Zgodnie z prawem farmaceutycznym, jeśli podmiot posiada więcej niż 1% aptek w danym województwie, to część placówek musi zamknąć. Co też istotne to fakt, iż decyzję o wyborze tych, które mają być zamknięte, może on podjąć samodzielnie.

Z czego wynika to, iż liczba aptek w danym województwie jest limitowana?

Otóż takie stanowisko jest pokłosiem decyzji Podlaskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, o którym poinformował Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek (ZAPPA). Znana sieć aptek w województwie podlaskim prowadziła poprzez placówki bezpośrednio z nią związane 16 aptek. Jednakże limit mówił tylko o 4 placówkach.

Ów limit wynikał z art. 99 ust. 3 prawa farmaceutycznego (Dz.U. z 2020 r. poz. 944), który stanowi, iż nie wydaje się zezwolenia na prowadzenie apteki, jeżeli podmiot ubiegający się prowadzi na terenie województwa więcej niż 1% aptek ogólnodostępnych, ewentualnie, jeśli czynią to podmioty przez niego kontrolowane.

Regulacja ta pojawiła się w 2004 roku, a jej celem było przeciwdziałanie zdominowania rynku przez podmioty zagraniczne, które następnie, wobec braku konkurencji, mogłyby dyktować niekorzystne warunki.

Problem jednak w tym, iż wiele podmiotów od dawna w innych województwach posiada liczbę placówek zdecydowanie przekraczającą wyznaczony ustawą limit. Powodów takiego stanu rzeczy było kilka:

  • urzędnicy w ogóle nie sprawdzali stanu posiadania
  • na rynku dochodziło do przejęć aptek bądź też całych sieci i ich konsolidacji
  • malejąca liczba aptek miała też wpływ na zmniejszanie się puli, od której powinien być liczony ów 1%

Co zatem wynika z takiego stanu rzeczy?

Od lat na rynku farmaceutycznym trwa spór jak rzeczywiście interpretować ów przepis antykoncentracyjny. Dotyczy to zwłaszcza tego, czy podmiotowi, który ten próg przekracza, powinno się cofnąć zezwolenie, czy też nie wydawać już kolejnych zgód na prowadzenie apteki.

Jak zauważają przedstawiciele sieci aptecznych, inspekcja farmaceutyczna nie ma żadnych uprawnień do tego, by cofać wydane zezwolenie. W przywołanym uprzednio przepisie mowa jest bowiem o tym, iż jeśli ktoś przekracza próg określony w ustawie, to zezwolenia nie otrzyma. Nie ma tam natomiast wzmianki o tym, iż cofa się zezwolenie komuś, kto już takie otrzymał. W przeciwnym razie wychodziło by na to, iż farmaceuci ponosiliby konsekwencje tego, iż przed kilkoma laty urzędnik podjął decyzję niezgodną z obowiązującymi regulacjami.

Jednakże nieco odmienne argumenty ma też samorząd aptekarski, wspierający przede wszystkim aptekarzy indywidualnych. Wskazuje on bowiem, iż przecież z art. 37ap ust. 1 prawa farmaceutycznego wynika, iż zezwolenie musi być cofnięte, jeśli wystąpi zaprzestanie spełniania przez przedsiębiorcę warunków formułowanych przepisami prawa, wymaganych do wykonywania działalności gospodarczej określonej w zezwoleniu. Stąd też, zdaniem tegoż samorządu aptekarskiego, jeśli ktoś już przekracza określony przez ustawodawcę próg, należy mu cofnąć zezwolenie na prowadzenie aptek ponad wyznaczony limit.

A jak sądy interpretują tego typu sytuacje i odmienne stanowiska?

Generalnie na salach sadowych też zapadają w tej kwestii różne wyroki i brak jest jednoznacznej linii orzeczniczej. W orzecznictwie sprzyjającym sieciom aptecznym pojawia się argument, że cofnięcie zezwolenia przez inspekcję stwarza pewien problem, mianowicie nie wiadomo które apteki należy zamknąć. Czy te, które otrzymały zezwolenie najpóźniej, czy też przedsiębiorca ma prawo sam wybrać te, które zamknie.

W tym kontekście Podlaski Inspektor w wydanych decyzjach stara się znaleźć w tym wszystkim pewien rodzaj złotego środka. Z jednej bowiem strony jednoznacznie opowiada się za stanowiskiem samorządu aptekarskiego, wskazując, iż warunki prowadzenia apteki (w tym przestrzeganie art. 99 ust. 3 ustawy prawo farmaceutyczne o limicie 1% na dane województwo) muszą być spełnione przez cały czas jej prowadzenia, a nie tylko w momencie wydawania zezwolenia. Z drugiej jednak strony inspektor uznał, iż wspomniana sieć apteczna z województwa podlaskiego otrzyma 6 miesięcy na usunięcie uchybień, czyli w praktyce pozbycie się 12 placówek dowolnie przez siebie wybranych.

