
Kwestia wynagrodzeń okazuje się być obecnie jednym z istotniejszych problemów dotyczących branży ochrony zdrowia w Polsce. W tym kontekście przedstawiciele organów założycielskich szpitali, ale również i pracownicy medyczni zwracają uwagę na to, iż ustawa powinna określać nie tylko minimalny, lecz również maksymalny próg pensji dla białego personelu. W tym kontekście urzędnicy Ministerstwa Zdrowia rozpoczęli już rozmowy o wprowadzeniu takowych limitów.
Co jest zatem istotne w kontekście problemów związanych z wynagrodzeniem dla branży ochrony zdrowia w naszym kraju?
Niebywale ważnym jest, iż deficyt na rynku specjalistów ochrony zdrowia rozkręcił niejako finansową bitwę o kadry medyczne. Konsekwencje tego ponoszą zwłaszcza te szpitale, którym zależy na posiadaniu u siebie wysoko opłacanych świadczeń medycznych, jak chociażby te związane z neurologią, ortopedią, kardiologią czy też okulistyką. Niestety walka o biały personel sprawia dziś, iż pensje w tym sektorze rosną do olbrzymich wręcz kwot.
Jak dostrzega Michał Szabelski, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego nr 4 w Lublinie, niewątpliwie ma on już na swym oddziale lekarzy, którzy zarabiają po 100.000,00 zł miesięcznie, jednakże są to wyjątki. Tacy lekarze dużo pracują, mają po 20 dyżurów w miesiącu, natomiast większość ma pensję w okolicach 30.000,00 – 60.000,00 zł miesięcznie.
Jak dostrzegają urzędnicy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, jest obecnie ponad 430 lekarzy wystawiających faktury na kwoty od 100.000,00 zł do 300.000,00 zł miesięcznie. Lekarze przyznają jednocześnie, iż w branży ochrony zdrowia w tym aspekcie rynek należy obecnie do pracownika.
Jednocześnie jest jednak coś za coś, mianowicie wysokie pensje oznaczają często brak czasu dla rodziny i prywatnych spraw. Są one możliwe do wypracowania na kontrakcie, co oznacza, iż samemu trzeba sobie opłacić wiele świadczeń, zaoszczędzić na czas urlopu czy też zwolnienia z pracy spowodowanego chorobą własną bądź kogoś z rodziny. A w skali roku jest to niewątpliwie kwota kilkudziesięciu tysięcy zł.
Taka sytuacja na rynku kadr medycznych niewątpliwie ma przełożenie na sytuację finansową szpitali. Jak podkreślają przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, są już niestety takie placówki, które niemal 90,0% swoich przychodów muszą przeznaczać na pensje, stąd też przy okazji rozmów o podwyżkach minimalnego wynagrodzenia w służbie zdrowia od lipca 2025 roku, rozgorzała dyskusja o tym, czy należy również wprowadzić górną granicę zarobków finansowanych z NFZ.
Istotną potrzebę w tym względzie zgłosił już Śląski Związek Gmin i Powiatów w sprawie sytuacji szpitali powiatowych, w kontekście zapowiadanej reformy systemu ochrony zdrowia. Przedstawiciel tegoż związku przedstawili propozycję określenia maksymalnego progu wynagrodzenia dla osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, kontraktach, jak i umowach o pracę, w podmiotach finansowanych ze środków publicznych. Obecnie bowiem ustawa reguluje tylko minimalną wysokość płac.
Przedstawiciele środowiska medycznego nie kryją, iż zmiany w odniesieniu do wynagrodzeń są konieczne i za określeniem maksymalnego progu opowiadają się chociażby pielęgniarki. W tym kontekście Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, odnosząc się do propozycji zamrożenia waloryzacji minimalnych płac, stwierdziła, iż widzi ona uzasadnienie dla opracowania ustawy regulującej górne limity płac w ochronie zdrowia.
Tutaj bowiem kierujący podmiotami leczniczymi, aby móc realizować kontrakt, muszą mieć specjalistów, a by ich pozyskać, zwłaszcza do szpitali powiatowych, zmuszeni są coraz częściej oferować pensje nieadekwatne do tego, co zarabiają lekarze w dużych miastach. Zdaniem lekarzy obecnie kominy płacowe są bardzo duże, co niewątpliwie nie jest korzystne dla całego środowiska.
Jak jeszcze spojrzeć należałoby na problem z wysokością wynagrodzeń w ochronie zdrowia?
