostanie wprowadzony w życie przez rządzących. Całkiem poważną alternatywą jest wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, a co za tym idzie, wprowadzenie kolejnych obostrzeń w funkcjonowaniu ludzi i gospodarki. Generalnie idea jest taka, by wspomóc wydolność całego systemu ochrony zdrowia i zmobilizować kadry medyczne do jeszcze cięższej pracy.

Znajdź nas

Przychodnia PRAMED Sp. z o.o.
aleja Wyzwolenia 7
70-552 Szczecin