Jak zauważa Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, tę decyzję inspektora należy potraktować jako miłosierną. Należy bowiem pamiętać, iż sieci apteczne doskonale wiedzą o tym już od dawna, że przekraczają limity, tym samym łamiąc prawo.

Sprawdź także, gdzie kupisz buty na haluksy, więcej na https://pramed.pl/aktualnosci/buty-na-haluksy-jakie-obuwie-wybrac/

A jak na to spoglądają przedstawiciele owych sieci aptecznych?

Otóż, co nie dziwi, mają oni odmienne zdanie. Jak zauważa Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, skupiającego właśnie sieci apteczne, decyzje inspekcji są zdumiewające, gdyż w polskim prawie trudno doszukać się przepisu, który wprowadzałby zakaz prowadzenia apteki przez spółkę czy grupę kapitałową, które prowadzą więcej niż 1% aptek w danym województwie.

Czym innym jest bowiem zakazanie uzyskiwania nowych zezwoleń na zupełnie nowe apteki, a czym innym zakazanie prowadzenia aptek obecnych na rynku od lat. Zdaniem Marcina Piskorskiego, lektura prawa farmaceutycznego wskazuje jednoznacznie, iż w Polsce zdecydowaliśmy się jedynie na to pierwsze.

Ponadto tezy użyte przez podlaskiego inspektora o potrzebie ochrony rynku przed monopolizacją są mocno nietrafione, gdyż doprawdy trudno uznać, by 16 aptek na terenie województwa podlaskiego stanowiło monopol wobec 394 ogółem tam działających i by była to sytuacja stanowiąca zagrożenie dla ochrony zdrowia pacjentów.

Zdaniem Marcina Piskorskiego dobrze się dzieje, iż zapędy inspekcji farmaceutycznej są skutecznie temperowane przez Naczelny Sąd Administracyjny (NSA). Jednakże tę sytuację chce najprawdopodobniej wykorzystać właśnie podlaski inspektor sanitarny. Gdyby bowiem po prostu cofnął zezwolenie, spotkałby się z późniejszym zakwestionowaniem tej decyzji w sądzie jako podjętej bez podstaw prawnych.

A obecnie, wydając decyzję wzywającą do usunięcia naruszenia przepisów, zapewne zakłada, iż spółki się do tych przepisów nie dostosują. Tym samym w następnej kolejności cofnie zezwolenie, uzasadniając to zapewne „nieusunięciem uchybień wskazanych w decyzji”. Jak zauważa Marcin Piskorski jest to generalnie pewna sztuczka nie mająca nic wspólnego z praworządnością. Tymczasem takie uchybienia muszą być wskazane na podstawie ustawy, a żadnej ustawy owe spółki nie naruszają.

Swe zastrzeżenia zgłasza też Bartłomiej Sasin, adwokat w Kancelarii Tomasik Jaworski, zauważając, iż wydane przez podlaskiego inspektora decyzje są wbrew literalnemu brzmieniu przepisów, zasadom wynikającym z konstytucji biznesu i orzeczeniom NSA.

W tym kontekście właśnie bowiem NSA w szeregu jednoznacznych i bardzo rzetelnie uzasadnionych orzeczeń z lutego 2020 roku (jak chociażby sprawa II GSK 3025/17) wskazał, iż art. 99 ust. 3 prawa farmaceutycznego może być stosowany wyłącznie w postępowaniach o wydanie zezwolenia oraz że stanowi on przepis kompetencyjny, którego nie można domniemywać, ani wykładać rozszerzająco.

Podsumowując, mamy obecnie do czynienia z całkiem sporym bałaganem interpretacyjnym. Z jednej bowiem strony, powołując się na prawo farmaceutyczne, liczba aptek danego przedsiębiorcy czy też powiązanych z nim podmiotów, nie powinna przekroczyć 1% na terytorium danego województwa. Tyle, że mowa jest tutaj wyraźnie o wydawaniu nowych zezwoleń. A obecne podnoszenie przez inspekcję farmaceutyczną, iż limity te są przekroczone i nakazywanie zamknięcia aptek jest działaniem co najmniej dziwnym. Przecież każda aptek przed otwarciem wymaga, by decyzję w tej sprawie podjął odpowiedni urzędnik. Zatem to właśnie ów urzędnik powinien obecnie ponieść odpowiedzialność za to, iż wydając decyzję nie pokusił się o przeanalizowanie wszystkich przepisów. Zrzucanie teraz odpowiedzialności na podmioty prowadzące apteki jest co najmniej niewłaściwe i sprzeczne z zasadami fair play.

Czym jest angina ropna? Sprawdź tu https://pramed.pl/aktualnosci/angina-ropna-co-to-za-choroba/