Jak zauważa Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, niewątpliwie obecnie dochodzi do sytuacji, gdy w grupie specjalistów opiekujących się danym pacjentem różnice wynagrodzenia są kilkukrotne. Tutaj jednak wprowadzenie górnego progu raczej problemu nie rozwiąże, bowiem niewątpliwie również i szpitale zyskują na lekarzach, którzy dużo zarabiają. Są to bowiem osoby będące fachowcami w swoich dziedzinach i mają oni płacone nie od godziny pracy, a od pacjenta. Stąd też im więcej ich przyjmą, tym więcej zarobią, a szpital będzie miał więcej zrealizowanych świadczeń, co przełoży się również i na jego przychody.
W praktyce oznacza to wszystko, iż lekarz z pensją 100.000,00 zł na kontrakcie generuje przychód dla placówki medycznej rzędu 1,0 mln zł. A tym samym szpitale również zyskują dzięki takim właśnie lekarzom.
W tej sytuacji ograniczenie w postaci wprowadzenia górnego limitu progu zarobków sprawi, iż tacy lekarze będą realizować mniej świadczeń, bowiem znikną zachęty finansowe do tego. A dla placówek oznaczać to będzie z kolei zmniejszenie kontraktu, a w rezultacie mniejsze wpływy. Ponadto szpitale muszą również liczyć się z uwolnieniem kontraktów od klauzul o zakazie konkurencji, bowiem w przeciwnym wypadku mogą oni narazić się na utratę pracowników. Obecnie bowiem lekarze na kontraktach często mogą wykonywać pracę w innej placówce, ale poza swoim miastem.
Tym samym w sytuacji wprowadzenia górnego limitu pensji spodziewać się należy, iż lekarze będą chcieli zrekompensować sobie spadek przychodów pracą w innej placówce, lecz na terenie tego samego miasta. Szczególnie, że będą oni mieli mniej pracy.
Jak zatem zauważa Jakub Kosikowski prawdopodobnie lepszym rozwiązaniem byłoby jednoczesne zwiększenie kontraktów i lepsza wycena świadczeń, bo wtedy nie straciłyby szpitale oraz lekarze. Te pierwsze zyskałyby bowiem pieniądze na zatrudnienie dodatkowego personelu, który mógłby zrealizować więcej procedur, a ci drudzy, choć pracowaliby mniej, to za większe stawki.
A jak do sprawy odnoszą się przedstawiciele szpitali powiatowych?
Nieco odmiennie sprawę postrzegają przedstawiciele szpitali powiatowych, podkreślając, iż w ich przypadku straty z tego powodu byłyby znacznie mniejsze, bowiem niewiele jest takich placówek, które realizują dobrze wycenione procedury. Jednocześnie górny próg zarobków pozwoliłby im lepiej oszacować budżet, a ponadto trzeba pamiętać również i o tym, iż możliwości lekarzy narzucają pewne limity wykonywania świadczeń, stąd też nie do końca jest tak, że w każdym obszarze górny próg przełoży się na spadek udzielanych świadczeń i przyjmowanych pacjentów.
Jakub Kosikowski jest zdania, iż lepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie wynagrodzenia dla specjalistów, odpowiadającego trzem średnim płacom krajowym, bowiem to, jak wynika z badań przeprowadzonych pośród lekarzy, zachęciłoby ich do powrotów z kontraktów na umowę o pracę do szpitali, a to zwiększyłoby dostęp i konkurencję wśród pracowników.
Sprawie przyglądają się urzędnicy Ministerstwa Zdrowia, podkreślając, iż prowadzony jest w tej sprawie dialog z partnerami społecznymi, przede wszystkim w ramach branżowego, trójstronnego zespołu do spraw ochrony zdrowia, z udziałem przedstawicieli reprezentatywnych central związkowych oraz organizacji pracodawców. Być może zatem już wkrótce dojdzie tutaj do pewnego konsensusu i pewne zmiany w tym aspekcie zostaną zaproponowane.
Podsumowując, generalnie obecnie jednym z problemów branży ochrony zdrowia w Polsce jest kwestia wysokości zarobków personelu medycznego, przy czym nie chodzi tutaj o minimalne progi, bowiem w tym aspekcie ustawa je reguluje i tutaj nikt ich nie kwestionuje, natomiast chodzi o rozważenie ustalenia progów maksymalnych, bowiem kominy płacowe w tym względzie są coraz większe. Na dość ważną potrzebę uregulowania tych spraw wskazują coraz mocniej przedstawiciele organów założycielskich szpitali, ale i również pracownicy medyczni. Ich zdaniem ustawa winna regulować nie tylko minimalny, ale również maksymalny próg pensji dla białego personelu, szczególnie, iż wypłaty te następują przecież ze środków publicznych.